75

Kindle wygrało na moich wakacjach

Wróciłem właśnie z dwu tygodniowych wakacji. Jak podczas każdego dłuższego wyjazdu zabrałem ze sobą dość pokaźną ilość tak zwanej elektroniki użytkowej zaczynając od smartphona, kamery, aparatu fotograficznego, poprzez tablet, laptop a kończąc właśnie na Kindle. Oczywiście nie zamierzałem tego sprzętu wykorzystywać do pracy, lapotp był głównie przyrządem dla dzieci do oglądania bajki na dobranoc, tablet […]

Wróciłem właśnie z dwu tygodniowych wakacji. Jak podczas każdego dłuższego wyjazdu zabrałem ze sobą dość pokaźną ilość tak zwanej elektroniki użytkowej zaczynając od smartphona, kamery, aparatu fotograficznego, poprzez tablet, laptop a kończąc właśnie na Kindle.

Oczywiście nie zamierzałem tego sprzętu wykorzystywać do pracy, lapotp był głównie przyrządem dla dzieci do oglądania bajki na dobranoc, tablet natomiast zapewniał wszelkiego rodzaju gry. Aparat i kamera wiadomo. Telefon raczej jako zabezpieczenie bo praktycznie nie korzystałem, natomiast zdecydowanym wakacyjnym hitem był i jest dla mnie Kindle

Załadowywałem na niego 4 książki, przeczytałem wprawdzie tylko dwie ale i tak jestem zadowolony, że znalazłem na nie czas (wakacje z dziećmi są jednak wymagające). Kinlde jak ebook reader jest dla mnie rewelacyjny i praktycznie nie zauważam w nim żadnych wad. Czyta się świetnie i już po kilkunastu minutach kompletnie zapomina się o tym, że nie jest to klasyczna książka. Do tego dzięki swoim kształtom i wielkości jest niesamowicie wygodny.

W czytaniu książek Kindle bije też na głowę wszelkiego rodzaju tablety, w moi hotelu widziałem co najmniej kilkanaście osób, które próbowały cokolwiek przeczytać będąc z tabletem na basenie czy też na plaży. Pozycje jakie przybierali, oraz rozpaczliwe szukanie „dużego cienia” było często dość zabawne i wręcz komiczne.

Nie chciałem jednak pisać o tabletach ale o Kindle. Oprócz samych książek Kindle był też dla mnie narzędziem umożliwiającym darmowy dostęp do internetu. Okazało się, że w miejscu gdzie byłem (Grecja >Kreta) mam bardzo ładny sygnał czyli ok 3 kresek 3G (choć sygnał miał dość mocne). Pozwalało to na dość swobodne korzystanie z internetu.

Oczywiście Kindle to nie tablet i samo przeglądanie www to nadal tylko eksperyment. Sama obsługa przeglądarki jest dość wolna i tak samo też trzeba uzbroić się w cierpliwość podczas przeglądania poczty czy też ładowania innych stron internetowych. W tym jednak przypadku z pomocą przychodzą wersje mobilne – które szczególnie dobrze sprawdziły się podczas przeglądania portali.

Niezależnie jednak od wydajności Kindle i działania przeglądarki www bez większych problemów korzystałem z mobilnej wersji gmaila, przeglądałem Antyweb czy też sprawdzałem kursy franka szwajcarskiego :) Co ważne wszystko to mogłem robić niezależnie od lokalizacji, cen internetu czy kosztów roamingu.

Słowo jeszcze o bateriach Kindle – kiedy na dłuższą chwilę przysiadłem do internetu zauważyłem że urządzenie relatywnie szybko (choć oczywiście nie jest to tempo znane z smartphonów czy tabletów) konsumuje baterie – jest to o tyle dla mnie nowe doświadczenie, że przy wyłączonym WIFI/3G Kindle jest bardzo ciężko rozładować a bateria trzyma tyle ile reklamuje Amazon.

Zdecydowanie więc Kindle jako czytnik ebooków i narzędzie do awaryjnego korzystania z internetu sprawdza się rewelacyjnie tym samy przesuwa się znacząco w moim rankingu konsumenckich urządzeń elektronicznych