146

Jak to jest, że grę wartą 100-150 złotych można kupić na Allegro za piątaka? [aktualizacja]

Sekcja gier na Allegro od jakiegoś czasu puchnie od aukcji, w których za 2, 4 lub 5 złotych można kupić najnowsze gry na Steam. W normalnym sklepie za większość z nich musielibyśmy płacić kilkunastokrotnie. Handel kwitnie. Przy każdej z tego typu ofert widnieją informację o kilkudziesięciu lub kilkuset osobach, które zdecydowały się na takie zakupy. […]

Sekcja gier na Allegro od jakiegoś czasu puchnie od aukcji, w których za 2, 4 lub 5 złotych można kupić najnowsze gry na Steam. W normalnym sklepie za większość z nich musielibyśmy płacić kilkunastokrotnie. Handel kwitnie. Przy każdej z tego typu ofert widnieją informację o kilkudziesięciu lub kilkuset osobach, które zdecydowały się na takie zakupy. Skąd pochodzą te gry i jak to w ogóle możliwe, że można w nie zagrać tak tanio?

Sprawa zainteresowała mnie po komentarzu jednego z naszych czytelników mówiącym o grze Cities: Skylines dostępnej na Allegro za… 6 złotych. Początkowo trudno było w to uwierzyć, ale szybki rekonesans na Allegro pokazał, że faktycznie tak jest. Obok aukcji, na których grę można kupić za 119 czy nawet 124 złote znajdują się takie, gdzie jest ona dostępna za symboliczne grosze. Jest tego tutaj masa, a wśród tytułów znajdują się Jakim cudem?

Warto zwrócić uwagę na opis tego typu ofert. W oczy rzucają się tutaj takie sformułowania, jak: „dostęp do konta Steam” czy „gra odbywa się w trybie offline”. To budzi jeszcze więcej wątpliwości, ale najwyraźniej nie u mnie, bo grę z rzeczonej aukcji kupiło już ponad 200 osób. Limit wynosi 1000 szt., więc licznik ten będzie zapewne rósł. Zapytałem sprzedającego, jak to działa i czy Steam nie zablokuje mi konta. Odpowiedź była bardzo jednoznaczna – udostępniane są dane dostępowe do posiadanego przez niego konta, na którym możemy się zalogować – każdy kupujący otrzymuje te same dane.

Screenshot 2015-03-19 at 14.59.30

Potem jeszcze dopytywałem o szczegóły, bo pojawiły się podejrzenia, że jest to po prostu wykorzystywanie Steam Family Sharing w sposób niezgodny z regulaminem. Okazuje się, że nie. W ten sposób do kupującego trafia po prostu login i hasło do konta Steam, skąd możemy pobrać grę, a następnie, bez łączenia się z internetem po prostu w nią grać bez żadnych ograniczeń. Wydaje się proste, prawda? Aukcja dotyczy zatem nie tyle samej gry, co po prostu dostępu do niej. No, to kupujemy.

Faktycznie otrzymałem dane do konta Steam. Zalogowanie na nie odbyło się bezproblemowo (konieczne było wpisanie kodu z maila, który również bardzo szybko otrzymałem), a gra pobrała się niemal błyskawicznie – jak przy standardowym zakupie na Steam. Jedyna różnica polegała na tym, że gry nie mogłem rozpocząć w trybie online. Steam blokował taką możliwość. W trybie offline całość uruchomiła się już normalnie.

Metoda nie jest nowa, bo już od dłuższego czasu na Allegro kwitnie handel kontami z grami na Xboksa. Na ogół są one dużo tańsze niż normalnie. Za kilkadziesiąt złotych możemy kupić dane do profilu, na którym znajdziemy kilka najnowszych produkcji wartych łącznie kilkukrotnie tyle. Działa to identycznie. Ten proceder trwa od lat, ale ani Allegro, ani Microsoft nie poczynili żadnych kroków, które miałyby na celu ograniczenie go. Trudno mi powiedzieć, jak długo podobna sytuacja ma miejsce w przypadku Steam oraz czy Valve w jakikolwiek sposób reaguje. Podejrzewam jednak, że są to sporadyczne przypadki.

Sam regulamin Steama dość jasno zabrania udostępniania konta. Od niedawna na platformie działa funkcja Family Sharing, która pozwala udostępniać w całości swoją bibliotekę. Jej zastosowanie ma być jednak ograniczone tylko do jednego komputera, a gracze korzystający z mechanizmu nie mogą grać w udostępnione gry w tym samym momencie, co właściciel konta (chyba że są właśnie w trybie offline).

Zapytaliśmy Allegro o stanowisko w tej sprawie. W końcu takie rozbieżności w cenach nie mogły umknąć uwadze administracji serwisu. Ciągle czekamy na odpowiedź.

Cóż, trudno się dziwić, że Valve podchodzi tak ostrożnie do każdej nowej funkcji związanej z udostępnianiem i pożyczaniem sobie gier, skoro gracze bez wahania wykorzystują każdy sposób, by zrobić na tym biznes. Konsekwencją tego jest również coraz częstsze wprowadzanie przez twórców obowiązku grania online, co odbija się negatywnie na wszystkich tych, którzy gry kupili legalnie.

Aktualizacja

Otrzymaliśmy odpowiedź od Allegro. Brzmi ona następująco:

W takiej sytuacji nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy dochodzi do naruszeń praw, a jeśli tak to w jakim zakresie. Dlatego musielibyśmy otrzymać zgłoszenie od właściciela praw/marki i po przeanalizowaniu takiego zgłoszenia, jeżeli byłaby podstawa, oferty zostałyby usunięte.