7

Zainstalowałem ten program od Microsoftu i… łezka się w oku kręci

Cóż to były za czasy. Komputery, bardzo raczkujący internet, gry były wtedy jeszcze dla mnie czymś niezwykle "dziewiczym" i niezwykle pociągającym. Ktoś, kto aktywnie korzystał wtedy z komputerów, szczególnie z Windows na pokładzie, najpewniej zna stary Menedżer plików (Winfile / Windows File Manager).

Wersje Microsoft Windows w latach 1990 – 1999 były wyposażane właśnie w ten program służący do przeglądania plików znajdujących się w lokalizacjach danego urządzenia. Punktem przejścia między Windows File Manager a Windows (File) Explorer był już Windows 98, który i tak pozwalał na jego uruchomienie za pomocą programu winfile.exe w katalogu Windows. Z tego rozwiązania korzystały także wersje NT 4.0, a i „stary” File Manager nieco nieoczekiwanie pojawił się w Windows Millenium Edition, w mojej ocenie bardzo nieudanej wersji oprogramowania giganta.

Microsoft Windows File Manager

Dzięki staraniom entuzjastów, Windows File Manager pojawiał się także na nowszych wersjach „okienek” – uruchamiano go na Windows 7, Windows XP, Windows Vista, 8 i innych. W historii File Managera można wskazać na jeden istotny „milestone” – wersje NT „okienek” wymagały znacznie bardziej rozbudowanych funkcji, a także obsługi nowszego systemu plików. Królujący tam NTFS niejako wymuszał przepisanie winfile.exe na architekturę 32-bitową, co pozwoliło m. in. na obsługę długich nazw. (16 – bitowa wersja obsługiwała nazwy z 8 literami + 3 dla rozszerzenia).

Po okresie „posuchy” związanej z projektem Windows File Manager, Microsoft udostępnił usprawnioną wersję programu działającą w systemie Windows 10 (i nie tylko). Co więcej, m. in. na Github na zasadzie licencji MIT pojawiły się binarki oraz kod źródłowy aplikacji.

Windows File Manager „na sterydach” – doskonale pamiętam te czasy

Menedżer plików w starszych wersjach Windows nie był może najpiękniejszy, nie był prawdopodobnie także najlepszym możliwym rozwiązaniem tego typu: wielu z Was powie, że Norton Commander oraz Windows (Total) Commander są znacznie lepsze i zapewne będzie mieć rację. Jednak w przypadku „typowego” wykorzystania systemu aplikacja dostarczana bezpośrednio przez Microsoft w stu procentach wystarczała do tego, aby komfortowo zarządzać plikami znajdującymi się na dysku.

Obecnie, Windows File Manager nawiązuje wyglądem interfejsu do starszych wersji „okienek”. W dalszym ciągu pozwala on na podłączenie lokalizacji sieciowej, sortowanie plików, otwieranie wielu okien do szybkiego przenoszenia zawartości, a także zarządzać strukturą dysków / partycji. Okazuje się więc, że możecie np. szybko dokonać procesu formatowania, jeżeli tylko tego potrzebujecie.

Wśród nowości znalazła się również funkcja kompresowania / dekompresowania plików, co było rzecz jasna nieobecne w pierwowzorze. Z polecenia „Plik” uruchomicie także Wiersz Polecenia, PowerShell, a nawet Basha. (u mnie ta opcja zwyczajnie nie działa). Nie sądzę, że będzie to dla Was alternatywa, którą należy brać pod uwagę w zastępstwo Eksploratora Windows, ale na pewno będziecie się dobrze bawić w trakcie przypominania sobie „jak to kiedyś było”.