19

Kilkuletnie dzieci i wielotysięczne rachunki w „darmowych” grach

Dajecie swoim dzieciom elektroniczne sprzęty do zabawy? Ja sam własnych pociech nie posiadam, ale mam rodzeństwo w wieku sześciu lat i wiem, że rzucenie im telefonu z dotykowym ekranem, albo tabletu to szybki i łatwy sposób na zapewnienie sobie chwili spokoju. Jednak gdyby nie to, że podpiąłem Google Play do karty kredytowej, na której nigdy […]

Dajecie swoim dzieciom elektroniczne sprzęty do zabawy? Ja sam własnych pociech nie posiadam, ale mam rodzeństwo w wieku sześciu lat i wiem, że rzucenie im telefonu z dotykowym ekranem, albo tabletu to szybki i łatwy sposób na zapewnienie sobie chwili spokoju.

Jednak gdyby nie to, że podpiąłem Google Play do karty kredytowej, na której nigdy nie mam środków, to pewnie bym zbankrutował.

Przykra sytuacja spotkała rodziców z Wielkiej Brytanii, których dziecko jakiś czas temu wygenerowało w ciągu paru minut rachunek w wysokości 1700 funtów, podczas krótkiej sesji z „darmową” produkcją Zombies vs Ninjas. Tak się składa, że sam miałem podobny tytuł na swoim telefonie i w moim przypadku maluchy też próbowały kupić parę bonusów. Może nie tyle próbowały, bo specjalnie tego nie robiły – przypadkiem naciskały co popadnie.

Okej, wiadomo że nie powinno się zbywać dzieci zabawkami, ale byłbym daleki od osądzania rodziców. Para z Wielkiej Brytanii miała gości, a wtedy maluch potrafi być naprawdę uciążliwy, zwłaszcza jeżeli trzeba go pilnować cały czas, żeby nie zrobił sobie krzywdy. Można dać mu na jakiś czas iPada, wtedy mamy przynajmniej pewność, że nie ruszy się z miejsca.

Brytyjski urząd zajmujący się prawami konsumentów i uczciwością w handlu (OFT) postanowił przyjrzeć się sprawie „darmowych” gier. Ma on upewnić się czy deweloperzy nie stosują nieczystych sztuczek, mających sprowokować, bądź zmusić użytkowników do ponoszenia dodatkowych opłat. W szczególności zbadają oni, czy wszelkie opłaty są oznaczone w jasny sposób.

Osobiście wydaje mi się, że jest to działanie przesadzone. Sądzę, że to tylko kwestia czasu, zanim wszyscy rodzice nauczą się, że dając do dyspozycji dziecka tablet albo smartfon, należy włączyć odpowiednie zabezpieczenia, albo chociażby wyłączyć Wi-Fi, co przecież załatwi sprawę, bo bez dostępu do sieci nie da się dokonać transakcji. Natomiast kwestią już dokonanych zakupów powinny się zajmować sądy, które przecież w takich przypadkach zwykle przyznają rację pokrzywdzonym własną bezmyślnością.