40

BCC uważa, że kasy fiskalne w smartfonach to proszenie się o różnego rodzaju nadużycia

Dziś dobiegają końca konsultacje związane z projektem rozporządzenia Ministerstwa Finansów w sprawie kas rejestrujących mających postać oprogramowania. Swoje trzy grosze do tematu postanowił dorzucić jeszcze Business Centre Club, proponując porzucenie tego pomysłu i skupienie się wyłącznie na wdrażaniu projektu kas online.

Aktualnie, wszystkie kasy sprzętowe mają gwarancje producenta o spełnieniu wszystkich kryteriów niezbędnych do rejestrowania sprzedaży, potwierdzone homologacją Głównego Urzędu Miar. Nowe przepisy dopuszczają do obrotu handlowego możliwości korzystania z kas rejestrujących w postaci oprogramowania, czyli tzw. kas software’owych, bez konieczności homologacji w Głównym Urzędzie Miar.

Zdaniem BCC, taka nowość będzie prowadziła do różnego rodzaju nadużyć z uwagi przede wszystkim na brak jasno sprecyzowanych urządzeń, na których będzie można takie oprogramowanie instalować. W rezultacie taki pomysł może też doprowadzić do zaprzestania homologowania przez obecnych producentów kas rejestrujących.

W opinii BCC dopuszczenie kas software’owych zniweczy zmiany, które już się udało zaobserwować po wdrożeniu kas online, które mają uszczelnić system podatkowy w branżach najbardziej narażonych na naruszenia w płatnościach podatku VAT, czyli na stacjach paliw, zakładach mechaników samochodowych czy wulkanizacyjnych.

Kolejną ważną rzeczą związaną z projektem, jaką porusza BCC jest fakt, że nowe przepisy zrzucają pełną odpowiedzialność za sprawność kas software’owych na przedsiębiorców, które narażone będą też na ataki z zewnątrz i przejęcia kontroli nad nimi przez osoby nieuprawnione z uwagi na brak homologacji.

Obawy BCC wzbudza przerzucenie na przedsiębiorców pełnej odpowiedzialności za sprawność kas opartych na oprogramowaniu. W dzisiejszym rozwiązaniu gwarantem bezpieczeństwa kas była homologacja przeprowadzana przez GUM – instytucję cieszącą się zasłużonym zaufaniem. Brak neutralnego weryfikatora rozwiązań software’owych może skutkować karami dla przedsiębiorców, którzy zdecydują się skorzystać z kas opartych na oprogramowaniu. Kasy software’owe nie dają gwarancji niedostępności dla osób nieuprawnionych – wprost przeciwnie, można się spodziewać skutecznych ataków na urządzenia, które nie będą posiadały homologacji GUM lub innej jednostki certyfikującej.

Zupełną niewiadomą związaną z tym projektem są też same koszty, jakie przedsiębiorcy poniosą, a związane czy to z zakupem aplikacji, transmisji danych, czy sprzętu, bo trudno przypuszczać, że przedsiębiorcy będą instalować tę aplikację na smartfonach, które służą im normalnie do rozmów. Do tego niezbędna jest też drukarka, bo konieczność drukowania paragonów zostaje, przynajmniej na początku tego okresu, od kiedy rozporządzenie ma obowiązywać, czyli od 1 stycznia 2020 roku.

Na poparcie swoich obaw i sprzeciwu wobec kas software’owych, BCC podaje kilka przykładów, które mogą się wydarzyć. Najciekawszy według mnie jest przykład wskazujący, że nowe kasy mogą być narzędziem walki konkurentów czy chęci zrobienia zwyczajnie na złość konkurentowi:

W projekcie ustawy mogę kupić i samemu zainstalować oraz ufiskalnić kasę software’ową. Ale mogę ją również ufiskalnić na NIP mojej konkurencji i nikt tego nie zweryfikuje (z pewnością przez jakiś czas). Można wyobrazić sobie przeprowadzenie później, codziennie kilku większych czy mniejszych transakcji na kasie, od których nie będzie odprowadzonego podatku. Dopiero uciążliwa kontrola US u nieświadomego podatnika będzie wyjaśniała nieprawidłowości.

Rozporządzenie ma zacząć obowiązywać od stycznia 2020 roku, Business Centre Club apeluje jednak, by wycofać się z niego całkowicie i skupić się wyłącznie na wdrażaniu systemu kas online z przekazywaniem danych do Centralnego Repozytorium Kas.

Źródło: Business Centre Club.
Photo: zvirni/Depositphotos