27

Jest w restauracji hotspocik? Nie? To nie będzie licencji!

Jeszcze 5 – 10 lat temu restauracja, pub lub kawiarnia, która oferowała możliwość darmowego łączenia się z siecią była czymś równie rzadkim, jak jednorożec. Teraz hotspoty stają się standardem, choć wciąż nie wszędzie. Na całym świecie różne ośrodki miejskie wydają niemałe pieniądze, aby zapewnić dostęp do „darmowego” internetu. Nie tak dawno temu pisałem o zakrojonym […]

Jeszcze 5 – 10 lat temu restauracja, pub lub kawiarnia, która oferowała możliwość darmowego łączenia się z siecią była czymś równie rzadkim, jak jednorożec. Teraz hotspoty stają się standardem, choć wciąż nie wszędzie. Na całym świecie różne ośrodki miejskie wydają niemałe pieniądze, aby zapewnić dostęp do „darmowego” internetu. Nie tak dawno temu pisałem o zakrojonym na olbrzymią skalę chińskim projekcie objęcia Pekinu siecią punktów dostępowych, dzisiaj znów proponuję wycieczkę do Azji, bo narodził się tam naprawdę „oryginalny” pomysł.

Kuala Lumpur w Malezji. 1,6 miliona ludzi. Plus turyści. I wszyscy oni gdzieś jedzą, gdzieś piją, gdzieś kawą się raczą, a w trakcie chętnie po sieci by posurfowali. Tyle, że nie we wszystkich punktach gastronomicznych jest dostęp do neta. Co zrobić w takim przypadku? Rozbudować za miejskie pieniądze sieć hotspotów? To byłoby za proste.

Malezyjscy legislatorzy uznali, że bardziej efektywne będzie wprowadzenie nakazu dla miejskich restauracji udostępniania internetu ich klientom. Nowe prawo wchodzi w życie od kwietnia tego roku. W ten sposób miasto chce zwiększyć ilość darmowych punktów dostępu do sieci, składając ciężar wykonania tego zadania na barki restauratorów. Obowiązek ten spadnie również na puby i lokale powyżej 120 metrów kwadratowych. Więc jeżeli jakiś lokal będzie chciał uzyskać licencję na działalność, lub ją odnowić, to bez Wi-Fi dla klientów może o tym zapomnieć.

Ot ciekawy, azjatycki pomysł na to, jak można wdrożyć darmową sieć dla ludu, a tak naprawdę dla turystów. Problem w tym, że oznacza to prawne zmuszenie podmiotów gospodarczych do zapewnienia tejże. Wprawdzie w dzisiejszych czasach hotspot w restauracji zaczyna stanowić część podstawowej usługi, jak krzesło, stolik i szklanka wody, niemniej jednak pomysł budowania sieci „darmowych” punktów dostępowych za pieniądze lokali gastronomicznych jest naprawdę „oryginalny”.