82

Left 4 Dead 2 działa szybciej na Ubuntu niż na Windows 7. Rynek gier może ulec zmianie

Pojawił się kolejny wpis na blogu Valve dotyczącym przenoszenia platformy Steam i pierwszych gier na Linuksa. Wyniki są naprawdę zaskakujące. Okazuje się, że na chwilę obecną gra Left 4 Dead działa lepiej, a więc wyświetla więcej klatek na sekundę, na Ubuntu, niż na Windows. Współpraca Valve z producentami kart graficznych i wprowadzanie poprawek dotyczących nie […]

Pojawił się kolejny wpis na blogu Valve dotyczącym przenoszenia platformy Steam i pierwszych gier na Linuksa. Wyniki są naprawdę zaskakujące. Okazuje się, że na chwilę obecną gra Left 4 Dead działa lepiej, a więc wyświetla więcej klatek na sekundę, na Ubuntu, niż na Windows. Współpraca Valve z producentami kart graficznych i wprowadzanie poprawek dotyczących nie tylko gier Valve, ale sterowników graficznych w ogóle jest ogromną szansą dla Linuksa i powinno dać mu sporego kopa. Jeśli Windows przestanie być jedyną słuszną platformą do gier, wszyscy na tym zyskamy, dotyczy to również osób całkowicie nie zainteresowanych Linuksem.

Wydajność Left 4 Dead 2 była testowana na naprawdę mocnym i nowoczesnym sprzęcie w skład którego wchodził procesor Intel Core i7 3930k, karta graficzna NVIDIA GeForce GTX 680 i 32 GB pamięci RAM. Wydajność byłą porównywana pomiędzy Windows 7 SP1 x64 a Ubuntu 12.04 x32. Moim zdaniem to dobre posunięcie, bo Linux ma czasem kłopoty z obsłużeniem najnowszego sprzętu, a gracze zwykle posiadają mocniejsze i nowocześniejsze komputery od przeciętnego Kowalskiego. Przekonanie gracza, że potencjał jego sprzętu się nie zmarnuje i zostanie właściwie wykorzystywany to pierwszy krok na drodze do popularyzacji gier na Linuksie. Dystrybucja 32 bitowa została użyta tymczasowo, docelowa dalsze testy będą przeprowadzone również na 64 bitowej wersji Ubuntu.

Na Windowsie osiągnięty wynik wyniósł 270 fps, a zaraz po przeniesieniu na Linuksa i OpenGL wydajność spadła o 97,8% do niegrywalnych 6 fps. Jednak po zakończeniu prac nad optymalizacją osiągnięto wynik niebagatelnych 315 klatek na sekundę. Prawdę mówiąc nie spodziewałem się aby udało się osiągnąć wynik równie dobry co na Windows, tymczasem wynik jest o 16,7% lepszy. To spora przewaga. Często różnica pomiędzy najszybszym i najdroższym modelem karty graficznej, a modelem o jeden niższym i sporo tańszym oscyluje w okolicach 20% i pozwala zaoszczędzić kilkaset złotych. Gracze dla pojedynczych procentów mogą zmieniać sterowniki czy podkręcać kartę graficzną. Mówiąc krótko – jest bardzo dobrze.

Jak osiągnięto przeskok z 6 do 315 fps? To oczywiście był złożony proces, ale sprowadzał się do optymalizacji pod kątem jądra systemu, konkurencyjnego wobec DirectX (na którym działa L4D2 na Windows) OpenGL oraz wprowadzając optymalizację do sterowników graficznych. Ostatni punkt jest szczególnie interesujący, bowiem wymusza współpracę pomiędzy producentem sprzętu, czyli kart graficznych, a twórcą gry. Efekty tej współpracy będą widoczne nie tylko w L4D2, ale również w wielu innych grach i programach intensywnie wykorzystujących kartę graficzną. Mówiąc krótko, wszyscy na tym skorzystają.

W tym również użytkownicy Windows. Pierwszym zyskiem jest fakt, że Valve zaczął się zastanawiać dlaczego wersja gry na Ubuntu działa szybciej, zlokalizował problem i poprawił również wersję na Windows podnosząc liczbę fps z 270 do 303 i poprawiając implementację OpenGL na systemie z Redmond. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale wygląda na to, że niepodzielne panowanie DirectX się kończy, bo OpenGL jest w tym wypadku wydajniejszy. Jeśli kolejne tytuły również będą lepiej działać pod OpenGL, może okazać się, że Windows nie jest ani jedyną, ani najlepszą platformą do gier.

Oczywiście wybiegam daleko myślą w przyszłość, ale gdyby okazało się, że grać można nie tylko na Windows, zyskaliby wszyscy gracze i nie tylko. Microsoft musiałby się bardziej postarać, żeby rywalizować z konkurentem, którego wcześniej nie było, a to zaowocuje niższymi cenami i lepszej jakości produktami. Za to miłośnicy Linuksa zyskają bogatą bibliotekę gier, a ich system ma wreszcie szanse na zagoszczenie na domowych biurkach na większą skalę.

Wiem, że do tego daleka droga, ale Valve ze swoją platformą cyfrowej dystrybucji Steam ma naprawdę nie małą siłę przebicia z czterdziestoma milionami aktywnych użytkowników. Może to być wystarczająca siła napędowa, aby rozpocząć powolną, ale nieuchronną lawinę zmian. Krytykowanie Windows 8 przez wielu twórców gier wpisuje się w ten trend idealnie.

Po więcej technicznych szczegółów zapraszam do wpisu na blogu Valve.
Źródła grafiki [1], [2].