0

Zarządzanie dźwiękiem – macOS na sterydach cz. 5

Historia firmy Apple od samego początku jest mocno związana z dźwiękiem i muzyką, choć w trochę inny sposób niż by sama chciała. Cześć z Was być może zauważyła wśród dźwięków systemowych dzwonek o nazwie „Sosumi” który jest pozostałością po bitwie Apple Computers Inc. z Apple Corps (firma Beatelsów) na tym polu. Dziś, rozwiązania zarówno dla twórców, jak i koneserów dźwięku są w tym systemie jednymi z lepszych na rynku, co nie znaczy, że nie da się ich jeszcze trochę poprawić.

Szczypta historii

W sporze z Beatelsami chodziło o nazwę Apple, którą wcześniej zarejestrował wspomniany zespół. W 1981 r. doszło na tym tle do batalii sądowej, w której Apple Computers zapłaciło 80.000 dolarów i zobowiązało się nie wchodzić na rynek muzyczny. Jak to bywa w takich przypadkach, każda ze stron zrozumiała to po swojemu i gdy komputery Apple (II, III, II GS i Macintosh) zaczęły być wyposażane w coraz więcej technologii muzycznych, Beatelsi znów poszli do sądu.

Kolejna ugoda była już bardziej kosztowna, prawie 30 milionów dolarów dało firmie prawo do budowy komputerów i peryferiów związanych z muzyką, Apple Corp. rezerwowało sobie prawa do działań w sferze kreacji. „Sosumi” to efekt frustracji jednego z pracowników Apple, któremu odrzucano wszystkie nazwy, jako „zbyt muzyczne”. Więc nazwał w końcu swój dźwięk „To mnie pozwij”.

Ostatnim etapem bitwy o dźwięk było wejście Apple w dystrybucję muzyki przy pomocy iTunes i iPoda. Tym razem Beatlesi ponieśli całkowitą porażkę, sąd uznał, że dystrybucja cyfrowa to nowa technologia, której nie obejmują ustalenia starego porozumienia. Ostatecznie obie firmy zakopały topór wojenny, The Beatles trafili do iTunes, a Apple jeszcze mocniej weszło na rynek twórców muzyki, tworząc takie produkty jak Apple Music, GarageBand czy przejmując firmę Logic Pro.

Wyposażenie seryjne systemu

Najważniejszymi elementami macOS, z których korzysta zdecydowana większość użytkowników, będzie panel Preferencje -> Dźwięk, w którym konfigurujemy podstawowe ustawienia naszego systemu w tym zakresie. Trzy zakładki,  „Efekty dźwiękowe”, „Wyjście” i „Wejście” załatwią większość potrzeb normalnego użytkownika. Wygodnym rozszerzeniem preferencji jest menu na górnym pasku, w którym można ustawić poziom dźwięku, zmieniać źródła wyjścia.

Jak jednak zauważycie, jeśli chcielibyście cokolwiek zmienić w zakresie Wejść / Wyjść dźwięku, preferencje Wam na to nie pozwolą. Żeby móc zmienić coś w tym zakresie, będziecie musieli odpalić rezydujący w Narzędziach program „Konfigurator MIDI Audio”. Jeśli jednak chcielibyście stworzyć własne ustawienia z możliwością przekierowywania źródeł dźwięku, na przykład, żeby móc nagrywać zmiksowany dźwięk dla obrazu zgrywanego z ekranu Maca, musicie doinstalować dodatkowe rozszerzenie systemowe.

Blackhole

Kiedyś za tę funkcję odpowiadało rozszerzenie Soundflower, ale przestało być rozwijanę już kilka lat temu. Przez zmiany w architekturze macOS, obecnie jego instalacja to koszmar. Na szczęście w ostatnim czasie pojawiło się darmowe rozszerzenie o nazwie Blackhole, po którego zainstalowaniu możemy w „Konfiguratorze MIDI Audio” tworzyć własne, zaawansowane zestawy urądzeń („+” -> „Utwórz urządzenia zespolone” lub „Utwórz złożone urządzenie wyjściowe).
Blackhole

Loopback

Mamy też możliwość zrobienia takich operacji w znacznie bardziej przejrzysty sposób, korzystając z oprogramowania Loopback, firmy Rogue Amoeba. Program jest bardzo dobrze przemyślany, przejrzysty, niestety bardzo drogi. 99 dolarów to cena, która nawet w moim przypadku, osoby lubiącej inwestować w przemyślane narzędzia, jest zbyt wysoka. Choć nie wykluczam, że dla zawodowych dźwiękowców może być ciekawym i wręcz niedrogim dodatkiem.
Loopback

SoundSource

Wymieniona powyżej firma specjalizuje się w wypuszczaniu bardziej zaawansowanych niż systemowe narzędzi dźwiękowych. Programem, bez którego nie wyobrażam sobie życia, jest SoundSource, który pozwala na zarządzanie poziomami dźwięku zależnie od źródła, udostępnia korektor dla każdego z nich i pozwala na parę dodatkowych tricków, a wszystko z poziomu miniaplikacji z górnego menu macOS. Aplikacja jest tak przygotowana, że praktycznie wszystko jesteśmy w stanie kontrolować z poziomu klawiatury. W przypadku tej aplikacji cena jest znacznie bardziej przystępna i wynosi 36 dolarów.
SoundSource

Pozostałe aplikacje Rouge Amoeba

Jeśli potrzebujecie wykonać z dźwiękiem jakieś mniej standardowe operacje a narzędzia systemowe wam nie wystarczają, lub okażą się niezbyt przyjemne we współpracy, to warto przeszukać cały katalog programów tej firmy. Ich aplikacje są bardzo fajnie zaprojektowane, jeśli chodzi o UI/UX, choć nie zawsze najtańsze.
RogueAmoeba

SoundControl

Alternatywą dla SoundSource jest aplikacja SoundControl. Nie jest może tak efektownie zrobiona, ale za to znacznie tańsza, kosztuje 14 dolarów. Pozwala dodać skróty klawiaturowe do większości funkcji, a nawet ustawiać osobne parametry dla konkretnych stron internetowych. Podobnie jak w przypadku firmy Rogue Amoeba na ich stronie znajdziecie jeszcze kilka innych aplikacji wspomagających zarządzanie dźwiękiem.
SoundControl

AudioSwitcher

Jeśli nie potrzebujecie aż tak zaawansowanych narzędzi, jak SoundSource lub SoundControl, ale chcielibyście na przykład mieć możliwość szybkiego przełączania źródeł dźwięku z klawiatury, może zainteresować was AudioSwitcher. Program jest bardzo prosty, więc i cena jest bardzo przyjemna. Kupicie go w Mac App Store za 0,99 dolara.

AudioSwitcher

Na tym zakończymy przegląd narzędzi do podstawowej kontroli dźwięku na macOS. Jeśli macie jakieś swoje propozycje, nie wahajcie się podać ich w komentarzach.