20

iPhone 5 jeszcze się nie pojawił, a już wpływa na rynek

Do prezentacji nowego iPhone’a (a może Apple wytnie jakiś numer i pokaże dzisiaj coś innego?) zostało już tylko kilka godzin. Świadczy o tym chociażby fakt, iż w branży mamy dziś do czynienia z tematyczną posuchą – sektor zamarł w oczekiwaniu na to, co pokaże amerykański gigant. W Sieci (ale pewnie dotyczy to wszystkich mediów) pojawiło […]

Do prezentacji nowego iPhone’a (a może Apple wytnie jakiś numer i pokaże dzisiaj coś innego?) zostało już tylko kilka godzin. Świadczy o tym chociażby fakt, iż w branży mamy dziś do czynienia z tematyczną posuchą – sektor zamarł w oczekiwaniu na to, co pokaże amerykański gigant. W Sieci (ale pewnie dotyczy to wszystkich mediów) pojawiło się już sporo tekstów na temat przyszłości firmy w wariantach pesymistycznych i optymistycznych oraz prognoz, dotyczących samego smartfonu. Widać już także pierwsze ruchy innych firm, związane z tą premierą.

Na początku września okazało się, że w sierpniu smartfon Samsung Galaxy S III po raz pierwszy stał się najchętniej kupowanym modelem w USA. Po raz pierwszy wyprzedził w tym zestawieniu iPhone’a 4S i mogłoby się wydawać, że Koreańczycy mają powód do dumy, ale jednocześnie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, iż w dużej mierze przetasowania te wynikają właśnie z dzisiejszej premiery i we wrześniu wszystko powinno już „być po staremu” (czyt. flagowiec Apple znów wskoczy na pierwsze miejsce). Samsung postanowił jednak rzucić rękawicę firmie z Cupertino: w sklepie Amazon model SGS III 16 GB można kupić za 100 dolarów (oczywiście wiąże się to z podpisaniem kontraktu na okres dwóch lat z jednym z amerykańskich operatorów). Wcześniej za sprzęt trzeba było zapłacić 200 dolarów, więc przecena jest dość spora. Osób, które czekają na iPhone’a 5 pewnie to nie ruszy, ale miłośnicy Androida, zastanawiający się nad zmianą sprzętu mogą się skusić na tę propozycję (bo nie ma co ukrywać, iż jest to okazja).

Wpływ na największego konkurenta jest wręcz „oczywistą oczywistością” i nie ma się tu nad czym rozwodzić. Bardziej interesujące są analizy, jakimi podzielili się specjaliści banku JP Morgan. Pracownik korporacji – Michael Feroli – poinformował, iż wypuszczenie na rynek nowego smartfonu Apple, może poważnie zwiększyć PKB USA (w IV kwartale może dodać między 0,25 a 0,5 punktu procentowego wzrostu PKB. Oznaczałoby to, że smartfon może w IV kwartale podwyższyć PKB o 3,2 mld dolarów). Ekonomistą nie jestem, ale z wiadomości wyniesionych ze szkoły, mogę jako laik stwierdzić, iż jest to chyba całkiem niezły wynik i robi on spore wrażenie. Mówimy przecież o największej gospodarce świata i jednym urządzeniu. Warto dodać, iż w swych obliczeniach wspomniani analitycy założyli, iż nowy model będzie kosztował 600 dolarów i do końca roku firmie uda się sprzedać minimum 8 mln sztuk nowego iPhone’a (sprzedaż w USA wystartuje ponoć 21 września).

Na przestrzeni ostatnich lat sporo mówiło się o uzależnieniu Finlandii od Nokii oraz wpływie, jaki firma ta wywiera nie tylko na gospodarkę fińską, ale też europejską. Teraz mamy już do czynienia nie z wpływem jednej korporacji, ale jednego urządzenia i mówimy o najpotężniejszym państwie naszego globu. Gdyby wybory prezydenckie w USA odbywały się na początku przyszłego roku, a nie w listopadzie 2012, to mogłoby się jeszcze okazać, że wyniki sprzedaży telefonu miały poważny wpływ na to, kto zamieszka w Białym Domu…

Foto: 1,2