135

Ale z tym brakiem portów w nowych MacBookach Pro to Apple trochę odpłynęło

Dotykowy panel w nowych MacBookach Pro zdominował niedawną konferencję Apple i głównie na tym bajerze wszyscy się skupili. Tymczasem faktycznie potwierdził się najgorszy scenariusz dotyczący serii Pro - zgodnie ze spekulacjami powtórzono pomysł z najcieńszego MacBooka i zniknęły klasyczne złącza. Szykujcie portfele, bo przejściówki sporo kosztują.

W swoim MacBooko Pro (rMBP, mid 2014) mam jedynie dwa porty USB i to już jest mały problem. Chwilę bawiłem się w huba USB, ale odpuściłem. W sumie dopiero przesiadka na bezprzewodową mysz (i ostatecznie również bezprzewodową klawiaturę) trochę uratowała sprawę – cały czas podłączam jednak do komputera dysk zewnętrzny (128 gigabajtów SSD – nie polecam tego stylu życia), co jest niezbędne gdy surówka z aparatu zajmuje około 30 gigabajtów na jeden materiał. Dodatkowo zgrywam pliki wideo z aparatu przez wbudowany port dla kart SD, w domu podłączam komputer pod zewnętrzny monitor przez złącze HDMI. Poza wspomnianymi portami USB jest to dla mnie konfiguracja optymalna. Tymczasem…

Pod co ja się podłączę?

Tak, jak wspominałem w niedawnym materiale wideo, zastanawiam się nad zakupem nowego MacBooka Pro. Tyle tylko, że nawet jeśli przełknąłbym jakoś ten nieprzydatny (a drogi) moim zdaniem panel dotykowy, to nowy pomysł na komunikację komputera z zewnętrznymi urządzeniami już u mnie nie przejdzie.

4 porty USB C Thunderbolt 3 (z czego dwa gorsze) – tyle oferują nowe MacBooki. Ile macie w domu urządzeń wspierających ten standard? Bo ja ani jednego. Na szczęście są przejściówki, tyle tylko, że ich komplet kosztuje naprawdę sporo. Nie żartuję – zaopatrując się w nie w oficjalnym sklepie wydacie 229,95 zł na czytnik kart SD, 99 zł na adapter dla USB A, 159,95 zł na adapter ethernet, 159,95 zł jeśli zdecydujecie się podłączyć zewnętrzny monitor przez VGA. A moje podłączenie przez HDMI? Jest jeszcze drożej – 159,95 zł za przewód HDMI-Thunderbolt 2 i przejściówka za 249 zł, bo Apple zapomniało się póki co wypuścić jednego adaptera. Słabo?

Wyluzujcie z tą bezprzewodowością

Nie lubię kabli, chyba nikt nie lubi. Szuflady mam zapchane mniej lub bardziej potrzebnymi przewodami i ich zapasowymi wersjami. Po domu „walają się” ładowarki przewodowe i naprawdę chciałbym móc ładować telefon kładąc go po prostu na biurku. Samsung próbował z indukcyjnym ładowaniem w monitorze, wyszło tak sobie. Mam w domu indukcyjną ładowarkę tej samej firmy – ostatnio nie używam swojego Galaxy S6, więc ta stoi tylko i się kurzy – inni producenci nie poszli w ten standard i sprzęt leży zapomniany. Tymczasem wszystkie porty, które usunęło w nowych MacBookach Pro Apple były przeze mnie używane. Patrzę na napis Pro i brak portów, potem znów na napis Pro i znów na brak portów. Gdzie tu Pro, skoro trzeba stawać na głowie i wydawać pieniądze na przejściówki żeby podłączyć jakikolwiek sprzęt? Ktoś chyba w Apple nieźle odpłynął.

Porzucanie przez producenta MacBooków klasycznych portów dla urządzeń zewnętrznych ma zarówno swoich przeciwników, jak i zwolenników. Jedni uważają, że klasyczne wejście dla słuchawek nie jest już nikomu potrzebne, inni że nie jest potrzebne HDMI i czytnik kart SD. Mam jednak wrażenie, że druga grupa podłączyła coś przez HDMI dwa razy w życiu, czytnika kart użyła raz – bo faktycznie kilka zdjęć z wakacji można puścić do komputera bezprzewodowo i nikt nie odczuje problemu. Pozrzucajcie sobie jednak 64 giga filmów z karty przez WiFi, najlepiej w samolocie czy innej sytuacji, gdzie nie możecie naładować komputera i każdy procent baterii jest na wagę złota – podobnie jak czas zgrywania materiałów.

Mam czasem wrażenie, że Apple w tym całym swoim pędzie do innowacji, przenoszenia nas w w przyszłość i wychodzenia ten jeden krok przed konkurencję zupełnie zapomina o klientach i tym, czego tak naprawdę potrzebują. Wydaliście sporo pieniędzy na przewodowe słuchawki i chcecie ich używać z nowym iPhonem? Kupcie sobie nowe, przecież Was stać. Podłączacie coś przez HDMI do komputera? Przecież mamy przejściówki i co z tego, że na dwie wydacie ponad 400 zł – za innowacje trzeba płacić. A że te przejściówki trzeba też nosić gdzieś w torbie? My na prezentacji nie musieliśmy, bo ich nie używamy.

Ja jak najbardziej jestem za bezprzewodowym przesyłaniem danych czy ładowaniem urządzeń mobilnych. Tylko może niech najpierw cały rynek będzie pełen odpowiednich urządzeń spełniających standardy, a ludzie znajdą czas, ochotę i pieniądze na ich kupienie. Bo wyrzucanie portów z komputerów oznaczonych jako Pro, pro-klienckie na pewno nie jest.