16

Razem z 96% Internautów nie ufam influencerom. Czy reklamodawcy o tym wiedzą?

W Internecie może i jest już "wszystko", ale na pewno nie wolno wierzyć we wszystko, co tam się znajduje. I okazuje się, że mało kto pozbawiony jest dystansu do treści w sieci. Właściwie mało kto w ogóle ufa niektórym treściom i autorom.

Brak zaufania do celebrytów jest jeszcze większy, niż brak zaufania do organów rządowych – takie wnioski można wysnuć spoglądając na wynki badania brytyjskiej agencji UM, która sprawdziła stosunek Internautów do treści zamieszczanych w mediach społecznościowych przez wymione grupy twórców treści. Co ciekawe, jedynie 8% zapytanych stwierdziło, że ufa informacjom udostępnianym na Facebooku czy Instagramie, podczas gdy zaledwie 4% uwierzy w treści opublikowane przez influencerów.

Takie dane na pewno dają do myślenia firmom i podmiotom, które współpracują z internetowymi celebrytami. Ci mogą zagwarntować zasięgi, bo publikowane przez nich materiały docierają do nawet dziesiątek milionów odbiorów, ale jeśli nie są one traktowane poważnie, lecz z dystansem, to czy takie akcje w ogóle mają sens?

Kilka linijek wyżej napisałem, że zaufanie do profili rządowych jest nieco większe – rzeczywiście w zestawieniu z celebrytami rządący mogą pochwalić się trzykrotnie większym zaufaniem. Te 12% zapytynaych stwierdziło bowiem, że w udostępniane na profilach organów rządowych materiały można wierzyć.

To konkretne zadanie zostało przeprowadzone na grupie 56 tysięcy aktywnych Internautów z 81 krajów. Ze statystyk wynika też między innymi, że opiniom i rekomendacjom blogerów jest w stanie zaufać 42% zapytanych i 47% ankietowanych stwierdziło, że opinie opublikowane online wpłynęły na ich decyzje.

Co ciekawe, ten współczynnik spadłw w stosunku do 2017 roku z 54%. Liz Haas z UM zauważa, że takie afery jak ta z Cambridge Analityca czy działania Unii Europejskiej zwracają uwagę użytkowników na wiele kwestii, o których do tej pory nie myśleli. Maleje też liczba osób, które obawiają się wykluczenia cyfrowego lub po prostu pominiecią czegoś ważnego w czasie, gdy nie korzystają z Internetu. Porównując dane z 2017 i te najświeższe, nastąpił spadek z 50% do 46%.

Wśród pytań nie zabrakło tego dotyczącego najbardziej odpowiedniego dla mnie miejsca – wtedy respondenci najczęściej wskazywali Netflix i YouTube, dokładnie w takiej kolejności. Facebook, Instagram, Twitter i Snapchat znalazły się poza pierwszą piątką najpopularniejszych w tym zestawieniu serwisów i platform, co pokazuje, że aktywności znajomych, „znajomych” i innych obserwowanych osób wcale nie wprowadzają wszystkich w dobry nastrój i nie pozwalają się zrelaksować. Warto dodać, że na trzecim miejscu znalazło się Spotify.

Jeśli mielibyśmy zastanowić się nad tym, co generuje brak zaufania do treści publikowanych przez internetowych influenceró, to przykładów nie trzeba daleko szukać. Opublikowany niedawno przez Independent artykuł przywołał badania University of Glasgow wykazujące, że 90% influcencerów poruszających tematykę diety i odchudzania udziela niewłaściwych porad. Te zalecenia weryfikowano pod kilkoma względami i wśród wziętych pod uwagę twórców (progiem było 80 tys. obserwujących) zaledwie jeden przeszedł przygotowany test. Aż 8 na 9 nie spełniło nawet 70% kryteriów związanych z zalecaniami i opublikowanymi przepisami.

Tego typu treści od domorosłych dietetyków mogą być bardziej szkodliwe dla zdrowia i życia Internautów, którzy się do nich zastosują, ale i na poletku technologicznym nie brakuje wprowadzających w błąd materiałów, które – na przykład – sugerują zamykanie działajacych w tle aplikacji, podczas gdy nowsze wersje Androida i iOS-a samodzielnie radzą sobie z zarządzaniem energią i wydajnością urządzenia.

A jaki Wy macie stosunek do publikowanych przez popularne osoby publikacji? Wideo? Zdjęcia? Blogi? Macie swoich zaufanych doradców? Są tacy, których szeroko omijacie? Czy komukolwiek ufacie?