Posiadanie kopii zapasowej zdjęć w jednej z usług w chmurze nie musi być aktem bezmyślności użytkownika. Wiele osób decyduje się na to w pełni świadomie, kontrolując bezpieczeństwo dostępu do konta i mając ten fakt cały czas na uwadze. Jednak kto zdecydowałby się na kopię zapasową całej zawartości pendrive’a czy dysku twardego? Ja z pewnością nie […]

Posiadanie kopii zapasowej zdjęć w jednej z usług w chmurze nie musi być aktem bezmyślności użytkownika. Wiele osób decyduje się na to w pełni świadomie, kontrolując bezpieczeństwo dostępu do konta i mając ten fakt cały czas na uwadze. Jednak kto zdecydowałby się na kopię zapasową całej zawartości pendrive’a czy dysku twardego?

Ja z pewnością nie jestem na gotowy i długo nie będę. Domyślam się też, że spora grupa osób będzie podzielać moją opinię, nawet będąc aktywny użytkownikami Dropboxa, OneDrive’a czy Dysku Google. „Wrzucenie w chmurę” kilkunastu dokumentów, prezentacji czy innych plików, do których dostęp chcemy/musimy mieć z każdego urządzenia nie jest niczym nadzwyczajnym. Nie gwarantuje to jednak pełnego bezpieczeństwa tych danych, bo przecież zdarzało się, że pliki te po prostu znikały, a odzyskanie niektórych z nich było już niemożliwe. Kilkukrotnie spotkałem się także z nieświadomym użyciem usługu w chmurze – podstawowa zasada działania Dropboxa i posiadanie zainstalowanych aplikacji na komputerze oraz telefonie wcale nie muszą oznaczać, że nasz popularny „zwykły użytkownik” zdaje sobie sprawę z tego, jak to naprawdę działa. Szczerze przyznam, że natrafiając na takie sytuacje, nie wiem czy można to uznać za zabawne czy wręcz tragiczne.

photos

Cała masa naszych danych ląduje na serwerach ogromnych lub mniejszych firm, a na dzień dzisiejszy tylko zachowanie zdrowego rozsądku może, choć nie musi ochronić nas przed katastrofą. Najlepsze przykłady braku wiedzy na temat mechanizmów takich usług to chociażby sławna afera iCloud, gdy „gwiazdy” rzekomo nie wiedziały o obecności kopii zdjęć na serwerach Apple, czy sytuacje w których zdjęcia wykonywane przez nowego „właściciela” smartfona są dostępne na koncie poprzedniego. Biorąc to wszystko pod uwagę można spodziewać się wręcz dramatycznych w skutkach wydarzeń, gdy nowa usługa Google zostanie szerzej udostępniona.

Po zdjęciach nadejdzie czas na całą resztę

22

Jak na razie jej zapowiedź pojawiła się w informacjach dotyczących nadchodzącego wydania Chrome OS. Menadżer plików tego systemu zyska nowe funkcje, w tym określoną mianem „Cloud Import”, która po zaledwie jednym kliknięciu utworzy pełną kopię podłączonego do Chromebooka dysku – czy to pendrive’a, czy dysku zewnętrznego czy karty pamięci. Nie będzie więc to znacząco różniło sie od tego, co aktualnie już oferuje Google w aplikacji Zdjęcia Google+. Ta po wykryciu dowolnej pamięci masowej proponuje utworzenie kopii fotografii w chmurze Google. Po wykonaniu niewielkiego podstępu, jest ona dostępna również dla przeglądarki Chrome, a co za tym idzie także dla użytkowników Windowsa i OS X.

Cóż więc powstrzyma Google przed zaproponowaniem dokonania pełnej kopii zapasowej naszych (głównych) dysków twardych? Na pewno nie ograniczona przestrzeń, bo ta kwestia już dawno przestała być jakąkolwiek barierą. Stworzenie aplikacji dla Chrome oferującej dokładnie tę samą funkcję raczej nie będzie problemem, a w tym momencie uznałbym, że jest to jedynie kwestią czasu.