0

Macie wolne kilka tysięcy? Możliwe, że tyle będzie kosztować prototyp Nintendo PlayStation

Historia Nintendo PlayStation od zawsze wydawała mi się bardzo ciekawa. Zanim Sony stworzyło swoją pierwszą konsolę, miało dojść do współpracy z drugą japońską firmą, która odniosła spektakularny sukces na rynku gier wideo. Owocem współpracy byłoby urządzenie, które wzbogaciłoby znanego już SNES-a o dodatkowe funkcje, ale przede wszystkim o napęd CD-ROM. Dziś każdy wie, że nic z tego nie wyszło. Stworzono raptem 200-300 prototypów, gdzie jeden trafił do Terry'ego Diebolda. Ten teraz wyraził chęć sprzedaży tego niezwykłego sprzętu. Kolekcjonerzy mogą już zacierać ręce.

Prawdziwy Biały Kruk

Jestem ciekaw, jak wyglądałyby dziś konsole, gdyby współpraca Sony z Nintendo zakończyła się inaczej? Niestety, nigdy się tego nie dowiemy. Firma, do której należy Mario, Zelda i wiele innych serii zerwała kontrakt i dogadała się z Philipsem. Pewnie po premierze PlayStation prezes bardzo żałował tej decyzji. Gdyby nie rozłam możliwe, że coś takiego jak PlayStation nigdy by nie powstało, a na pewno nie jako urządzenie, które pokochały miliony. Nic więc dziwnego, że prototyp konsoli jest tak pożądany przez kolekcjonerów. W końcu nie ma informacji, ile tego sprzętu jest na świecie. Znamy natomiast jedną osobę, która posiada jeden sprawny egzemplarz. Terry Diebold wygrał na licytacji omawiany przedmiot od byłego prezes Sony Interactive Entertainment, Ólafura Jóhanna Ólafssona. Konsola bez problemu uruchamia kartridże ze SNES-a, jest w naprawdę dobrym stanie, a kontroler w zestawie posiada logo Sony PlayStation. Prawdziwy biały kruk świata gier wideo.

Komu uda się kupić Nintendo PlayStation?

Właściciel Nintendo PlayStation przekazał informację, którą upublicznił Cedric Biscay za pośrednictwem serwisu Twitter. Okazuje się, że Terry chciałby sprzedać swój prototyp. Na ten moment nie wiadomo, kiedy zostanie ogłoszona aukcja i od jakiej kwoty się rozpocznie, ale w grę wchodzą tysiące. Jestem pewien, że najwięksi i jednocześnie najbogatsi kolekcjonerzy będą chcieli nabyć ten sprzęt za wszelką cenę. Taka okazja może się już nigdy nie powtórzyć, a nie mając danych o innych takich konsolach, cała akcja nabiera jeszcze większego znaczenia. Ciekawe, jakie pieniądze wejdą w grę. Jeżeli pan Diebold rzeczywiście wystawi Nintendo PlayStation, to na pewno odbije się to szerokim echem w świecie gier. Będę się bacznie przyglądał tej sytuacji. Możliwe, że konsola trafi w ręce kogoś, kto wykorzysta potencjał tego sprzętu i podzieli się tym z innymi. Nie ukrywam, że sam chętnie przetestowałbym ten prototyp. Niby to tylko SNES z napędem, który wygląda nieco inaczej. Z drugiej strony kontakt z tak rzadkim przedmiotem pobudza apetyt.