Gry

Nadchodzą ciemne czasy – standardowa cena dla gry na PC wkrótce wyniesie 179 złotych

KO
Kamil Ostrowski
70

Od niepamiętnych czasów rynek grania na pecetach w Polsce kwitł głównie dzięki cenom, które utrzymywały się na poziomie, który najlepiej nazwać „konkurencyjnym”. Niestety, to się zmienia. Za Dragon Age: Inquisition przyjdzie nam już zapłacić prawie dwieście złotych. Polski oddział Electronic...

Od niepamiętnych czasów rynek grania na pecetach w Polsce kwitł głównie dzięki cenom, które utrzymywały się na poziomie, który najlepiej nazwać „konkurencyjnym”. Niestety, to się zmienia. Za Dragon Age: Inquisition przyjdzie nam już zapłacić prawie dwieście złotych.

Polski oddział Electronic Arts poinformował o szczegółach dotyczących polskiego wydania nadchodzącego hitu. Od razu wyjaśnię obrazowo dlaczego piszę „hitu”. Być może popełniam bluźnierstwo, ale jestem bardziej zainteresowany nową grą BioWare, niż Wiedźminem od rodzimego CD Projekt RED. Sami rzućcie okiem na zwiastun:

Teraz do rzeczy. Po pierwsze – cena. Gry-Online informuje, że za standardowe wydanie zapłacimy 179 złotych, natomiast „edycja specjalna” to wydatek rzędu 219 złotych. Mowa o wersji na komputery osobiste, dystrybuowane cyfrowo przez platformę Origin. W niektórych sklepach można znaleźć grę trochę taniej, ale poniżej 144,9 złotych chyba nie da się zejść. Hubert Hałtas z EA Polska, zapytany o kwestię ceny DA:I, enigmatycznie stwierdził, że "Ostateczne ceny produktów zależą od sklepu". Tym samym edycja konsolowa staje się niewiele droższa, bo kupimy ją już za dwieście złotych bez paru groszy. Jeżeli chodzi o wersję językową, to czekają nas „kinówka”, wraz z oryginalnym dubbingiem, bez możliwości przełączenia na napisy w języku angielskim. Natomiast na next-genach w ogóle polonizacji nie uświadczymy, chociaż to akurat nie powinno dziwić. Gra ukaże się w Polsce 10 października tego roku.

Powiem szczerze, że jestem niepocieszony. Koszt zakupu jest naprawdę wysoki – Electronic Arts niemalże dorównało Blizzardowi, który od zawsze bardzo się w naszym kraju ceni. Nie sposób jednakże porównywać EA do firmy, która wydaje swoje produkcje raz do roku, albo i rzadziej, nie mówiąc o legendarnej grywalności i długowieczności. Z całą moją sympatią do gier z serii Dragon Age i studia BioWare, które zajmuje się ich produkcją – to nie ta półka. Zwłaszcza po dosyć powszechnym rozczarowaniu zamknięciem trylogii Mass Effect.

Tym samym jestem z jeszcze większą siłą wpychany w ramiona rynku niezależnego i gier free-to-play. Czuję się rozczarowany, bo skoro już jesteśmy traktowani cenowo jak kraj Pierwszego Świata, to powinniśmy chociaż dostać pełną polską wersję językową. Ciekaw też jestem, czy podbicie ceny to decyzja lokalnego oddziału, a może ktoś wyżej nie pofatygował się, żeby sprawdzić jak wyglądają u nas realia.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu