43

Microsoft wciska Windows Phone do świata filmu

Witajcie na początku kolejnego pięknego tygodnia. Jeśli o filmy chodzi, to powiedzmy, że obecna kinematografia średnio mnie rajcuje. Nie wiem dlaczego, ale bardzo podobają mi się nieco starsze filmy – kiedy to Hopkins był jeszcze młody, a Nicholson nie wyglądał jak stary pierdziel. Czarnoskórym aktorem numer 1 w moim osobistym rankingu jest Will Smith, który […]

Witajcie na początku kolejnego pięknego tygodnia. Jeśli o filmy chodzi, to powiedzmy, że obecna kinematografia średnio mnie rajcuje. Nie wiem dlaczego, ale bardzo podobają mi się nieco starsze filmy – kiedy to Hopkins był jeszcze młody, a Nicholson nie wyglądał jak stary pierdziel. Czarnoskórym aktorem numer 1 w moim osobistym rankingu jest Will Smith, który będzie wcielać się w jedną z głównych ról w „Focus”. Jedną z ról zagra także system Microsoftu.

Nie, nie. Cortana nie zagra pierwszoplanowej roli żeńskiej, aktorzy nie będą obrzucać się Nokiami (Lumiami?), w ruch nie polecą kafelki w łazience. Przeglądając filmowe trailery natrafiłem na ten, w którym nie dość, że pracownik obsługi samochodów wyścigowych występował w stroju z logo „Nokia”, to w dodatku Nicky (główny bohater filmu, w którego wciela się Smith) dzierży w rękach telefon z Windows Phone. W jednej ze scen otrzymuje wiadomość o tym, że „jest spalony” (sądząc po szczątkowym zarysie fabuły – zapewne chodzi o tożsamość, Nicky jest emerytowanym oszustem). Nie trzeba mieć wprawnego oka, by uświadomić sobie, iż wiadomość ta jest wyświetlana w systemie Windows Phone.

Microsoft uznał zapewne, że po co wydawać miliony na reklamy, skoro można zyskać uwagę milionów? Film wydaje się być jedną z gorętszych pozycji w tym roku – czy to pomoże Microsoftowi w podniesieniu słupków sprzedażowych? Raczej nie. Sony wraz Xperią T atakował Bonda i co z tego wyszło? Ano nic wielkiego. To, że gwiazda dzierży w rękach ten i ten telefon, jeździ tym i tym samochodem raczej nie ma większego znaczenia dla konsumentów. Ale samo udowadnianie wszystkim, że Windows Phone żyje też jest jakaś metodą – wbrew wypowiedziom tych, którzy wieszczą rychły koniec Windows i Microsoftu. Powiem tak – poczekajmy na 10-kę, niech to będzie magiczny próg, po którym stwierdzimy, czy obrany kierunek zmian jest dobry.

Grafika: 1

Źródło: Phonearena / HotNewTrailers / WMPoweruser