54

Tacy czytelnicy jak ja muszą płacić dwa razy za tą samą książkę. Czy to się kiedykolwiek zmieni?

Jeśli kupujecie tylko tradycyjne książki albo tylko ebooki, to nie ten problem Was nie dotyczy. Jeżeli jednak lubicie klasyczne wydania, ale cenicie też sobie wygodę e-czytelnia, to Wasza sytuacja wcale się nie poprawia, bo książka i ebook to nadal dwa zbyt dalekie od siebie byty.

Mam w sobie coś z kolekcjonera, dlatego pomimo wzrostu popularności usług streamingowych (muzycznych i wideo), a także sporego postępu w kategorii eczytników, wciąż naprawdę często stawiam na fizyczne wydania albumów muzycznych, filmów oraz tradycyjne książki. Z jednej strony sam fakt posiadania czegoś w takiej postaci jest satysfakcjonujący, a z drugiej strony konsumpcja treści (muzyka z winyla, film w najlepszej jakości z płyty 4K UHD BD, zwykła książka) sprawia wtedy więcej frajdy i przyjemności. Niestety, dwutorowe podejście bywa zbyt kosztowne, dlatego doceniam oferty takich serwisów jak Spotify czy Tidal lub iTunes w kwestii muzyki, a przy filmach cenię sobie katalogi Netfliksa, HBO Go czy Prime Video oraz (ponownie) iTunes.

O ile przy filmie czy albumie zgranie na dysk, a później na urządzenie mobilne opłaconych juz treści nie jest problemem, o tyle z klasyczną książką już takiego manewru nie wykonamy. Dodatkowo, z książkami sytuacja jest nieco trudniejsza, bo oferta w abonamencie sporadycznie zawiera nowości, których lektura mnie interesuje, a ceny ebooków i książek nie są na tyle niskie, by móc pozwolić sobie na zakup obydwu wydań.

Poza tym, nabywając wydania amerykańskie filmów bez problemu aktywuje się ich cyfrowe odpowiedniki w jednej z usług online (wciąż wyczekuję takiej funkcji w Polsce), ale podobnie można zrobić z muzyką przy wybranych albumach dzięki Empik Duo – po zakupie płyty CD otrzymujemy pliki mp3 do pobrania.

Jeśli pracujecie w ruchu albo po prostu dużo podróżujecie, to doskonale zdajecie sobie sprawę, że czasem nawet ten jeden przedmiot (czytaj: książka) będzie miał spore znaczenie w kwestii bagażu. Poza tym, w niektórych warunkach lektura tradycyjnej książki będzie utrudniona lub wręcz niemożliwa, a wtedy ebook (na odpowiednim czytniku lub nawet na telefonie lub tablecie) będzie jedynym wyjściem. Kupując książkę na wyjazd należałoby wybrać więc wersję cyfrową, lecz po powrocie wolałbym posiadać ją w klasycznym wydaniu, które będę mógł – na przykład – pożyczać znajomym.

Taka mało kolorowa sytuacja dotyczy też innych rynków niż polski, więc nie tylko my mierzymy się z tym problemem. Takiemu gigantowi jak Amazon nie jest łatwo wprowadzić dwuformatową sprzedaż na szerszą skalę, więc i polskiemu Empikowi nie będzie łatwo doprowadzić do sytuacji, gdy co najmniej połowa asortymentu stanie się dostępna w obydwu wersjach w ramach jednej, obniżonej opłaty.

Nie wymagam bowiem zredukowania ceny ebooka do zera przy zakupie papierowej książki, ale pewna obniżka byłaby bardzo mile widziana. Oczywiście w grę wchodzą pewne regulacje i prawa rynku, których przeskoczyć się najwyraźniej nie da, a i wydawcom – oczywiście – niespecjalnie zależy na tym, by czerpać mniejsze zyski ze sprzedaży książek.