66

Jak się zarabia w Polsce na farmach fanów i spamie na Facebooku [wywiad]

Nie daj z siebie zrobić barana na Facebooku – taki tytuł miał kiedyś post na Antyweb o lewych konkursach na największym portalu społecznościowym na świecie. Dzisiaj natomiast powiem wam jak tego typu konkursy i farmy fanów powstają, jak się na nich zarabia i przede wszystkim ile. Pieniądze w tym biznesie są naprawdę szokujące. Tajemnice Facebookowych […]

Nie daj z siebie zrobić barana na Facebooku – taki tytuł miał kiedyś post na Antyweb o lewych konkursach na największym portalu społecznościowym na świecie. Dzisiaj natomiast powiem wam jak tego typu konkursy i farmy fanów powstają, jak się na nich zarabia i przede wszystkim ile. Pieniądze w tym biznesie są naprawdę szokujące. Tajemnice Facebookowych farmiarzy zdradził mi w wywiadzie Radosław Grzelaczyk, który ma bezpośredni kontakt z ludźmi, można powiedzieć zajmującymi się profesjonalnie zarabianiem na farmach fanów na Facebooku.


Czy na fanach na Facebooku da się zarobić?

Tak – bez wątpienia. Każdy fanpage z większą ilością fanów może przynosić zyski i to nie małe.
Możliwości zarobków jest mnóstwo. Jedni zarabiają więcej inni mniej, a niektórzy wcale. Są jednak w Polsce osoby, które na sprzedaży fanów dorobiły się sporych pieniędzy.

Mówimy o sprzedaży fanów i farmach fanów czy jeszcze o czymś więcej?

Tak na prawdę mowa tutaj o wszystkich tych formach. Sprzedaż fanów, aplikacje facebookowe, czy nawet do całkiem nie dawna zwykłe strony z tzw. ukrytym ,,Lubię To!’’. Osoby, które zarobiły na tym sporo pieniędzy zajmowały i nadal zajmują się głównie farmami, które na dzień dzisiejszy są wielką facebookową plagą.

Zacznijmy wiec może po kolei – czym jest farma fanów, jak się ją tworzy?

Farma fanów to nic innego jak fanpage (strona facebookowa), którą może założyć każdy z nas. Różni się ona jednak w kilku miejscach od takiego zwykłego fanpage’a założonego przez przeciętnego Kowalskiego. Przede wszystkim jest to chwytliwy tytuł (zaczęło się od ,,20 wpadek w Harrym Potterze’’, ,,25 niesamowitych zdjęć zrobionych z odpowiedniej perspektywy’’ itp.) Jak wiemy ciekawość cechuje prawie każdego człowieka – klikamy więc w takie odnośniki umieszczone na tablicach naszych znajomych i tak tworzymy efekt wirusowy.

No ale od samego kilkania nie jesteśmy przecież fanami? Stronę trzeba polubić?

Po kliknięciu w odnośnik przenosimy się na landing page, gdzie obrazek zachęca nas do kliknięcia w ,,Lubię To!’’. Na razie to zwykły static html, jednak po kliknięciu lubię to otwiera się nam landing page dla fanów strony, w którym siedzi prosty kod przekierowujący nas na serwer z aplikacją ,,Udostępnij, by zobaczyć’’. Udostępniamy więc na swojej tablicy link do fanpage i nakręcamy piramidę.

No dobra, ale to jest chyba do tej pory czysta gra, to znaczy ludzie widzą że klikają w “lubię to” czy też “udostępnij by zobaczyć” nikt przed nimi niczego nie ukrywa?

Na początku tak właśnie było. Po udostępnieniu ludzie rzeczywiście byli przekierowywani na stronę z ,,fajnymi zdjęciami’’ albo ,,sposobami na ściąganie w szkole’’. Dopiero nie dawno farmerzy wpadli na pomysł wykorzystania fanpage’y do celów zarobkowych. Dzisiaj trafiając na taką ,,farmę’’ i udostępniając ją na swojej tablicy zostajemy przekierowani na stronę sieci afiliacyjnej z gotowym formularzem do uzupełnienia danych osobowych – co gorsze wypełniamy takie formularze mając nadzieje, że wygramy bilet do kina czy bony do KFC.

Duża jest skuteczność takich “aplikacji” ? Dużo ludzi podaje swoje dane?

Średnio co 10 osoba wypełnia taki formularz. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to dość słaby wynik, jednak ,,farma’’ potrafi pozyskać w 1 dzień nawet 50 tysięcy fanów. Znam przypadek, gdzie w 1 dzień fanpage zyskał nieco ponad 200 tysięcy fanów.

Jezu, jak oni to zrobili?

Trafili w temat, który zainteresował dużą liczbę użytkowników, a efekt wirusowy zrobił swoje.To chyba fanpage ,,Piękna dziewczyna robiła sobie zdjęcia codziennie przez 4,5 roku’’ – prawda, że kusi by kliknąć?



No dobra, ale ci fani już przy samym wejściu są wpuszczani w te różne formularze kontaktowe ? Co później jak ich już mamy, powtarzamy zabawę?

Za każdy formularz kontaktowy rozliczają się z siecią afiliacyjną. Z reguły jest to kwota ok. 2 zł za wypełniony formularz. Zdarzają się też formularze płatne po 18-20 PLN, ale myślę, że te rzadziej są wypełniane i właścicielom takich farm nie opłaca się z nich korzystać.

Chcesz powiedzieć, że na tego typu stronie (200k fanów) można zarobić 20k x 2 PLN w krótkim okresie czasu? A jak to powtórzyć, przecież ludzie drugi raz nie dadzą się nabrać na tego typu “konkurs” czy inne cudo na takiej stronie?

Z tego co widzę, to akurat ta strona stosuje inną technikę, ale na przykładzie innych fanpage’y można powiedzieć, że tak. Co do pieniędzy, jakie można na tym zarobić pogdybamy w kolejnych pytaniach. Wiem dodatkowo, że końcowa suma pieniężna jest potem walidowana przed reklamodawcę. Dodam też, że cały taki zabieg jest w Polsce całkowicie legalny.

No dobra, ale mam już te 200k fanów na naszej farmie – przepuściliśmy ich przez jakiś formularz. Co dalej? Co jeszcze można z nimi zrobić aby na nich zarobić?

Mając gotową farmę możemy tak na prawdę wszystko. Jednym kliknięciem umieszczamy na ekranach 200 tysięcy ludzi wpis(reklamę) i w ciągu kilkunastu sekund widzimy ogromny skok statystyk reklamowanej strony lub programu z sieci afiliacyjnej. Mając jedną farmę bardzo łatwo jest też zrobić kolejne. Wystarczy przecież przystosować skrypt pod fanpage o innym temacie i zareklamować go na poprzednim – właśnie tak właściciele takich farm mogą zrobić sobie ogromne zaplecze reklamowe.

Dobra jesteśmy w stanie sprawdzić jakoś efektywność reklamową takiej farmy?

Efektywność i statystyki facebook podaje nam na tacy. Pod każdym wpisem widzimy liczbę osób, do jakich trafiła reklama w formie wpisu, mamy również dostęp do statystyk miesięcznych czy też rocznych. Jeżeli chodzi przykładowo o Antyweb – nagły przyrost fanów z farmy mógłby przynieść więcej strat niż zysku, ponieważ fani którzy polubią stronę będą w pewnym stopniu do tego zmuszeni. Osobiście zauważyłem kilka kampanii łamiących regulamin dla dość dużych i znanych w Polsce firm. Zauważyłem też, że taka forma reklamy fanpage osłabia tylko pozycje danej marki, gdyż fani wcale nie są zainteresowani potencjalnymi produktami.

A jak się sprzedaje taką farmę bo to jest też chyba jeden z możliwych rodzajów zarabiania. Gdzie i kto to kupuje, za ile?

Myślę, że na fanpage z dużą ilością fanów długo klienta szukać nie trzeba. Rzekłbym nawet, że to klienci szukają kogoś, kto z łaski sprzedałby im taką farmę – mało kto jednak sprzedaje kurę, która może znosić złote jaja – prawda? Jeżeli zaś ktoś zdecyduje się już na sprzedaż to cena za fanpage 100.000 fanów zaczyna się od 5 tysięcy złotych, zaś fanpage z 200.000 fanami to kwota rzędu 15 tysięcy. Posługuję się tutaj informacjami, jakie uzyskałem od osób działających w tym segmencie oraz aukcjami na allegro. Warto dodać też, że sprzedaż takiego fanpage jest dość ryzykowna. Znajomy – Adrian z Torunia, który wtajemniczył mnie w cały ten fejsbukowy biznes sprzedał już nie jedną taką farmę (jeszcze wtedy, kiedy nikt nie wpadł na to by umieszczać na nich reklamy). Facebook jednak z czasem może usunąć taki fanpage i kupujący zostaje bez pieniędzy jak i bez swojej kury.

No właśnie – czy i jak Facebook walczy z takimi zjawiskami? Przecież nie można z tego co się orientuję organizować konkursów w których aby wziąć udział trzeba coś lajkować? Jak rozpoznają farmy i odróżniają je od popularnych stron?

Co do konkursów i lajkowania, to problem ten dotyczy nie tylko farm ale i wiele znaczących na rynku firm, które liczą na szybki wzrost fanów. Nie można też organizować konkursów, które nie mają regulaminu – a jeszcze nie spotkałem się z farmą, która miała swój określony regulamin. Jeżeli chodzi o rozpoznawanie farm przez zespół facebooka to każdy chyba dobrze widzi. Znane mi osoby, które posiadają teraz po 10-15 farm sami się dziwią temu, że jeszcze nie dostali bana. Zdarzają się oczywiście odosobnione przypadki usuwania konta admina wraz z wszystkimi fanpage’ami – ale to tylko dzięki takim blogom jak Antyweb, bowiem tutaj nakłania się ludzi do zgłaszania lewych fanpage’y administracji facebooka, a oni działają tylko wtedy, gdy dostaną odpowiednią ilość zgłoszeń.

Dziękuję za docenienie – staram się jak mogę pozbyć tego chłamu z Facebooka:) Odkładając jednak moją opinię na temat tego typu biznesu. Pytanie ile na tym się zarabia ?

Dla Ciebie, dla mnie i dla innych normalnych fejsbukowiczy rzeczywiście takie farmy to chłam, jednak zarobki właścicieli takich fanpage’y nie pozwalają im tak myśleć. Jak już wspomniałem wcześniej można sprzedać fanpage za 10 tysięcy złotych i mieć szybki zastrzyk gotówki, a można sprzedawać reklamę na allegro i wyciągnąć w dłuższym okresie czasu kilka razy więcej. Jest jeszcze opcja reklamowania programów sieci afiliacyjnych – uważam, że jest to najbardziej opłacalna opcja dla farmiarzy, bo dostrzegam ją najczęściej na swojej tablicy.

Dobra to ile wyciągają najlepsi w tym “biznesie”?

Najlepsi i najbardziej przedsiębiorczy mogą zarobić między 20 a 30 tysięcy złotych z takich farm. Jestem pewien, że dałoby się więcej – wystarczy zrobić mały eksperyment i ,,polubić’’ kilka takich fanpage’y oraz obserwować ilość dodawanego przez nich spamu. Po wynegocjowaniu odpowiednich stawek w sieciach afiliacyjnych osiągnięcie takich zysków było by tylko kwestią czasu.

To naprawdę bardzo duże pieniądze jak na zakładam dość ograniczony wysiłek związany z tworzeniem farm. Na początku wspomniałeś jeszcze o stronach z ukrytym “lubię to” które jak rozumiem już nie działają – możesz powiedzieć o co dokładnie chodziło?

Na ukryte ,,Lubię To!’’ jak i kilka innych sztuczek jako pierwszy wpadł właśnie wspomniany wcześniej znajomy z Torunia. Polegało to na ,,przypięciu’’ ramki 1x1px z przyciskiem ‘’Lubię To!’’ do wskaźnika myszy na dowolnej stronie internetowej. W ten sposób kliknięcie myszką powodowało polubienie danego fanpage. Działało to tylko wtedy, kiedy dana osoba byla zalogowana akurat na facebooku. Zaraz po kliknięciu ramka znikała i strona funkcjonowała normalnie. W ten właśnie sposób fanów nabiło sobie kilka dużych polskich portali rozrywkowych, ale tutaj odsyłam już do google.

Nie wiem nawet jak to skomentować:) Mam jednak pytanie o klientów – o ile rozumiem portal, agencje które chcą błysnąć przed klientem efektywnością itp. O tyle widzę problem w tych wszystkich programach afiliacyjnych – nikt w nich nie sprawdza efektywności – ludzie przypadkiem wypełnią formularz ale zapewne nic nie kupią, nie będzie z tego dla konkretnego partnera pieniędzy. Wszyscy uczestniczą w tej ściemie i dla każdego jest to ok? Na końcu przecież jest jakiś klient który liczy chyba na efekty?

Na pewno zysk z takich programów, tak jak w przypadku reklamowania ich na zwykłym forum czy stronie internetowej jest walidowany, a walidacja odrzuca wszelkie zgłoszenia typu ,,Jaś Fasola, ul. Sezamkowa , 66-666 Świebodzin). Mam tutaj na myśli programy, które rozliczane są za poszczególne leady. W tych programach chodzi tak na prawdę o kupno danych osobowych, które będą służyły do wysyłki mailingów czy też telefonowania i zapraszania na pokazy garnków (Pozdrawiam Błażeja). W programach, gdzie klient rozlicza się od sprzedaży danego produktu lub usługi pieniążki rozliczane są dopiero wtedy, gdy ankietowany podczas rozmowy telefonicznej wykaże zainteresowanie towarem lub po prostu go kupi.

Wygląda na to, że tego typu działalność jest dużo gorsza jeśli chodzi o kosekwencje od Spamu. Spam jednak jest karalny – czy farmy linków i opisane powyżej praktyki według ciebie są zgodne z prawem (bo ustaliliśmy już, że nie są zgodne z regulaminem Facebooka)?

Farmy to wedle prawa zwykłe strony oparte o facebooka [tyle, że zarabiają ;) ]. Dla fejsbukowiczy jest to działalność gorsza, gdyż są narażeni na ciągły spam, jednak od strony wydawcy działalność taka to pewnie żyła złota – zainteresowanie taką reklamą jest tysiąckrotnie większe niż przestarzałym już i nielegalnym spamem.

Gdybym chciał kupić reklamę na stronie z 200k fanów – reklamę która miała by odsyłac do strony www Antyweb.pl – ile by mnie to kosztowało?

Kiedyś cena takiej reklamy na allegro wahała się między 200 a 300 zł, jednak dzisiaj patrząc po aukkcjach można kupić taką reklamę za mniej niż 100 złotych. Mam tu na myśli oczywiście jednorazowe umieszczenie odnośnika z opisem, czy nawet zdjęciem.Na fanpage’ach 20-30 tys fanów, które na tablicy umieściły już więcej reklam niż google adsense od początku swojego istnienia ;) reklama taka to symboliczne 5 złotych.(allegro)

Czy są jeszcze jakieś sztuczki / dziury w Facebooku wykorzystywane prze “farmiarzy”?

Bez wątpienia – myślę że facebook wprowadza zbyt dużo innowacji w zbyt krótkim czasie i dlatego nie są one perfekcyjnie dopracowane. Kiedy wraz z wspomnianym wcześniej kolegą stosowaliśmy podobne praktyki wykorzystując luki na NK.pl to je tak dopracowali, że w żaden możliwy sposób nie dało się ich obejść. Na NK nie ma już możliwości spamowanie przez jakiekolwiek skrypty, które działają w tle bez wiedzy użytkownika. Na facebooku to nadal możliwe. Nie podam gotowego Know-How, ale mogę powiedzieć, że ważną rolę odgrywa tutaj możliwość zmiany nazwy fanpage, który ma mniej niż 100 fanów i odpowiedni skrypt. Kolejna absurdalna luka związana jest z alfabetem poszczególnych narodowości i landing page podpiętym pod fanpage. Jeszcze jedna zaś wykorzystuje najbardziej wg. mnie zbędną rzecz na facebooku, na którą natnie się jeszcze nie jedna osoba czytająca ten wywiad i przekona się na własnej skórze jak można tę lukę wykorzystać.

Ok, dzięki za wywiad i wyczerpujące i szczera odpowiedzi. Jest to trochę przerażające jak ludzie na Facebook daj z siebie robić klikaczy w formularze reklamowe i nieświadomych użytkowników farm do zarabiania pieniędzy

Moim rozmówcą był Radosław Grzelaczyk – wlaściciel WebLike.pl