31

Jak polska bankowość wspiera młodych przedsiębiorców – rozmowa telefoniczna

Jak każdy młody przedsiębiorca (w moim przypadku raczej młody stażem niż wiekiem) byłem zmuszony do założenia konta firmowego w banku. Jako, że pod nosem a właściwie pod moim blokiem mam oddział BZ WBK dlatego postanowiłem (a było to jakiś czas temu) załatwić sprawę szybko. Założenie konta nie trwało długo nawet nie było specjalnie dużo papierów, […]

Jak każdy młody przedsiębiorca (w moim przypadku raczej młody stażem niż wiekiem) byłem zmuszony do założenia konta firmowego w banku. Jako, że pod nosem a właściwie pod moim blokiem mam oddział BZ WBK dlatego postanowiłem (a było to jakiś czas temu) załatwić sprawę szybko. Założenie konta nie trwało długo nawet nie było specjalnie dużo papierów, za to prowizje są za wszystko (i tu jest pierwsza paranoja związana z młodym biznesem w Polsce – zamiast być promowany i otrzymywać preferencyjne warunki płacić trzeba za wszystko i to dwa razy drożej). Nie chcę jednak pisać o tym który bank jest lepszy a który gorszy.

W sumie wiedząc, że wszytko co związane jest z płatnościami i bankiem będę załatwiał przez internet mogłem spokojnie zignorować wszelkie opłaty za wpłaty, wypłaty itp. Byłem pewien, że mój następny kontakt z tym bankiem szybko nie nastąpi.

Po kilku miesiącach (w ciągu których nie miałem przyjemności załatwiać czegokolwiek z bankiem) zadzwonił telefon. Okazało się, że dzwoni przedstawiciel banku i ma dla mnie specjalną ofertę kredytu gotówkowego. Jako, że w przeciwieństwie do wielu osób podejmuje takie rozmowy (praca na call center to trudny kawałek chleba dlatego zawsze daje na sobie odznaczyć zrealizowany kontakt) tak też stało się tym razem. Oto jak mniej więcej przebiegała rozmowa (pominę przydługi wstęp, przedstawiania, informacje o nagrywaniu itp)

– Bank przygotował dla Pana specjalną ofertę kredytu gotówkowego do wysokości 20 pana pensji miesięcznych.
(W tym miejscu nastąpiła pewna konsternacja z mojej strony – bank przecież nie wie jaka jest moja pensja ponieważ jest to konto firmowe, podjąłem jednak próbę wybadania o jakich kwotach mówimy)
– To świetnie czyli mogę wziąć 200 – 300 tysięcy kredytu (improwizuje)?
– Proszę Pana chodzi o kwotę netto zarobków
– Rozumiem, i tak to mniej więcej wychodzi kiedy mnożę moją pensje
– Niestety może Pan dostać tylko 100 tysięcy
– To po co Pani mówi o 20 krotności mojej pensji?
– Mamy takie limity, czy jest Pan zainteresowany?
– Tak, jakie są szczegółowe warunki kredytu?
– Ban przygotował dla Pana ofertę z oprocentowaniem 17,5% w skali roku?
– Ile?
– 17,5% w skali roku
– Proszę Pani na karcie kredytowej w innym banku dostaję kredyt z oprocentowaniem około 10% i nie jest to żadna specjalna oferta.
– W naszej ofercie jest 17,5%
– Czyli rozumie Pani, że ta oferta jest dla mnie bardzo nie atrakcyjna?
(cisza)
– To jakie oprocentowanie by Pana satysfakcjonowało?
– Logicznie podchodząc wszystko co jest poniżej oferty konkurencyjnego banku w którym mam kartę kredytowa czyli poniżej 10%
(cisza)
– Gdyby jednak był Pan zainteresowany naszą ofertą…
(przerwałem)
– Proszę Pani ja chyba nie mogę być zainteresowany Państwa ofertą (tutaj liczyłem, że nasz tok rozumowania jest zgodny), chyba nikt nie może być przy takim oprocentowaniu.
(Niestrudzona Pani z call center kontynuowała)
– Gdyby jednak był Pan zainteresowany naszą ofertą to proszę o kontakt z oddziałem banku..
(ja się poddałem)
– Dziękuję bardzo, do widzenia

Po zakończeniu rozmowy jeszcze długo zastanawiałem się nad tym jaki to prężny biznesowy umysł wymyślił kredyt dla przedsiębiorców z oprocentowaniem 17,5%, nazwał to ofertą dedykowaną i kazał dzwonić po klientach aby sprzedawać taki produkt (może ktoś za długo przebywał z Johnem Cleesem? ). Rozumiem, że kredyty gotówkowe mają wysokie oprocentowanie (niektóre pewnie nawet w granicach o których rozmawiałem), są natomiast jakieś granice tego co wciska się swoim jakby nie było biznesowym klientom.

Ps. Pozdrawiam mój figlarny bank. Proponuję następną ofertę złożyć 1 kwietnia, wtedy pewnie się zdecyduję.