7

Jesteśmy tacy fajni, że musimy tworzyć roboty, by mieć z kim pogadać

Po co nam nowe technologie? Najprostsza odpowiedź brzmi: by życie stało się łatwiejsze. A przy okazji pewnie też przyjemniejsze. Rozwijamy to w przeróżnych kierunkach i na każdym odcinku mają się pojawić realne zyski, świat powinien stać się lepszy. Sam Internet daje takie możliwości, że pozostaje mu tylko bić brawo. Globalna wioska, znajomi i rodzina na […]

Po co nam nowe technologie? Najprostsza odpowiedź brzmi: by życie stało się łatwiejsze. A przy okazji pewnie też przyjemniejsze. Rozwijamy to w przeróżnych kierunkach i na każdym odcinku mają się pojawić realne zyski, świat powinien stać się lepszy. Sam Internet daje takie możliwości, że pozostaje mu tylko bić brawo. Globalna wioska, znajomi i rodzina na wyciągniecie ręki, darmowe narzędzia do komunikacji przez całą dobę. Jest tak dobrze, że aż musimy tworzyć roboty, z którymi będziemy mogli pogadać.

Internet dał nam social media, w których można nawiązywać znajomości, odświeżać i utrzymywać te starsze, być w kontakcie z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi. Nawet, jeśli są na drugim krańcu świata. Mamy też portale randkowe czy fora – tam również czekają ludzie i można nawiązać sporo znajomości. Ostatecznie człowiek może mieć tysiąc osób, z którymi kontakt będzie bardzo łatwy. Albo i pięć tysięcy – kto zabroni? Tylko czy w tym gronie będzie ktoś, z kim naprawdę da się pogadać?

Myślałem o tym podczas pisania wczorajszego tekstu dotyczącego robota o nazwie Pepper. Człowiek tworzy maszynę, by miał z kim porozmawiać. Wspomniano przecież, że robi się ją m.in. z myślą o chorych i samotnych ludziach. W dobie darmowej lub przynajmniej bardzo taniej komunikacji, wszechobecnych narzędzi do podtrzymywania i budowania znajomości, musi powstać maszyna, by człowiek miał się do kogo odezwać. Jeśli Pepper i podobne roboty staną się popularne, to biorę pod uwagę scenariusz, gdy częściej będziemy rozmawiać z robotem, niż z żywym człowiekiem. Może nie pójdzie tym tropem każdy, ale spory odsetek społeczeństwa tak.

Humanoidalny robot nie jest jedynym przykładem na to, że dzieje się coś złego – kilka dni wcześniej pisałem o krawacie TieFi. To element kampanii, która ma pokazać, iż Sieć jest w stanie osłabić relacje rodzinne. Za jej sprawą można sprawdzić, co dzieje się w wiosce położonej pięć tysięcy kilometrów dalej, ale nie ma się pojęcia, co słychać w drugim pokoju. Pyta się o zdrowie, samopoczucie czy problemy człowieka poznanego w jakimś serwisie, a nie zadaje się tych pytań członkowi rodziny żyjącemu pod tym samym dachem. Za dziesięć lat łącznikiem między nimi będzie mógł zostać Pepper – robot podtrzyma relacje rodzinne.

To nie są apokaliptyczne wizje, którym brak potwierdzenia w rzeczywistości – to już się dzieje. Ostatecznie będzie nam pewnie potrzebny jakiś WALL-E (mowa o bohaterze filmu animowanego), by pokazać jednemu człowiekowi, że jest drugi człowiek. Obok, żywy, godny uwagi.