42

Czy Lubuntu nadal można wykorzystywać do ożywienia starszych laptopów?

Na pewno część z Was ma gdzieś w szafie jakieś starsze komputery czy laptopy, które zalegają tam od lat z uwagi na średnią użyteczność przy dzisiejszych wymaganiach Windowsa. Ja postanowiłem odkurzyć swojego notebooka Samsung N210 i ożywić go przy mocy Lubuntu.

Lubuntu, czyli…

Samsunga N210 kupiłem bodajże w 2010 roku, domyślnie zainstalowany był na nim Windows 7 Starter, który załapał się na darmową aktualizację do Windows 10. Jednak korzystanie z tego systemu na takim sprzęcie dalekie jest od oczekiwań, mimo wymiany dysku na SSD. Służył mi więc jako poligon testowy do instalacji różnego rodzaju dystrybucji Linuksa czy instalacji Chrome OS.

W miniony weekend na tapet postanowiłem wziąć jedną z najlżejszych dystrybucji Linuksa, a mianowicie Lubuntu, która jak sama nazwa wskazuje opiera się na popularnej dystrybucji Ubuntu, ale w lżejszej wersji. Geneza powstania tej dystrybucji opierała się przede wszystkim na zapewnieniu jej użytkownikom komfortowego korzystania z systemu nawet na dziesięcioletnich sprzętach.

Przez długi czas był tak właśnie „reklamowany” w sieci. Zmieniło się to jednak nieco w 2018 roku, kiedy to twórcy tej dystrybucji postanowili zerwać z tą łatką i zaoferować nowocześniejszy system już bez tej dbałości o kompatybilność ze starszymi urządzeniami (żródło: blog Lubuntu).

These statistics brought much internal debate within the Lubuntu team, but we decided that going forward, we need to adapt for the current state of the market. Therefore, our main focus is shifting from providing a distribution for old hardware to a functional yet modular distribution focused on getting out of the way and letting users use their computer. This means that Lubuntu will stay light, and for users with old systems, should still be usable. But we will no longer provide minimum system requirements and we will no longer primarily focus on older hardware.

W tym celu twórcy Lubuntu postanowili przejść na nowocześniejsze środowisko graficzne LXQt. Ostatnią wersją Lubuntu z LXDE udostępniono właśnie w 2018 roku, było to Lubuntu 18.04.5 Bionic Beaver LTS, czyli z wydłużonym wsparciem, które zakończy się w kwietniu 2023 rok, a więc z powodzeniem można jeszcze z niego korzystać przez ponad dwa lata.

Z kolei ostatnia wersja 20.10 Groovy Gorilla jest już oparta na LXQt i to te dwie wersje postanowiłem uruchomić na Samsungu N210.

Lubuntu ruszy nawet na pralce?

Ruszy, to mało powiedziane, wersja Lubuntu 18.04.5 Bionic Beaver to rakieta w porównaniu nawet z Windows 7 Starter na tym notebooku. Co ważne, uruchomiłem go w wersji Live na kluczu USB (można pobrać obraz systemu ISO i zainstalować na USB przy pomocy aplikacji Rufus), więc zainstalowanie go na dysku powinno jeszcze bardziej poprawić te doświadczenie i z pewnością pozwoli na komfortowe korzystanie z tego systemu.

Mając na uwadze wspomniany wpis na blogu Lubuntu, postanowiłem sprawdzić też najnowszą wersję tej dystrybucji. Efekt? Powiem tak – aplikacje (łącznie z Libre Office) uruchamiają się szybko i samo korzystanie z nich jest komfortowe, choć nie aż tak bardzo, jak w przypadku wersji 18.04, która jest nieco lżejsza. Nadal jednak, wersja 20.10 jest systemem, który z pewnością pozwoli na wygodne korzystanie z systemu nawet na dziesięcioletnim sprzęcie z minimum 1 GB pamięci RAM.

Lubuntu – filozofia działania, największe wady i zalety

Tak więc twórcy dystrybucji mimo swojej deklaracji nie odeszli jeszcze zbytnio od swojej filozofii i zapewniają jeszcze wsparcie dla starszych urządzeń. Wersja Live najnowszej kompilacji rozpoznała wszystkie peryferia sprzętowe w moim Samsungu N210, mówię tu o karcie graficznej, karcie sieciowej, którą bez problemu podłączyłem do hotspota z internetem mobilnym ze smartfona czy karcie dźwiękowej, a nawet rozpoznało bezprzewodową myszkę na USB. To bez wątpienia największa zaleta tej dystrybucji, dzięki której możemy korzystać z systemu OOTB, bez konieczności doinstalowywanie różnego rodzaju sterowników.

Wady? Mimo udostępnienia nowocześniejszego środowiska graficznego, nadal system ten wygląda dość archaicznie na tle innych dystrybucji. Niemniej niedogodność tę rekompensuje wydajność i szybkość działania systemu na starszym komputerze. Poza tym nie będzie to przecież nasz podstawowy sprzęt, z którego będziemy korzystać na co dzień. Osobiście czasem wykorzystuje tego notebooka jako router WiFi do ominięcia blokady synchronizacji zdjęć na macbooku z iCloud przy korzystaniu z internetu mobilnego, więc wygląd systemu ma tu drugorzędne znaczenie.