5

John McAfee bohaterem filmu fabularnego. Zagra go Johnny Depp. McAfee wolałby… Morgana Freemana

Wyrazisty bohater, którego życie może stanowić podstawę do stworzenia scenariusza filmowego? Do głowy szybko przychodzi postać z Doliny Krzemowej: John McAfee. Jego barwnym życiorysem można obdzielić kilka osób i nawet wtedy stwierdzimy, że wiodą one życie na krawędzi. Możliwe, że w przyszłości zobaczymy film o geniuszu-narkomanie, a główną rolę zagra inna kontrowersyjna postać: Johnny Depp.

John McAfee kojarzony jest głównie z… Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Jedni wskażą na programy antywirusowe, drudzy na wyrażoną przez Amerykanina chęć ubiegania się o fotel prezydenta USA, jeszcze inni na jego szalone życie prywatne, w którym nie brakuje broni, młodych kobiet, narkotyków i skandali. Nie dziwi, że ktoś wpadł na pomysł, by o tym człowieku nakręcić film. Nie powinno także zaskakiwać, że główną rolę miałaby zagrać Johnny Depp – postać niemal tak kontrowersyjna, jak John McAfee. Niemal robi jednak różnicę.

Sam McAfee zdołał mnie już poważnie rozbawić komentując pomysł nakręcenia o nim filmu. Powiedział, że zagrać mógłby go Morgan Freeman. I trudno stwierdzić, czy legenda Doliny Krzemowej mówi serio czy też urządza kolejne przedstawienie dla mediów. O tym, że potrafi to robić, świadczy chociażby ten film:

John McAfee, czyli człowiek od zabezpieczeń

Chociaż ciężko w to uwierzyć, część z Was może nie wiedzieć, o kim mowa. W roku 1987 John McAfee założył firmę tworzącą oprogramowanie: McAfee Associates – to dzięki niej stał się sławny i bogaty. Można śmiało stwierdzić, że był pionierem na rynku programów antywirusowych, a ów rynek pomógł stworzyć… rozpuszczając plotki o bardzo groźnym wirusie. W ten sposób nakręcił sprzedaż swojego przedsiębiorstwa i w połowie lat 90. XX wieku mógł się z nim rozstać sprzedając udziały za naprawdę duże pieniądze. Stał się multimilionerem.

Wcześniej John McAfee pracował dla znanych amerykańskich firm, był też epizod z pracą naukową – możliwe, że człowiek stanowił świetny materiał na profesora matematyki. Ale Amerykanina za bardzo „nosiło”. Eksperymentował z narkotykami (ba, handlował nimi), za kołnierz nie wylewał, wdał się w romans ze studentką. Może i stworzył biznes chroniący komputery (wiele osób pewnie zgrzyta zębami, gdy słyszy zbitek komputer-McAfee), ale swojego życia nie był w stanie zabezpieczyć i ustatkować.

Gorący okres w Ameryce Środkowej

Pod koniec ubiegłej dekady majątek Amerykanina skurczył się ze stu milionów dolarów do zaledwie czterech milionów. To efekt kryzysu gospodarczego, który znokautował światową gospodarkę. Zubożały John McAfee przeniósł się do Belize w Ameryce Środkowej, a tam… hulaj dusza, piekła nie ma. Przedsiębiorca otaczał się młodymi kobietami i uzbrojonymi mężczyznami. Nie brakowało narkotyków i pomysłów na biznesy, które zysków raczej nie przyniosły. Niektórzy stwierdzą, że musiało być bardzo wesoło, ale tym historiom chyba bliżej do horroru, a przynajmniej thrillera psychologicznego: człowiek popadający w paranoję, stający się menelem na ciągłym haju.

McAfee musiał uciekać z Belize w związku z podejrzeniami o zabicie sąsiada, było też posądzenie o gwałt, plotki o zatargach z mafią. Brzmi jak historia bossa narkotykowego z Meksyku, a nie opowieść o biznesmenie, który współtworzył Dolinę Krzemową. Jeśli wierzyć medialnym doniesieniom, właśnie ten czas ma być przedstawiony w filmie. Tym samym, chyba nie ma sensu czekać na wierną biografię przedsiębiorcy, na jakieś success story – stawiałbym raczej na kolejną część Las Vegas Parano. Chyba nie muszę przypominać, kto grał tam główną rolę…

Filmów czy seriali o Dolinie Krzemowej i jej głośnych nazwiskach nigdy dość. Mieliśmy już obraz poświęcony Zuckerbergowi, były filmy prezentujące Steve’a Jobsa, pewnie pojawią się kolejne – sam Elon Musk mógłby stać się bohaterem kilku opowieści. A są jeszcze Bezos, Gates, Brin czy Page. I wymieniam tylko najgłośniejsze nazwiska. Wydaje się jednak mało prawdopodobne, by ich życiorysy były tak zagmatwane, jak historia Johna McAfee. Postać tragikomiczna, trochę straszna. Pasuje do niego tytuł przyszłego filmu, który podają media: The King of The Jungle.