8

Microsoft powinien dać sobie spokój z muzyką – albo zupełnie zmienić podejście

Czasami podejście Microsoftu do produktu wydaje mi się, hmm, co najmniej osobliwe. Najpierw firma wtapia miliony dolarów na promocję marki, wierząc, że dzięki temu zdobędzie popularność, następnie wszystko przewraca do góry nogami, kasuje produkt, a w jego miejsce wstawia… to samo. Mam wrażenie, że coś takiego właśnie dzieje się z usługą Zune Xbox Music. Jaki […]

Czasami podejście Microsoftu do produktu wydaje mi się, hmm, co najmniej osobliwe. Najpierw firma wtapia miliony dolarów na promocję marki, wierząc, że dzięki temu zdobędzie popularność, następnie wszystko przewraca do góry nogami, kasuje produkt, a w jego miejsce wstawia… to samo. Mam wrażenie, że coś takiego właśnie dzieje się z usługą Zune Xbox Music. Jaki to ma właściwie sens?

Sam posiadam starego jak na dzisiejsze standardy odtwarzacza Zune. Wprawdzie do wygody iPoda trochę mu brakuje, ale nie uważam, aby było to wadliwe urządzenie. Wręcz przeciwnie, Zune wiele razy dawał radę, a przeszukiwanie biblioteki utworów jest w nim całkiem dobrze pomyślane. Gorzej z obsługującym go programem, no i oczywiście brakiem e-sklepu z muzyką w Polsce.

Problem w tym, że Microsoft nie przemyślał całości. Zune miał być konkurencją dla iTunes i iPoda, a stał się ich nieudolną kopią. Zamiast wyciągnąć z tego wnioski i zrobić coś naprawdę dobrego, decydenci z Redmond postanowili zamknąć usługę, a w jej miejsce – jak dowiadujemy się z targów E3 2012 – wprowadzić Xbox Music.

Czym to się różni od Zune? Mam wrażenie, że przede wszystkim nazwą. Ktoś w Redmond stwierdził, że Xbox jest bardziej rozpoznawalną marką niż Zune, dlaczego więc nie podpiąć muzyki pod konsole i spróbować przyciągnąć większej liczby klientów? Problem w tym, że jeżeli prócz nazwy nic się nie zmieni – nowa/stara usługa nadal będzie tak samo niedopracowana, jak dotychczas.

Microsoft zapowiada, że tym razem będziemy mieli coś zupełnie nowego. Xbox Music będzie dostępny na konsole Xbox 360, smartfony Windows Phone, tablety, oraz komputery z Windows 8. Użytkownik zaś otrzyma obok bogatej biblioteki muzycznej „nowe sposoby zabawy, dzielenia się i odkrywania nowej muzyki”. Oby nie skończyło się jedynie na integracji z Facebookiem.

Po obejrzeniu klipu promującego Xbox Music mam wrażenie, że znowu ktoś kopiuje dobrze znane rozwiązania. Gdyby chociaż Microsoft zasugerował się Spotify, Google Music, albo Deezerem – ale nie. Zamiast tego inżynierowie z Remond proponują nam coś na kształt synchronizacji muzyki rodem z iTunes. Dotychczas Zune notorycznie przegrywał z rozwiązaniem Apple’a. Dlaczego więc tym razem miałoby być inaczej?

A przecież Microsoft mógłby pójść nieco inną drogą. Dzisiaj cyfrowa muzyka to nie tylko kupowanie w e-sklepie i dzielenie się informacjami ze znajomymi. Kluczem do sukcesu, jeżeli wolno mi się wymądrzać, jest streaming. Na razie idzie to po grudzie, ale przykład Spotify czy Groovesharka pokazuje, że można. Szkoda, że Microsoft nie idzie tą drogą.

Poza tym Xbox Music? Skąd oni wzięli taką nazwę?

Źródło grafiki: 1