270

iPhone SE 2020 to w tej chwili jeden z najlepszych smartfonów za 2 tysiące złotych

Xiaomi drożeje, OnePlus drożeje - Apple wypuszcza taniego iPhona. Jeszcze kilka lat temu nikt nie powiedziałby, że taki scenariusz może być prawdą. Przed oficjalną zapowiedzią byłem dość sceptycznie nastawiony do iPhone SE 2020, ale po testach moją wątpliwości zniknęły.

Apple już jakiś czas temu zmieniło swoją politykę. Najpierw wypuszczając iPhone XR, później zmieniając tę serię w pełnoprawną „podstawkę” w swoim smartfonowym portfolio. Odbiło się to oczywiście na cenie smartfona, który w dniu premiery, w najtańszej wersji kosztował 3599 złotych. Efekt? Kosmicznie dobra sprzedaż iPhone 11, którą było widać nie tylko w przedstawianych przez firmę wynikach, ale również pośród ludzi.

Równie ciekawym krokiem było wzięcie obudowy i części z iPhone 8, wsadzenie do środka procesora z iPhone 11 i wypuszczenie na rynek dużo tańszego iPhone SE 2020. Sprzęt kosztuje 2199 złotych i po czasie jaki z nim spędziłem uważam, że dla wielu osób będzie to zdecydowanie lepszy wybór niż Android za takie same pieniądze.

Zanim jednak zacznę – wyjaśnijmy sobie coś. Nie biorę pod uwagę rynku wtórnego, który w przypadku Androida bardzo szybko staje się zdecydowanie atrakcyjniejszy cenowe niż premierowe oferty. I rozmawiamy o telefonach nowych, a nie zeszłorocznych modelach. W przeciwnym wypadku robi się zamieszanie i znika gdzieś sens taki porównań.

Z jednej strony bawi, a z drugiej dziwi mnie fala hejtu, która wylała się na Apple po wypuszczeniu iPhone SE 2020. Standardowo wszelkie głosy pochodzą od osób, które nie tylko nie miały w rękach tego smartfona, nie planują jego zakupu, ale generalnie omijają sprzęty Apple szerokim łukiem. „Mistrzowie marketingu, którzy sprzedają odgrzewanego kotleta” – tyle tylko, że iPhone SE ma więcej wspólnego z iPhone 11 niż z ósemką, do której obudowy został wciśnięty. I właśnie ten wygląd wydaje się największym minusem smartfona. Sęk w tym, że nim nie jest – dobrze spasowany, elegancki, kompaktowy, z ekranem o przekątnej 4,7 cala, gdzie na po drugiej stronie barykady praktycznie w ogóle zniknęły mniejsze smartfony. Wielka szkoda, bo Samsung Galaxy S10e był świetnym pomysłem i szkoda, że koreańska firma tak szybko porzuciła ten model. iPhone SE 2020 ma ogromne, szpecące pasy na górze i na dole i to jest fakt. Jak bardzo jednak to rozwiązanie przeszkadza jeśli nie ogląda się na smartfonie filmów i seriali? W ogóle nie przeszkadza. Poza tym kto normalny ogląda multimedia na ekranie o przekątnej 4,7 cala. Temat applowski LCD konta OLED już kilka dni temu wyjaśnialiśmy i nie mam tu nic do dodania.

Przeczytaj też: Nie, tanie Xiaomi nie mają lepszego ekranu niż iPhone SE „bo OLED” – oto dlaczego

Argument wydajności, o której tak chętnie się rozmawia przy ocenie smartfonów z Androidem jakoś magicznym sposobem znika kiedy mówimy o iPhonie SE 2020. A to przecież jego podstawowy atut, który potwierdzają zarówno syntetyczne testy:

…jak i codzienne użytkowanie. Używałem Samsunga Galaxy S20 Ultra, używałem Huawei P40 Pro, miałem rękach większość „pogromców flagowców” z ostatnich lat i jedyne do czego mogę przyrównać odczucia związane z wydajnością iPhone SE 2020 to najwyższe modele smartfonów Google Pixel. Taniego smartfona Apple nie da się w tej chwili przydusić, czy to aplikacjami czy grami. W przypadku elektronicznej rozrywki detale na maks, zero przycięć i w zasadzie tylko najwyższy Snapdragon zbliża się do tej wydajności, ale znowu nie znajdziecie go na razie w tym przedziale cenowym.

Zapas mocy iPhone SE 2020 to nie tylko działanie dziś, tu i teraz. Jeśli zsumować to z optymalizacją systemu, dostajemy sprzęt, który będzie wydajny przez najbliższe 4, może 5 lat. Dodajcie do tego aktualizacje oprogramowania i nowe wersje systemu, którymi Apple będzie ten model wspierał bardzo długo. W tym samym czasie konkurencja już 2-3 razy porzuci swoje telefony, a ich użytkownicy wciąż będą z nadzieją wypatrywać informacji o tym, że może ktoś się zlitował i wpisał ich telefon na listę dostawy nowej wersji systemu operacyjnego. A to też przełoży się na cenę tego modelu za tych kilka lat. Nie wiem czy zdarza Wam się sprzedawać stare smartfony, ale tylko modele jednej firmy trzymają ceny przez tak długi czas i SE 2020 nie będzie tu wyjątkiem.

Bawi mnie kiedy pomysły z flagowców wchodzą do tańszych modeli. To znaczy idea sama w sobie jest świetna, tyle tylko, że nie idzie za nią wykonanie. Co z tego, że w tańszych smartfonach znajdujemy po 3-4 oczka aparatu jeśli żadne z nich nie jest w stanie zrobić bardzo dobrego zdjęcia. Smartfony Pixel udowodniły już dawno, że nie ilość aparatów ma znaczenie, ale ich jakość i odpowiednie oprogramowanie. iPhone SE 2020 idzie tą samą drogą. Zdjęcia z głównego aparatu są świetne, nie dają rady jedynie w nocy (brak długiego czasu naświetlania). Ale aparat kręci rewelacyjne filmy ze świetną stabilizacją kosząc w tym temacie niejednego Androida z najwyższej półki cenowej.

Wodoodporność? Jest. Ładowanie indukcyjne? Jest. NFC z obsługą intuicyjnego i szybkiego Apple Pay? Na pokładzie. To wciąż elementy, które w smartfonach za 2 tysiące złotych nie są standardem i trzeba wmawiać sobie, że można bez tego żyć.

Drugą, oprócz wydajności, najważniejszą zaletą iPhone SE 2020 jest oczywiście pełnoprawne wykorzystanie ekosystemu Apple. Firma zbudowała intuicyjne środowisko, które oczywiście ma sporo ograniczeń, nie pozwala na wszystko – ale działa, jak to mówią „out of the box”. Też długo uważałem, że to taki bajer bez sensu, aż go sobie nie zbudowałem. Tablet, komputer, słuchawki, zegarek, smartfon – odbieranie połączeń na dowolnym urządzeniu, jeden zintegrowany komunikator, błyskawiczne parowanie urządzeń, sprawnie działający AirDrop, zapisywanie haseł. To są rzeczy, które szybko docenić i których bardzo brakuje kiedy nie można ich znaleźć u konkurencji. Huawei też kombinuje z bezprzewodowym przesyłaniem plików – sprawdzałem, system działa jak chce i ciężko mu zaufać, choć w założeniu jest oczywiście fajny.

iPhone SE 2020 daleko do ideału. Mała bateria daje maksymalnie jeden dzień pracy, gdzie w tym samym czasie mój iPhone 11 pokazuje jeszcze 50-55% ogniwa. Mała, powolna ładowarka w zestawie to kpina. Ale już wykorzystanie części z iPhone 8 traktuję bardzo pozytywnie, bo przełoży się to na koszty naprawy iPhone SE 2020 i nie można moim zdaniem pomijać tego tematu.

iPhone SE 2020 to bardzo dobry wybór za te pieniądze, moim zdaniem aktualnie jeden z najlepszych. Ale nie jest to telefon dla wszystkich. Apple doskonale wie, że cały czas masa ludzi nie zaakceptowała wyglądu nowych iPhononów i mimo archaizmów związała się z leciwą bryłą iP8 (a co za tym idzie modeli aż do iP6). Oddała w ich ręce ultrawydajnego smartfona, który wygląda jak znany im sprzęt – i to jest główna grupa docelowa sprzedaży. Ale firma sprytnie obniżyła też cenowy próg wejścia do świata nadgryzionego jabłka i jest więcej niż pewne, że wiele osób porzuci ten prężnie rozwijający się rynek Androidów żeby wejść w smartfon, na którym wszystko po prostu działa od razu po wyciągnięciu z pudełka.