Moje przemyślenia

Manta PowerTabX MID 06 - recenzja tabletu dla Kowalskiego

TP
Tomasz Popielarczyk
31

W ostatnim czasie mieliśmy prawdziwy wysyp tanich tabletów. Manta zaprezentowała swoją nową linię PowerTabów, a  Biedronka wyskoczyła z gadżetem GoClever. Ile jednak tak naprawdę są warte te urządzenia? Czy za kilkaset złotych można mieć przyzwoity tablet, który posłuży do zabawy i pracy? Dostaliśmy...

W ostatnim czasie mieliśmy prawdziwy wysyp tanich tabletów. Manta zaprezentowała swoją nową linię PowerTabów, a  Biedronka wyskoczyła z gadżetem GoClever. Ile jednak tak naprawdę są warte te urządzenia? Czy za kilkaset złotych można mieć przyzwoity tablet, który posłuży do zabawy i pracy? Dostaliśmy od Manty model MID 06 do testów. Zaraz się przekonamy!

Zauważyłem, że wszystkie informacje na temat tanich tabletów spotykają się z jedną z dwóch reakcji. Część czytelników z wielkim entuzjazmem przymierza się do zakupu urządzenia (to na ogół Ci, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z tymi gadżetami) i przekonuje innych (a także samych siebie), że w zupełności spełnia ono potrzeby zwykłego użytkownika. Pozostali krzywią się i w myśl hasła „drogie = dobre” przepowiadają niską żywotność baterii, kiepskie wykonanie i milion innych wad, które prędzej czy później wyjdą na wierzch „bo to jest tanie”. Cóż, zarówno jedni, jak i drudzy mają rację. Otóż trudno o przygotowanie modelu, który spełniałby oczekiwania wszystkich. Dla jednych tablet za 2,5 tys. zł z Tegrą 3 na pokładzie to standard, a inni postukają się w czoło, mówiąc „kupiłbym sobie za to przyzwoitego laptopa”. Wszystko zatem zależy od preferencji i oczekiwań – to rzecz oczywista i nie podlegająca dyskusji. Pod takim kątem testowałem też gadżet Manty. Nie przeszedł zatem benchmarków, nie został porównany z iPadem, ale też nie otrzymał taryfy ulgowej. Celem było sprawdzenie, czy Kowalski, który naczytał się o tabletach w internecie i zapragnął mieć swój znajdzie w tym urządzeniu spełnienie swoich codziennych potrzeb.

Wygląd i wykonanie

Główne obawy, które mną targały, gdy rozpakowywałem tablet dotyczyły jego solidności i wykonania. Poprzednie gadżety z serii EasyTab były tanie nie bez powodu – oszczędzano tam właściwie na wszystkim. Czy w tym przypadku wygląda to podobnie? Na szczęście nie. Z solidnie wykonanego pudełka (nie jeden producent mógłby się uczyć od Manty pakowania urządzeń) wyjąłem urządzenie, które nie trzeszczało w dłoniach i nie sprawiało wcale wrażenia, jakby się miało za chwilę rozlecieć. Odetchnąłem z ulgą.

Jak podaje producent, urządzenie ma wymiary 267 x 164 x 14 mm i waży 680 gramów. To dość dużo i, można by pokusić się o zmniejszenie nieco gabarytów (bez konieczności stosowania mniejszego wyświetlacza), co nadałoby mu nieco bardziej ergonomiczny kształt.

Generalnie tablet wygląda całkiem nieźle. Obramowanie wyświetlacza oraz krawędzie wykonano ze sprawiającego wrażenie dość solidnego, czarnego plastiku. Tył natomiast ma kolor biały, lecz zastosowano tutaj już bardziej tandetny materiał, który przy mocniejszym ucisku lekko się ugina.

Frontalna część to oczywiście w znacznej mierze 10,1-calowy wyświetlacz. Po prawej stronie znajdziemy chromowany guziczek home (dość głośny), a w prawym, górnym rogu kamerkę 0,3 Mpix do wideorozmów. I to by było na tyle – żadnych dodatkowych czujników, przycisków i udziwnień. Zastrzeżenia można mieć do trochę zbyt szerokiej ramki wokół wyświetlacza, co sztucznie zwiększa rozmiar gadżetu. Gdyby ją ograniczyć, tablet byłby bardziej poręczny.

Wszystkie gniazda i porty ulokowano na prawej krawędzi tabletu. Znajdziemy tutaj, począwszy od lewej strony: port USB, gniazdo kart pamięci MicroSD (max 32 GB), Mini USB, gniazdo ładowarki, HDMI i wejście słuchawkowe 3,5 mm Mini jack.

Na górnej krawędzi, przy prawej stronie umieszczono dwustopniowy przycisk głośności (pełniący również funkcję przycisku home i menu) oraz przycisk włączania/wyłączania oraz blokowania urządzenia. Oba działają dość ciężko, a że są ułożone bardzo blisko siebie, trudno czasem je wyczuć palcem.

Tylna klapka nie jest zdejmowania, zatem producent umieścił tutaj przycisk reset. Prócz tego w prawym górnym rogu znajdziemy niewielki, ale bardzo mocny głośnik. Jakość dźwięku, która się stamtąd wydobywa nie jest oszałamiająca, ale do filmów i gier powinna wystarczyć.

Na sam koniec kilka słów o pudełku - czyli co producent nam sprezentował. Oczywiście jest tam ładowarka (jednoczęściowa), kabel USB do łączenia z komputerem, słuchawki douszne i przejściówka z mini USB na USB, co pozwala podłączyć dodatkowy modem, dysk czy pamięć flash. W foliowej torebeczce z instrukcją i kartą gwarancyjną znalazłem też kupon rabatowy 10 proc. do sklepu empik.com i dwie naklejki z logo Manty.

Wyświetlacz

10,1 calowy wyświetlacz LCD TFT jest spisuje się całkiem nieźle. Oczywiście nie dorasta do pięt technologii AMOLED i jej pokrewnym, ale mniej wymagających użytkowników powinien usatysfakcjonować. Obsługuje on rozdzielczość 1024 x 600 pikseli, która przy tak dużych rozmiarach trochę doskwiera. Można by też trochę ponarzekać na kolory, które czasem wydają się być nieco zbyt blade oraz kiepską ostrość. Nie powiedziałbym jednak, że komfort korzystania z tabletu jest przez to znacznie obniżony. Jak na ten segment ogólne wrażenie jest pozytywne. W szczególności jeśli chodzi o kąty widzenia, które są zdecydowanie mocną stroną zastosowanego wyświetlacza.

Sympatycznym dodatkiem, jak na urządzenie tej klasy, jest multitouch. Obsługuje on jednocześnie 7 punktów dotyku i działa bardzo precyzyjnie. Skalowanie widoku za pomocą pinch-to-zoom jest zatem czystą przyjemnością. Jeśli chodzi o sam panel dotykowy to również trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Korzystanie z niego nie nastręczało żadnych problemów i niczym nie odbiegało od ogólnych standardów.

Bateria

Wbudowany w tablet akumulator to ogniwo litowo-jonowe o pojemności 7000 mAh. Przy praktycznie zerowym korzystaniu z tabletu potrafi potrzymać nawet do 6-7 dni. Naturalnie gdy od czasu do czasu sięgamy po urządzenie, zaczynają się schody.

Sporadyczne korzystanie z tabletu (głównie WiFi, przeglądarka i aplikacje) dało wynik około 3-4 dni. Przy forsowaniu urządzenia grami 3D oraz nieustannym pobieraniu ze sklepu Google oraz oglądaniu klipów na YouTube bateria padła po blisko 8 godzinach (ekran był cały czas podświetlony). Nie jest to zatem zły wynik i tablet z powodzeniem miałby szansę z produktami z wyższych półek cenowych. Ale co najważniejsze – bateria wytrzymała nawet nieco dłużej niż było to podane na pudełku (7 godzin).

Parametry i wbudowane moduły

O ile parametry urządzenia stoją na całkiem przyzwoitym poziomie (Procesor Boxchip A10 1,2 GHz, 512 MB RAM), o tyle modułów łączności otrzymujemy jak na lekarstwo. Tablet nie ma zatem modułów Bluetooth, ani GPS. Jedyne, co posłuży nam do łączności to WLAN 802.11 obsługujący standardy b i g. Podczas codziennego korzystania nie zaobserwowałem tutaj żadnych problemów ze stabilnością czy niekompatybilnością. Tablet bez problemu łączył się z ukrytymi i zabezpieczonymi sieciami na uczelni oraz routerami różnych producentów (m.in. TP-Link, Linksys, Netgear).

Do łączności 3G ma nam posłużyć port USB, do którego możemy podłączyć modem. Obsługiwanych modeli jest kilkanaście (lista znajduje się pod odpowiednią pozycją w ustawieniach) i są to głównie produkty z logo Huawei oraz ZTE. Po podłączeniu modemu łączność ma być nawiązywana automatycznie.

System

Przez pierwsze kilka dni tablet pracował pod kontrolą Androida 2.3 Gingerbread, co wcale nie było najprzyjemniejszym doświadczeniem. Animacje się zacinały, responsywność pozostawiała wiele do życzenia, a wydajność w grach wołała o pomstę do nieba. „Gdzie te 1,2 GHz?!” – zadawałem sobie ciągle pytanie. I tak dobrnąłem do dnia, kiedy pojawiła się aktualizacja do wersji 4.0.3. Różnica była ogromna!

Urządzenie pod kontrolą „Lodowej Kanapki” dostało jakby skrzydeł. Co prawda nadal (choć bardzo rzadko) zdarzało się zaobserwować drobne spadki płynności, ale komfort użytkowania był zgoła odmienny. Zdawać by się mogło, ze to zupełnie inny tablet – i to nie tylko ze względu na nowe funkcje oraz przystosowany do dużych ekranów interfejs. Urządzenie wreszcie zaczęło działać tak, jak powinno, co sprawiało ogromną przyjemność.

Świeżo zainstalowany Android nie został wzbogacony o żadne aplikacje producenta, ani zbędne dodatki, co należy uznać za plus. Niestety system został też okrojony z kilku przydatnych funkcji. Między innymi zablokowano możliwość robienia zrzutów ekranu (kombinacja klawiszy nie działa) oraz odblokowywanie za pomocą twarzy (co ma prawdopodobnie związek z kiepskim aparatem, o którym za chwilę).

Gadżet dobrze sobie radzi z multimediami. Klipy wideo na YouTube w rozdzielczości 720p i 1080p nie sprawiały mu trudności. Nie zaobserwowałem tutaj żadnego zacinania i utraty płynności. Chyba, że w trakcie oglądania otrzymywałem powiadomienia od innych aplikacji (o otrzymanym mailu etc.), wówczas obraz na sekundę się zawieszał.

Co najdziwniejsze tablet (zarówno pod wersją 2.3, jak i 4.0) jest fabrycznie „zrootowany”, a więc możliwe jest korzystanie z wszelkich aplikacji wymagających praw administratora, bez zbędnego kombinowania.

Aparat

Wbudowana w tablet kamera została przeznaczona tylko i wyłącznie do wideorozmów. Co prawda, możemy nią wykonywać również zdjęcia, ale w efekcie otrzymamy wątpliwej jakości, rozmazane potworki. Zatem jedynym zastosowaniem będzie tu Skype lub inny komunikator. Jakość obrazu nie powala na kolana, czego można się było spodziewać. Poniżej przykładowa fotografia.

Podsumowanie

Manta PowerTabX MID 06 to dobre urządzenie – jak na swoją cenę. Przy tabletach za 1,5-2 tys. złotych wypada blado to oczywiste. Ale tutaj, za bagatela 800 zł (sugerowana cena detaliczna, ja znalazłem sklep sprzedający za 699 zł) dostajemy w pełni działający gadżet z podstawowymi możliwościami. Nie usatysfakcjonują one wymagających użytkowników, którzy chcą aby tego typu gadżety służyły im do olśniewających grafiką gier czy nawigacji GPS. W pełni zadowolą jednak Kowalskiego, który od tabletu chce jedynie przeglądarki www i możliwości odtwarzania klipów wideo, odczytywania zdjęć i ebooków. Nie oszukujmy się – MID 06 został właśnie po to głównie stworzony. Ale to nie znaczy, że każda gra i wymagająca aplikacja uruchomiona na nim będzie nas doprowadzać do palpitacji. Tablet ma niezły procesor i akcelerator graficzny, więc z powodzeniem radzi sobie z dużą liczbą gier 3D i wszystkimi 2D. Oczywiście nie oczekujcie grafiki na poziomie Tegry, bo tego tutaj nie znajdziecie.

Dwa tygodnie spędzone z MID 06 były bardzo przyjemne i to głównie dlatego, że tablet właściwie nie opuszczał murów mieszkania. Poza nimi skazany byłem jedynie na zewnętrzny modem 3G, który mógłby mi zapewnić dostęp do sieci, a nie jest to szczególnie komfortowe. Zatem w podróży MID 06 to właściwie jedynie maszynka do multimediów, ebooków i gier (pod warunkiem, że nie wymagają dostępu do internetu). Oczywiście, jeśli ktoś jest zdesperowany, może podłączyć modem, ale tylko pod warunkiem, że ma on logo ZTE i Huawei. Lista obsługiwanych modeli nie jest duża.

Czy kupiłbym MID 06? Osobiście czekam na pierwsze modele z wbudowanym modemem Manta Mobile (w przypadku tego modelu istniały egzemplarze z dołączanym modemem 3G, ale ich sprzedaż została tymczasowo zawieszona). W sieci pojawiły się już pierwsze opinie o narzuconych limitach i reklamach – czego można było się spodziewać. Być może wkrótce podzielę się z Wami swoimi odczuciami na ten temat. Tymczasem, jeśli chodzi o testowany egzemplarz, z czystym sumieniem mogę go polecić wszystkim, którym nie straszny brak pewnych elementarnych funkcji. Do internetu i multimediów jest to dobre rozwiązanie, a w dodatku wykonane całkiem przyzwoicie i solidnie jak na swoją cenę (którą również należy zaliczyć do atutów).

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu