Kosmos

Kosmiczny biznes Sony. Nie, nie chodzi o ceny Playstation…

Krzysztof Kurdyła
0

Co mają ze sobą wspólnego płyty CD, Sony i kosmos? Jak się okazuje niedługo będą miały całkiem sporo. Japoński koncern zamierza stać się ważnym graczem na rynku kosmicznej komunikacji. Kluczem mają być technologie stosowane przy dyskach optycznych, takich jak choćby płyty CD.

Nowa spółka Sony

Jak zapewne większość z was wie, koncern Sony składa się z wielu firm-córek. W ostatnim czasie na świecie pojawiła się kolejna, Sony Space Communications (SSC) została założona na terenie stanu Kalifornia. Jej celem jest wdrożenie technologii umożliwiającej wysokoprzepustową komunikację dla coraz większej liczby satelitów krążących na niskiej orbicie ziemi (LEO).

Sony stawia w tej sprawie na laser, a celem nowej firmy będzie stworzenie i komercjalizacja tanich modułów zapewniających łączność typu satelita-ziemia i satelita-satelita. Ich produkt ma być jednocześnie na tyle niewielki, żeby były w stanie trafić na pokład mikrosatelitów, czyli urządzeń warzących w przedziale od 10 kg w górę. Pomysł wygląda na podobny do tego, jaki stosuje już w najnowszych Starlinkach SpaceX, choć oczywiście w szczegółach mogą tkwić duże różnice.

Z CD w kosmos

Przechodzenie w kosmicznej komunikacji na lasery, nawet na LEO, ma bardzo wiele sensu, a wręcz stanie się niedługo koniecznością. Po pierwsze, rosnąca w tempie geometrycznym ilość satelitów powoduje, że w zakresie częstotliwości radiowych robi się coraz bardziej tłoczno. Po drugie, wbrew pozorom komunikacja laserowa ma być bardziej energooszczędna, a do tego nie wymaga tak dużych anten. Po trzecie, komunikacja laserowa pozwala zwiększać przepustowość łącz.

Jak wiadomo, masa i objętość dla kosztu wyniesienia satelity są wartościami kluczowymi. W projekcie Japończyków oszczędności na tym się jednak nie kończą. Sony Space Communications swoje rozwiązania zamierza oprzeć o moduły stosowane przy produkcji urządzeń do odczytu dysków optycznych (np. CD, DVD). Te są masowo produkowane i w efekcie tanie, z natury niewielkie, a według przedstawicieli Sony wytrzymują też warunki panujące w kosmosie. Sony podpiera to twierdzenie szeregiem testów.

Efekt udanych testów

Jeszcze w 2020 r. firma zamontowała, wspólnie z japońską agencją kosmiczną JAXA, prototypowe moduły na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Lasery Sony trafiły do japońskiego modułu eksperymentalnego Kibō i zapewniły mu dwukierunkową linię komunikacyjną ze stacją naziemną. Według Sony, SOLISS, czyli Small Optical Link for International Space Station, jak go nazwano, bezproblemowo transmitował wysokiej rozdzielczości obrazy.

Także w tym roku prowadzono intensywne testy z przesyłem dużych ilości danych, mające być czymś w rodzaju proof-of-concept dla stworzenia wydajnego systemu komunikacji internetowej za pośrednictwem satelitów na LEO, korzystających z wyżej opisanych rozwiązań Sony. To właśnie pozytywne wyniki tych wszystkich testów stały się impulsem do wydzielenia projektu do osobnej, dedykowanej spółki.

Gorące lasery kosmiczne...

Koncern nie będzie miał jednał łatwo, komunikacja laserowa na LEO robi się powoli coraz bardziej „gorącym towarem” i nie tylko Sony oraz SpaceX w nią inwestują. Szybko rośnie liczba start-upów, widzących szansę na wybicie się na tym temacie. Badania tego typu technologii prowadzi i finansuje też amerykańskie wojsko, będące w trakcie budowy nowoczesnej, wielopoziomowej konstelacji komunikacyjno-obserwacyjnej na orbitach Ziemi.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu