1

Mayer znowu otworzy portfel Yahoo? Beneficjentem Snapchat

Przejęcia w branży IT są pospolitym elementem rzeczywistości. Nawet jeśli w danym dniu nie przywołujemy informacji z tego frontu, to możecie być pewni, że w sektorze i tak dochodzi do zakupów lub inwestycji. Część nie jest medialna, część dzieje się poza naszymi oczami, są i takie, które niewiele zmieniają, więc szkoda na nie czasu. Nie […]

Przejęcia w branży IT są pospolitym elementem rzeczywistości. Nawet jeśli w danym dniu nie przywołujemy informacji z tego frontu, to możecie być pewni, że w sektorze i tak dochodzi do zakupów lub inwestycji. Część nie jest medialna, część dzieje się poza naszymi oczami, są i takie, które niewiele zmieniają, więc szkoda na nie czasu. Nie brakuje oczywisćie prawdziwych hitów, intrygujących już od pierwszego przecieku. Do tej grupy należy informacja o Yahoo! przymierzającym się podobno do wpompowania milionów dolarów w Snapchata.

Marissa Mayer zdążyła już zakorzenić się na stanowisku CEO amerykańskiej korporacji. Z pewnością nie udało się jej jeszcze zamienić firmy w naprawdę silnego gracza straszącego konkurencję, Yahoo! nadal ma spore problemy, ale była już „księżniczka Google” nie przestraszyła się nowego zadania. Działa, widać to m.in. na polu inwestycyjnym: Yahoo! otwiera portfel i poszerza swoje portfolio. Czy są to przemyślane inwestycje? Czas pokaże. Korporacja z pewnością nie jest na tym polu odosobniona: Google i Facebook, z którymi walczy o klientów i pieniądze też szastają kasą. W przypadku imperium Zuckerberga wydane sumy mogą szokować – nawet, jeśli Facebook płacił w swoich akcjach.

Kolejnym celem inwestycyjnym Yahoo ma być Snapchat. Tak przynajmniej wynika z branżowych doniesień. Czy korporacja zamierza kupić ten biznes? Z tym mogliby mieć problem. Po pierwsze, musieliby znaleźć w portfelu naprawdę sporą sumę. Co prawda ostatnio zarobili na wejściu Alibaby na giełdę (byli udziałowcami chińskiego giganta), chcą część tych pieniędzy przeznaczyć na rozwój, ale zakup Snapchata wydrenowałby ich kieszeń w drastyczny sposób. To jeden z tych projektów, które nie wiadomo kiedy stały się warte miliardy dolarów.

Druga sprawa warta uwagi to niechęć twórców Snapchata do sprzedawania biznesu. Podobno propozycję złożył im Facebook, a ci odmówili. Jedni stwierdzą, że to głupota, bo koło nosa przeszła im astronomiczna suma, inni przyklasną i powiedzą, że warto poczekać – może za jakiś czas Snpachat będzie warty znacznie więcej. Hazard w czystej postaci. W tym biznesie nie jest to jednak nic nowego – ostatnio w sektorze coraz częściej pojawiają się projekty, którym szybko towarzyszą wielkie pieniądze. Niektórzy przywołują już historię bański spekulacyjnej z przełomu wieków i zastanawiają się, czy nadchodzi powtórka.

Yahoo nie kupi Snapchata, ale może w niego zainwestować – na taki układ twórcy aplikacji pewnie pójdą. Pieniądze na rozwój są im potrzebne, a sami nie zarabiają. Przyda się inwestor i to taki, który zaoferuje nie tylko pieniądze. Firma zarządzana przez Mayer wydaje się być dobrym partnerem, bo nie stanowi dla Snapchata bezpośredniej konkurencji. Jednocześnie Yahoo może bardzo zależeć, by jakoś się związać z biznesem przyciągajacym ludzi młodych. Zresztą, nawet jeśli nie uda się zdobyć rzeszy nowych użytkowników, to zawsze pozostaje „nagroda pocieszenia”: Snapchat w przyszłości może naprawdę poważnie zyskać na wartości, a wtedy Yahoo z nawiązką (dużą!) odzyska zainwestowane pieniądze.

Na koniec krótka informacja dla tych, którzy ze słowem „Snapchat” spotykają się po raz pierwszy. Mowa o aplikacji, która skupia się przede wszystkim na przesyłaniu zdjęć i krótkich filmów. Wyróżnia się tym, że dostarczone treści odbiorca widzi zaledwie przez kilka sekund – potem znikają. Jaki w tym sens? Taki, że ludzie przesyłający fotosy z rozbieranych sesji albo kompromitujące filmiki czują się bardziej bezpieczni – uważają, że nadane treści nie wypłyną nagle w Sieci. Zabawa, której z pewnością poświęcone zostaną badania naukowe i prace magisterskie…

Źródło grafiki: youtube.com