14

Jobs, Zuckerberg, Obama – co ich łączy? Niepowtarzalne podejście do podejmowania decyzji

Jak wygląda Twój dzień? Wstajesz z łóżka, pierwsze kroki kierujesz do łazienki. Poranna toaleta, mycie zębów. Następnie robisz kawę, śniadanie (lub nie), ewentualnie odpalasz porannego papierosa. Potem trzeba pomyśleć, w co tu się ubrać. Codziennie podejmowane, niekoniecznie potrzebne decyzje zabierają czas i energię - tak przynajmniej sądzą największe umysły tego świata. Tę energię można przecież spożytkować lepiej - na dużo ważniejsze dla nas rzeczy.

Zuckerberg nie jest „bogatym lumpem”. Jobs też nim nie był

Mark Zuckerberg jako CEO Facebooka nie tylko odmienił to, jak komunikujemy się między sobą w Internecie, ale ustalił także własny, niepowtarzalny dresscode. Dżinsy, szara koszulka, ewentualnie rozpinana bluza z kapturem. Takiego człowieka jak Zuckerberg stać na właściwie każdą kreację, choćby mieniła się złotem i wołała do człowieka, że jest zwyczajnie droga. Skąd zatem ta prostota u CEO Facebooka? Dlaczego podobnie robił Jobs?

Kluczem do odpowiedzi na to pytanie jest zastanowienie się, ile kosztują nas codziennie podejmowane decyzje

Nie wyobrażam sobie kobiety pojawiającej się codziennie w jednej kreacji, choć i takie się zdarzają. Carrie Donovan, osoba związana z modą również hołdowała swojemu wypracowanemu stylowi, który nie zmieniał się przez bardzo długie lata. Niektórych tak pochłaniają zawodowe sprawy, że przestają przywiązywać uwagę do rzeczy absolutnie przyziemnych. Spójrzcie, ile czasu tracicie na podjęcie decyzji: „na tę wiadomość trzeba odpisać, na ten post na fejsie trzeba zareagować, ten projekt powinien zrobić ten człowiek, a to przeniosę sobie na jutro”. Żyjemy w świecie, który stawia nas przed ogromem codziennych decyzji, a im bardziej jesteśmy przywiązani do technologii, tym jest ich więcej. Nieustanna interakcja ze smartfonami, ludźmi, z którymi pracujemy wymusza na nas wręcz przystosowanie się do podejmowania błyskawicznych i ważnych decyzji. Po co tracić czas na te, które nie mają aż takiego priorytetu?

jobs

Zagadnienie, o którym mowa wiąże się bezpośrednio z przeładowaniem informacyjnym – w nieco innym wymiarze. W pracy warto doprowadzać skrzynkę odbiorczą do „stanu zero”. Przy okazji wchłaniamy ogromną ilość informacji, które następnie zaprzątają naszą głowę. Spójrzcie, jak czytamy w Internecie – często skaningowo, skacząc od nagłówka do nagłówka wyłuskując to, co jest dla nas interesujące. Nie zagłębiamy się w szczegóły, chcemy mieć jak najbardziej ogólny pogląd na to, co chciał nam przekazać autor. Z tego powodu też blogerzy, dziennikarze pomagają czytelnikom wytłuszczając co ważniejsze fragmenty – tak, aby przekaz był absolutnie zrozumiały.

Niektórzy idą o krok dalej. Mowa właśnie o Zuckerbergu, Jobsie, Obamie, czy pani Donovan. Jobs również przez lata nie zmieniał swojego osobistego dress-code’u. Potrafił tygodniami jeść ten sam owoc – na śniadanie, obiad i kolację. Nie będę się zagłębiał w możliwe skutki zdrowotne takiej diety, ale bardzo prawdopodobne jest to, że tym samym oszczędzał sobie codziennych dylematów – zjeść to, czy to? Omijał potrzebę uprzedniego przygotowania posiłku, zastanawiania się nad rzeczą, bez której mógł się obejść. Podobnie z garderobą – wybieranie ubrania może trwać chwilę i zaprząta umysł. A w tym czasie można by było zrobić coś dużo pożyteczniejszego.

Zaczynam rozumieć tych ludzi

jobs

Czy żyję szybko? Podejrzewam, że tak. Ostatnio mój ojciec zwrócił mi uwagę, że mój czas płynie odrobinę szybciej, niż jego – gdy był w moim wieku. Operuję swoimi zadaniami wedle zegarka, ze ściśle wydzielonym czasem na czynności. Postanowiłem sprawdzić, czy potrafię jeść to samo przez kilka dni. Niekoniecznie same jabłka, ale dajmy na to – jeden i ten sam zestaw produktów gotowych do spożycia w mniej niż dwie minuty. Warzywa, owoce, ryby sałatkowe. Okazuje się, że mając uprzednio zakupione produkty na kilka dni, jestem w stanie oszczędzić mnóstwo czasu – na chodzenie do sklepu, czy po prostu gotowanie. A codziennie zdarza mi się podejmować szybkie decyzje w ilościach ponadprzeciętnych i nie chodzi tu tylko o Antyweb, ale również inne sfery mojej aktywności – czy to zawodowej, czy edukacyjnej.

Bycie jak Jobs, czy Zuckerberg to nie gwarancja sukcesu

Nie chciałbym, aby ten tekst został odebrany w podobnym tonie, jak książki m. in. Kiyosakiego, który swój sukces oparł na dobrze sprzedających się, drogich książkach, gdzie ukazuje siebie jako guru dążenia do bycia rentierem. Naśladowanie możnych tego świata nie jest receptą na szczęście i wielkie pieniądze. W przypadku przedstawionych wyżej osób mamy do czynienia raczej z elementem przystosowania się. Bo skoro ci ludzie pracują więcej od innych, mają na głowie dużo ważniejsze problemy, redukują potrzebne do podjęcia decyzje do minimum. Czy my musimy tak robić? Niekoniecznie, ale spróbować warto. Co innego rozmawiać o nawykach sław światowego biznesu, a co innego tego doświadczyć i w drodze refleksji ocenić, czy takie działania są zasadne.