18

Kolejna wojna w Europie będzie się toczyć o patenty na oprogramowanie

Wiadomo, co się dzieje na zachodzie w kwestii patentów – Apple oskarża Samsunga, Samsung oskarża Apple, a Google kupiło sobie firmę produkującą telefony, by oskarżać Apple, Samsunga. Czyli wojna patentowa trwa w najlepsze. Zostawmy jednak USA w spokoju i pomyślmy, co może się przytrafić bezpośrednio nam – Europejczykom. Niestety dobrych informacji nie ma, Parlament Europejski […]

Wiadomo, co się dzieje na zachodzie w kwestii patentów – Apple oskarża Samsunga, Samsung oskarża Apple, a Google kupiło sobie firmę produkującą telefony, by oskarżać Apple, Samsunga. Czyli wojna patentowa trwa w najlepsze. Zostawmy jednak USA w spokoju i pomyślmy, co może się przytrafić bezpośrednio nam – Europejczykom. Niestety dobrych informacji nie ma, Parlament Europejski pracuje nad ujednoliceniem systemu patentowego. I tak oto Holendrzy wprowadzą patenty na krągłość przycisku „dodaj komentarz” w Polsce.

Jak czytamy we wczorajszym artykule na Guardianie, rząd Zjednoczonego Królestwa praktycznie już pozwolił na rozpoczęcie wojny patentowej. A UK to część Unii Europejskiej, łatwo więc się domyślić, że jakaś komisja czy Parlament Europejski szybko może podłapać trend i zacząć dążyć do umocnienia polityki patentowej w całej Europie.  A nie trzeba chyba tłumaczyć, dlaczego patenty na oprogramowanie są takie niebezpieczne – wiadomo, że potrafią skutecznie ograniczyć innowacje i doprowadzić do monopolizacji rynku.

Google obliczyło, że w samych smartphone’ach może być 250 tysięcy opatentowanych pomysłów.

Czytamy na Guardianie. Praktycznie więc, z patentami oprogramowania spotykamy się wszędzie – w najnowszych gadżetach, czy w starych wyjadaczach pokroju Linuxa. A korzystanie z patentów kosztuje – kto ma patent, ten po prostu blokuje rynek dla mniejszych firm, które chciałby wejść z nowym produktem, ale nie są w stanie tego zrobić z uwagi na koszty.

Parlament Europejski już pracował nad odpowiednią dyrektywą wprowadzającą patenty, która jednak nie przeszła. Powstała nowsza wersja dyrektywy, która zastosowała stary trik – poważny język prawniczy, w którym każdy może się pogubić. Nowa wersja dyrektywy wymagała od patentu „fizycznej formy” – czyli nie można opatentować czegoś, co nie ma natury fizycznej. Nie można więc opatentować rezultatu. Samą idęę, która prowadzi do wynalazku, można już jednak opatentować, jeśli w patencie wspomnimy o jakimś elemencie urządzenia, z którego dane oprogramowanie będzie korzystać. Dziwne? Cóż, Europa… Ot, tak obchodzi się prawo w kwestii patentów.

A teraz parlament szykuje kolejną nowość – ujednolicony system patentowy. W wielkim skrócie, gdy biuro patentowe w Niemczech przyjmie patent, to ten staje się ważny na terenie całej Europy. Wystarczy więc, by giganci opłacili lobbystów w Holandii, by patenty zaczęły obowiązywać w całej Unii Europejskiej. Co więcej, nowa dyrektywa upewni się, że w przypadku odrzucenia patentu w jednym kraju, tak czy siak będzie można to obejść i patent wprowadzić. Po wprowadzeniu wymaganej prostoty ogórka wszystkiego można się spodziewać. Nowa dyrektywa oczywiście pozwoli na patentowanie wszystkiego – od idei prostego ogórka, przez kształt tabletu, po geny w Twojej wątrobie.

Nic z tych rzeczy jeszcze nie przeszło w UE, ale parlament oczywiście jest zajęty, debatując nad słusznością nowego systemu. Zachęcam do zapoznania się z całym tekstem na stronie Guardiania.

Wracając do samych patentów na oprogramowanie – tak na prawdę nie ma tutaj już nic więcej do dodania. Patentując dane rozwiązanie w oprogramowaniu, właściciel patentu upewnia się, że nikt inny nie będzie mógł danego rozwiązania wykorzystać bez uiszczenia odpowiedniej opłaty. W ten sposób, zagrożone staje się nie tylko Open Source, ale też wszelkiej maści innowacja. A przecież w systemach patentowych oprogramowania, opatentować można wszystko – nawet krągłości w przyciskach na naszym blogu. I to jest właśnie głupota, która blokuje wszelką innowację i może doprowadzić do stagnacji na rynku.

I nic nie pomogą tutaj nawet kapitały inwestorów – bo trzeba będzie wybierać: kupić sprzęt do biura i zareklamować biznes, czy zapłacić za patent krągłości przycisku. Śmieszne? Po prostych ogórkach boję się, że tego typu kpina może stać się Europejską rzeczywistością. Kolejna regulacja, kolejne dyrektywy, kolejne paragrafy i nikt nie będzie już chciał na starym kontynencie zakładać firmy. A przynajmniej startupów mających cokolwiek wspólnego z internetem. A co na to strony rządowe? A blogaski? Portale internetowe?

Ktoś powie, że nie można na takie rzeczy jak krągłość przycisku wprowadzić patentu. A już tymbardziej nie wprowadzi się go na rzeczy, które od lat funkcjonują w sieci. I wiecie co? Ogórki rosły krzywe od tysięcy lat…