15

Iron Maiden planuje koncerty według torrentów!

Wydaje się, że piractwo towarzyszyło muzyce niemal od zawsze. Jednakże na sile przybrało dopiero w latach 90’ XX wieku, gdy upowszechnił się Internet, a co za tym idzie również projekty takie jak Napster, czy sieć BitTorrent. Wiele zespołów, menadżerów, czy też wytwórni płytowych stojących za ich plecami, postanowiło walczyć z tym zjawiskiem i, tym samym, […]

Wydaje się, że piractwo towarzyszyło muzyce niemal od zawsze. Jednakże na sile przybrało dopiero w latach 90’ XX wieku, gdy upowszechnił się Internet, a co za tym idzie również projekty takie jak Napster, czy sieć BitTorrent. Wiele zespołów, menadżerów, czy też wytwórni płytowych stojących za ich plecami, postanowiło walczyć z tym zjawiskiem i, tym samym, z internautami. Padały kolejne serwisy internetowe, hostingowe, a internauci do tej pory znajdują w swoich skrzynkach na listy pozwy sądowe. Walka z piractwem nigdy się nie skończy. Każde takie działanie skazane jest na niepowodzenie. Jednak są jeszcze jeszcze na tym świecie osoby, które zamiast tracić siły na tę syzyfową pracę, postanowiły wykorzystać to zjawisko tak, by mieć z niego jakąś korzyść. Mam tutaj na myśli heavy metalową legendę, czyli zespół Iron Maiden.

Zanim zjecie mnie po tym po świątecznym śniadaniu, pragnę podkreślić, że nie uważam zjawiska piractwa i łamania praw autorskich za coś dobrego, co należy pochwalać. Jednak zjawisko to było, jest i będzie częścią internetu. Ot kolejny problem współczesnego świata, jednak w mojej ocenie wcale nie najważniejszy.

Wracając jednak do meritum sprawy – chyba wszyscy pamiętamy wojnę, którą Metallica wytoczyła serwisowi Napster, pomijam fakt, ile było w tym inspiracji ze strony menadżerów, czy wytwórni fonograficznej, a ile inicjatywy samych muzyków. Choć zespół wygrał bitwę z ówcześnie najpopularniejszym serwisem do wymiany plików, to nie zatrzymało to całego zjawiska, wydaje się, że końca tej wojny wciąż nie widać.

Internet stał się swoistą tubą reklamową, służącą do komunikacji pomiędzy artystami, a fanami. Żyjemy w czasach, gdy ten kontakt na linii fani, a nasi ulubieni muzycy jest niemal na wyciągnięcie ręki. To w zasadzie już tylko od dobrej woli danego artysty zależy, czy odpisze nam na e-mail, post na forum, czy Facebooku lub na naszego Tweeta. Artyści zyskali możliwość bezpośredniej komunikacji z fanami. Internet dostarcza tym samym cały ogrom cennych informacji, które tylko trzeba chcieć i umieć odczytać i odpowiednio zinterpretować.

Wszystko wskazuje na to, że taką umiejętność posiada zespół Iron Maiden i to niezależnie, czy mowa jest tutaj o jego liderze – znanym z zamiłowania do pilotowania samotów – Bruce’ie Dickinsonie, czy o sztabie menadżerów zespołu. Po prostu czują internet.

Zespół Iron Maiden postanowił przy użyciu usługi Musicmetric (taki trochę Brand24 dla branży muzycznej ;-) ) przeanalizować, w jakich krajach najczęściej pobierane są albumy zespołu, m.in. z sieci BitTorrent. Po co zbierać i analizować takie dane?

Odpowiedź jest bardzo prosta. Analizując listę państw, w których było najwięcej pobrań, można stworzyć ranking krajów, w których zespół posiada najwięcej fanów, a przyjnajmniej jest w nim najwięcej tych spragnionych muzyki zespołu. Same lajki na Facebooku, czy wzmianki na Twitterze, to tak naprawdę niezbyt miarodajne dane. Znacznie cenniejsze mogą okazać się właśnie statystyki pobrań, czy otworzeń w danych państwach w serwisach streamingowych jak Deezer, Spotify, czy też scrooblujących jak Last.fm.

mm

Tym samym podczas planowania tras koncertowych, zespół opierał się, m.in. o tego typu dane. Jak się okazało, osoby ściągające z sieci muzykę danego zespołu, to bardzo często najzagorzalsza rzesza fanów, która co prawda nie wydaje pieniędzy na zakup płyt CD, ale bardzo ochoczo wybiera się na koncerty swoich muzycznych idoli. Obydwie strony tak naprawdę na tym korzystają. Fani mogą zobaczyć i posłuchać swój ulubiony zespół na żywo, a on ma niemal pewność, że zagra na wypełnionych po brzegi stadionach. Wiadomym jest, że obecnie to właśnie na trasach koncertowych artyści zarabiają najwięcej. Internet to nie tylko zło, jak niektórzy próbują go przedstawić, trzeba tylko umieć to narzędzie odpowiednio wykorzystać.

Spoglądając na listę państw, z których pobiera się najczęściej muzykę zespołu jednoznacznie widać, że pokrywa się ona w dużej części z tegoroczną trasą zespołu. Przypadek? Nie sądzę ;-). Czy zespoły odczarują sieć BitTorrenet? Coraz więcej grup pokazuje, że można za ich pośrednictwem dystrybuować swoją twórczość, czy tak jak Iron Maiden planować trasy koncertowe, analizując popularność ich muzyki w danych krajach. Chyba lepiej nauczyć się wykorzystywać odpowiednio nowe możliwości, które daje internet, niż prowadzić walkę z wiatrakami.

EDIT: Kolejny pokaz siły plotki.

Historia powyżej opisana, wydawała się być piękna. Jednak okazała się chyba być zbyt piękną, a my internauci jeden po drugim w nią uwierzyliśmy. Jak podaje TechCrunch cała historia okazuje się nie mieć potwierdzenia. Co nie znaczy, że nie jest ona możliwa. Wszak opisane powyżej zjawiska są faktem, w dodatku korzystanie z takich wskaźników jak ilość pobrań nawet tych nielegalnych kopii albumu danego artysty nie wydaje się być czymś absurdalnym. Historia poświęcona Iron Maiden kolejny raz pokazała, siłę plotki oraz tego że gdy machina ruszy to nie sposób jej już zatrzymać. Dzięki temu informacje wyżej przedstawione obiegły cały świat zarówno serwisy poświęcone internetowi jak i muzyce.
Jeśli nawet żaden zespół nie planował swojej trasy koncertowej w oparciu o statystyki pobrań z sieci BitTorrent to być może odważy się na taki krok. Wszak nic tak nie porusza jak muzyka grana na żywo, a fani nawet Ci piracący muzykę są gotowi zapłacić ogromne pieniądze za bilety na koncert swojego ulubionego zespołu. Ważne by ostatecznie niezależnie nie ucierpiała na tym wszystkim muzyka oraz jej twórcy.

źródło: RT.com