Autorem wpisu jest Kuba Majszak. Kilka miesięcy temu głośnym echem odbiła się w mediach informacja na temat wprowadzenia przez platformę Legimi.pl usługi „Czytanie bez limitu”. Do kogo kierowana jest ta usługa? Jak w rzeczywistości wygląda oferta wydawnicza legimi? W jaki sposób możemy skorzystać z oferty? Na te i wiele innych pytań spróbuję przedstawić odpowiedzi w […]

Autorem wpisu jest Kuba Majszak.
Kilka miesięcy temu głośnym echem odbiła się w mediach informacja na temat wprowadzenia przez platformę Legimi.pl usługi „Czytanie bez limitu”. Do kogo kierowana jest ta usługa? Jak w rzeczywistości wygląda oferta wydawnicza legimi? W jaki sposób możemy skorzystać z oferty? Na te i wiele innych pytań spróbuję przedstawić odpowiedzi w niniejszym tekście. Mam nadzieję, że uda mi się w wyczerpujący sposób przedstawić wady i zalety proponowanych przez Legimi rozwiązań.

Oburzenie

Legimi.pl początkowo zajmowało się sprzedażą e-booków droga elektroniczną i stanowiło to podstawę prowadzonej przez portal działalności. Wydaje się jednak, iż rozwój portalu i poziom sprzedaży nie utrzymywały się na, satysfakcjonującym twórców, poziomie, w związku z czym postanowiono opracować nowy model biznesowy- opłatę abonamentową za udostępnienie zasobów portalu.

Informacje o wprowadzeniu usługi abonamentowego dostępu do ebookow odbiła się szerokim echem wśród wydawców, autorów książek oraz na łamach mediów elektronicznych. Większa część środowiska wydawniczego bardzo krytycznie odniosła się do idei „Czytania bez limitu”, wychodząc z założenie (do tego, czy jest to założenie słuszne dojdziemy w dalszej części tekstu), iż jest to „rozbój w biały dzień”, „zabijanie czytelnictwa w kraju, gdzie ¾ społeczeństwa czyta mniej, niż jedną książkę rocznie”,etc. Cóż, jak Świat Światem, jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Niewątpliwie kontrowersje narastające wokół wprowadzanej usługi miały podłoże czysto finansowe. Wg. informacji prasowych oraz oficjalnych komunikatów Zarządu Legimi, niedoprecyzowane zostały warunki rozliczeń z częścią wydawców. W początkowym okresie sprzedaż usługi została wstrzymana- tzn. ograniczona do kilku pozycji, w tym i takich, jak te, których prawa autorskie wygasły, bądź zostały przekazane . Efektem tego po raz kolejny mieliśmy okazję przeczytać kilka baśni, bajek i opowiadań.

Zamieszanie wokół uruchomienia usługi, oraz narastające kontrowersje sprawiły, że Zarząd Legimi zdecydował się opublikować oświadczenie, w którym informuje o transparentności i jasności z wydawcami. Dla mnie, jako użytkownika aplikacji i abonenta usługi, jest to istotne ze względu na fakt, iż duże, prężne wydawnictwa mają w swojej ofercie poczytnych autorów, po których książki chętnie sięgam- nawet kilkukrotnie.

Tekst oświadczenie Legimi dostępny jest pod tym adresem.

Kilka miesięcy później

W dniu dzisiejszym oferta „Czytaj bez limitu” w Legimi, liczy sobie ponad 2000 pozycji- trochę klasyki, trochę autorów poczytnych, sporo literatury… dość niskich lotów, ale sądzę, że KAŻDY, także najbardziej wymagający czytelnik, znajdzie tam coś dla siebie. Dane z Marca 2013 roku mówią o pobraniu za pośrednictwem usługi 10 tysięcy książek. Dla księgarni internetowej, nastawionej na sprzedaż ebooków w „normalnej” cenie byłby to wynik rewelacyjny, pamiętać jednak należy, że użytkownik usługi oferowanej przez Legimi może pobrać dowolną liczbę książek – płacąc miesięczną opłatę abonamentową.

Cena

Cen usługi wynosi odpowiednio:

  • 9,90 PLN za dostęp do usługi za pośrednictwem smartfona (wspierane systemy to iOS,Android, Windows Phone)
  • 19,90 PLN dostęp do usługi za pośrednictwem smartfona i tableta (wspierane systemy to iOS, Android, Windows Phone)

Nie posiadam tableta, więc wybór w moim przypadku był oczywisty 9,90 i pakiet smarfton. Do wiadomości wszystkich osób, którym dziwnym może się wydać czytanie książek w telefonie, podaję informację, że niekiedy na łonie rodziny dochodzi do sytuacji, kiedy to jednej z osób bardzo przeszkadza włączone w nocy światło i zaczytywanie się do rana w książkach.

Relacja cena-oferta

Jest Tanio. Tym, jednym, stwierdzeniem można podsumować przedstawioną ofertę. Postaram się jednak uzasadnić to stwierdzenie, na podstawie konkretnego przykładu.

Wydaje mi się, że najbardziej trafnym, będzie wybór książek autorstwa Johna Grishama- jestem przekonany, że nawet najbardziej zatwardziały przeciwnik literatury doskonale kojarzy jego osobę i jednym tchem wymieni kilka tytułów napisanych przez niego powieści (choćby ze względu na dużą liczbę świetnych adaptacji filmowych).

Aktualnie w ofercie Legimi znajduję się 6 pozycji tego autora, wymienię je wraz z cenami tradycyjnego ebooka zarówno w Legimi, jak i Merlinie i Empik’u.

tabelka

Wyobraźmy sobie, że lubiąca czytać osoba- do takich osób zaliczam się ja- ma ochotę odświeżyć sobie twórczość Grishama i ściąga w ramach wykupionego abonamentu ( 9,90 !!!) wszystkie książki Grishama, po czym zabiera się do lektury. Łatwo policzyć, że zaoszczędza w ten sposób sporą kwotę pieniędzy, dla przykładu wg cen ebooków w najtańszym, w tym zestawieniu, Empiki oszczędność wynosi 120,45 PLN- kwota, przyznajcie, niebagatelna!

Czytelnikowi bloga technologicznego przeczytanie 6 książek tego samego autora może się wydać abstrakcją, lecz uwierzcie, że znam sporo osób, które są do tego zdolne i usługa oferowana przez Legimi jest dla nich rewelacyjnym rozwiązaniem. Przykład, którym się posłużyłem jest z życia wzięty i to ja jestem osobą, która z przyjemnością przeczytała po raz N-ty prezentowane książki.

Książkowe OLT Express?

Zastanawiający może wydać się fakt, jaka idea biznesowa przyświeca takiemu przedsięwzięciu? Gdzie tu sens? Gdzie logika? Jak zwykle w takich sytuacjach diabeł tkwi w szczegółach, a konkretniej w statystyce. Model biznesowy usługi w prosty sposób wyjaśnił Prezes Legimi Mikołaj Małaczyński w rozmowie z NaTemat.pl:

Zasada jest prosta, wszystko zależy od docelowej grupy czytelników. W pewnym momencie ich liczba przekroczy masę krytyczną i będzie obejmować średnią próbę czytelników w Polsce. Polacy zazwyczaj rzadko sięgają po książki. Przeważnie nie przekraczają dziesięciu pozycji rocznie, czyli czytają mniej niż jedną książkę miesięcznie. Ci, którzy czytają więcej to naprawdę niewielki odsetek. W naszym modelu biznesowym wkalkulowaliśmy zarówno jedną, jak i drugą grupę. Zakładamy, że średnia konsumpcja nie będzie przekraczała jednej książki miesięcznie. Nasze obliczenia to potwierdzają.

Co ciekawe- model ten zdaje się faktycznie funkcjonować, gdyż po pierwszym „zaciągnięciu” interesujących mnie tytułów nie używałem aplikacji przez dłuższy czas, pozostając przy konwencjonalnym czytelnictwie.

Oferta wydawnicza, bestsellery

Wspominałem już, że w ofercie „czytanie bez limitu” każdy znajdzie coś dla siebie. Najbardziej poczytnym tytułem do dnia dzisiejszego pozostaje biografia twórcy potęgi Apple Stev’a Jobs’a. Poza wspomnianym Grishamem znajdziemy tam sporo poradników, fantastykę, dużo kryminałów- także mniej znanych autorów oraz rodzynki w postaci bardzo lubianych w Polsce Mankella, czy Cobena. W przypadku Mankell’a Legmi może pochwalić się dużą ofertą- 17 pozycji, co jest niewątpliwym sukcesem właścicieli portalu.

Moim zdaniem oferta jest interesująca i stale powiększana o nowe tytułu, co dobrze wróży przyszłości serwisu.

„Czytanie bez limitu” szansą dla mniej poczytnych autorów?

Zapoznając się z ofertą Legimi zwróciłem uwagę na fakt, że w ofercie znajduje się sporo książek autorstwa nieznanych mi pisarzy. Z zaciekawieniem zapoznałem się z ich twórczością- niektóre książki bardzo mi się podobały, inne mniej. Niewątpliwie nie sięgnąłbym po nie na półce w księgarni, ale skoro bez limitu… to czemu nie?

Jedną z pierwszych książek, które ściągnąłem w ramach abonamentu była książka „Bloger” autorstwa Tomka Tomczyka, znanego szerszej liczbie czytelników, jako Kominek. Przyznam, że była to jedna z tych książek, z którymi bardzo chciałem się zapoznać, ale wiecznie czekała na swoją kolej. Abstrahując od treści książki (w pełni mnie satysfakcjonującej) byłem bardzo ciekawy opinii Kominka na temat szans, jakie daje mniej znanemu autorowi usługa „Czytanie bez limitu”. Kominek, znany z bezpośredniości w wyrażaniu opinii, tak oceniał swoją współpracę z Legimi:

Nie uważam, aby Legimi na dłuższą metę dawało szansę mniej znanym autorom, tak jak Spotify czy Deezer nie są taką szansą, a oferują podobną usługę w świecie muzyki. To, że od czasu do czasu ktoś się wybije, dzięki takim usługom, jest czymś naturalnym, tak jak naturalne jest odkrywanie nowych talentów w tradycyjnych mediach. Oferta na pewno nie uderza mnie po kieszeni, ponieważ z każdego sprzedanego egzemplarza otrzymuję tyle samo, ile w konkurencyjnych serwisach. Z pewnością samopoczucia nie poprawiają dane pokazujące, że nie wszyscy, którzy przejrzeli „Blogera”, zdecydowali się go zakupić, a tym samym napełnić moją kieszeń milionami, ale nie mam nic przeciwko temu, ponieważ jest to uczciwe wobec czytelnika. Nie kupują kota w worku.

Aplikacja

W początkowym okresie aplikacja przeznaczona była dla użytkowników produktów sygnowanych znakiem jabłka. Po jakimś czasie Legimi udostępniło wersję dla systemu Google i w tym momencie ściągnąłem ją na swój telefon. Na co dzień używałem ( i nadal z powodzeniem używam) Moon Reader, który w mojej ocenie jest najlepszą aplikacją do czytania dostępną w Google Play.

Nie będę pastwił się nad Legimi i porównywała ich aplikacji do Moon’a bo po prostu porównania nie ma. Nie oznacza to jednak, że aplikacja jest zła- jest prosta, przejrzysta i nie oferuje użytkownikowi- zwłaszcza bardziej zaawansowanemu zbyt wielu rozwiązań.
Jedyna opcja, którą oferuje aplikacja poza czytaniem to quasi statystyka, pokazująca ile minut dziennie i w poszczególne dni tygodnia oddawaliśmy się lekturze.

Aplikacja umożliwia nam wyszukiwanie, pobieranie i czytanie wybranych książek- tylko tyle i aż tyle. Wydaje mi się, że większość użytkowników będzie tym w pełni usatysfakcjonowana.

Krótkie podsumowanie

„Czytanie bez limitu” to najlepsza w tej chwili oferta dostępna na polskim rynku dla osób, które czytają książki w wersji elektronicznej (smarftony, tablety). Nie wiem, czy zwiększy to choć odrobinę poziom czytelnictwa w Polsce, ale jestem przekonany, że każdy znajdzie tam coś ciekawego dla siebie.