5

W Warszawie startuje kino VR. Czy to ma sens?

Z informacji prasowej jaką właśnie dostałem wynika, że na początku grudnia startuje pierwsze (jak twierdzą twórcy) nad Wisłą kino VR, które zostanie udostępnione gościom centrum rzeczywistości wirtualnej Disco:vr.

Później czytam o tym, jaki to VR ma potencjał i jaki nowy świat otworzy przed oglądającymi itp. Wiecie, temat na czasie, bo to jedna z ciekawszych rzeczy jaka wydarzyła się w świecie technologii w 2016 roku.

Ekipa tworząca kino postarała się nawet o synchronizację obrazu między urządzeniami. Chodzi o to aby doświadczenie było jak najbardziej bliskie temu, co przeżywamy w prawdziwym kinie.

Showtime VR jest pierwszym na świecie komercyjnym rozwiązaniem do synchronicznego doświadczania wirtualnej rzeczywistości. Oprogramowanie stworzone przez World of VR i RDS Group umożliwia zdalne zarządzanie goglami VR i organizowanie pokazów na 5, 10 czy nawet 200 uczestników równocześnie. Europejskie kina VR już korzystają z Showtime VR.

Kino VR na Garażowej 4 ma być kinem repertuarowym, a w tej materii niewiele różni się od tradycyjnego kina. Jednak to koniec podobieństw. Startujące co pół godziny pokazy, zapewnią ciekawy zestaw doświadczeń oparty na treściach dostarczonych przez polskie studia Flux VR i VR premium.

I ja mam tylko jedno pytanie – czy oglądanie 2h filmu w okularach na głowie to naprawdę będzie przyjemne doświadczenie? Wiele razy bawiłem się różnego typu okularami od VR i zawsze miałem dwa negatywne odczucia – pierwsze związane było z rozdzielczością (ciekawe jak panowie w kinie sobie z tym poradzili), drugie z noszeniem przez dłuższy czas tak masywnych okularów (w przypadkach niektórych urządzeń waga naprawdę przeszkadza). Nie wspomnę, że do osiągnięcia pełnego efektu będą zapewne potrzebne również dobre słuchawki.

Kolejna sprawa to filmy. Ile w tej chwili jest dostępnych filmów naprawdę wykorzystujących VR? Jeśli bowiem mam być szczery to sztuczne odwzorowanie sali kinowej i oglądanie zwykłego filmu w okularach odpada w przedbiegach, kiedy porównamy to do prawdziwej sali kinowej. Owszem jest to fajne doświadczenie kiedy leżymy w domu na kanapie i odpalamy Netflixa, ale wybierają się do “kina” stawiam na zupełnie inne doświadczenie.

Tak czy inaczej szaleństwo związane z VR potrawa na pewno jeszcze przez jakiś czas. Powstają salony do grania, kina i konferencje tematyczne. Pytanie czy za rok lub dwa VR zagości na dobre w naszych domach i faktycznie będzie technologią konsumencką? Na razie mam mieszane uczucia, choć zakładam, że przy odpowiednim skoku technologicznym większość jego dzisiejszych wad zostanie szybko zniwelowana.

Wracając na chwilę do kina VR. Szczerze mówiąc wolę chyba to klasyczne. Duży ekran, potężne nagłośnienie i element przeżywania wspólnie oglądanych filmów.

Ps. Niestety w informacji prasowej nie znalazłem odnośników do planowanego repertuaru, ani też strony kina czy cen.