To już trzynasta odsłona systemu operacyjnego dla iPhone'a i dziesiąta, z którą mam do czynienia. Na przestrzeni dekady zmieniło się bardzo wiele, ale pod niektórymi względami postęp jest wręcz niezauważalny, bo iOS miejscami wciąż razi bezmyślnością. A mimo to, nazwę go najlepszą odsłoną w historii i polecę Wam jego instalację.

Lista zmian i nowości w iOS 13, jak przy każdej innej nowej wersji systemu, jest bardzo obszerna i szczegółowa. Moglibyśmy zacząć wymieniać wszystkie drobnostki, nawet te, na które nawet nie zwrócicie uwagi, gdybyśmy o nich nie wspomnieli, ale przecież to nie ma znaczenia. Liczy się tylko to, co rzeczywiście (korzystnie) wpłynie na to, jak używa się iPhone’a i w ostatecznym rozrachunku iOS 13 wychodzi z tego starcia obronną ręką. Złożyły się na to trzy kwestie: nowy wygląd systemu, nowe wersje aplikacji oraz praca pod maską, która zasługuje na dużą pochwałę.

iOS nareszcie zmienia wygląd. Prawie

Nie mógłbym nie zacząć od nowości, na którą część osób machnie ręką, a druga grupa będzie wniebowzięta jej pojawieniem się. Mowa oczywiście o ciemnym motywie, a ja już na wstępie przyznam się, że należę do drugiej z wymienionych grup. Ciemne tło w Wiadomościach, Kalendarzu, Ustawieniach, Notatkach czy E-mailu to wybawienie, na które czekałem od bardzo dawna, gdy tylko pojawiły się wzmianki o tym, że może zawitać w jednej z mniejszych aktualizacji w iOS 12.x.

Ciemny motyw w iOS 13 to odpoczynek dla oczu i akumulatora.

Tak się jednak nie stało i tryb ciemny jest jedną z większych nowości iOS 13. Miejscami przypomina to tylko odwrócenie kolorów, w innych okolicznościach widać, że Apple przemyślało jego wygląd. Koniec końców korzystam z niego nie tylko wieczorami, ale i w ciągu dnia oszczędzając oczy i energię w iPhonie (tylko modele z ekranami OLED). Po aktualizacji zauważycie też, że zmieniła się systemowa czcionka, która jest delikatniejsza i bardziej elegancka. Szybko do niej przywykłem, naprawdę mi się podoba.

Nowe aplikacje na pewno Wam się spodobają

Zgodnie z tradycją, nowy iOS przynosi zmiany w wielu systemowych aplikacjach. Tym razem największej reorganizacji doczekały się Przypomnienia, Zdjęcia, zaś mniejsze poprawki dotknęły Notatek, Map i Wiadomości.

Niestety, nie do końca podoba mi się to, co stało się z aplikacją Zdjęcia. To prawda, że poprzednia wersja z iOS 12 wymagała aktualizacji, ale nie wszystkie zmiany poszły tym razem w dobrym kierunku. Głównie dlatego, że Apple w coraz większym stopniu stawia na algorytmy i synchronizację naszej lokalnej kolekcji zdjęć z iCloud i jeśli nie interesuje nas żadna z tych funkcji, to będziemy mieli trochę pod górkę. Pod względem interfejsu rzeczywiście wszystko wygląda ładniej, jest przyjemniejsze dla oka, ale automatyczne albumy (wszystko dzieje się dzięki AI lokalnie na telefonie, bez wymiany danych z chmurą) nie zawsze dobierają odpowiednie zdjęcia, miejsca i twarze, dlatego wolałbym dysponować łatwym sposobem na edycję dobranych fotografii. Sekcja „Dla Ciebie” potrafi zaskoczyć wybierając fotki, o których zapomnieliśmy, ale to by było na tyle.

Nowości w aplikacji Zdjęcia w iOS 13

Jeśli chodzi o zakładkę „Zdjęcia”, to tutaj zastosowano nowy sposób katalogowania fotek na linii czasu. Do wyboru są cztery sekcje: Lata, Miesiące, Dni i Wszystkie zdjęcia. Dwie pierwsze będą na rękę tym, którzy korzystają ze Zdjęć w iCloud, ponieważ jasne jest, że starsze niż kilka miesięcy fotografie po pewnym czasie usuniemy z telefonu. Gdy tak się jednak nie stanie, to możemy szybko wrócić do zdjęć np. z roku 2017 i starszych lat, przejrzeć wybrane, najlepsze zdaniem telefonu ujęcia z danych miesięcy i dni, a także… odtworzyć automatycznie wygenerowane filmiki będące pokazami slajdów z muzyczką w tle. Dla leniuchów lub mających niewiele czasu na zarządzanie i katalogowanie zdjęć może to być dobry sposób na zapanowanie nad galeriami.

O wiele istotniejsze zmiany dotknęły edytora zdjęć, którego obsługa jest banalnie prosta i szybkie upiększanie zdjęć nareszcie jest możliwe. Pod zdjęciem znajdziecie poziomą listę narzędzi (pierwsza jest autokorekcja, uważajcie), następnie przechodzicie do suwaka poniżej i regulujecie poziom jasności, ekspozycji, kontrastu i tak dalej. Na samym dole umieszczono zakładki prowadzące do filtrów i funkcji przycinania. Bardzo szybko łapie się wprawę i bez pobierania dodatkowej aplikacji możecie poprawić przed chwilą wykonane zdjęcia. Pojawiły się także nowości, jak regulacja nachylenia (pion, poziom), obracanie w pionie (żegnajcie lustrzane selfie!), czy zmiana proporcji. Ja nadal będę wracał do Snapseeda, ale mniej wymagający użytkownicy będą zadowoleni.

Zupełnie nowe Przypomnienia

Przypomnienia zostały kompletnie przebudowane i zamiast stosu kart dysponujemy teraz typową listą, nad którą umieszczono użyteczne skróty kategoryzujące nasze przypomnienia. Waszą uwagę może przykuć przycisk Konwertuj, który zamieni stary typ Przypomnień na nowy w iCloud, ale jednocześnie ostrzeże Was, na których urządzeniach nie będą one oferować nowych funkcji (są to sprzęty pozbawione aktualizacji do iOS 13 oraz macOS Catalina). Prawdę powiedziawszy wszystko byłoby bardziej wygodne w obsłudze, niż starsze Przypomnienia, więc trudno mi napisać cokolwiek złego o nowej wersji aplikacji.

Dodawanie szczegółów, jak czas i/lub miejsce przypomnienia, flagowanie i załączanie zdjęć odbywa się teraz o wiele szybciej, dzięki ikonkom znajdującym się zaraz nad klawiaturą. Zmiana kolejności jest szalenie komfortowa, bo złapanie jednym palcem za listę, a przewijanie zawartości aplikacji drugim sprawia, że nie wyobrażam sobie powrotu do wcześniejszego wyczekiwania na przewinięcie zawartości, gdy przytrzymywaliśmy daną pozycję na górze lub dole ekranu. Chciałbym, żeby działało to także w innych aplikacjach, również od firm trzecich, ale chyba będę musiał na to jeszcze trochę zaczekać.

Notatki pozwalają na dodawanie różnego rodzaju załączników oraz odręczne notowanie (nawet za pomocą palca), Mapy posiadają coś na wzór Street View, ale zapomnijcie o użyteczności tego rozwiązania w Polsce, więc skupcie się na tworzeniu list lokalizacji, którymi będziecie mogli się podzielić z innymi. System iMessage zezwala na wprowadzenie własnej nazwy kontaktu oraz avatara, które wyświetlą się innym użytkownikom używającym niebieskich bąbelków. Możliwość korzystania z memoji w mailu i innych aplikacjach z poziomu systemowej klawiatury wolałbym przemilczeć, ale to dobra okazja na pokazanie tego, jak Apple zależy na być cool, więc wspomnę: możecie już to robić.

Ze względu na brak polskiego słownika w klawiaturze systemowej, chcąc korzystać z gestów swipe do wprowadzania tekstu, nadal jesteśmy zmuszeni do sięgnięcia po Gboarda, Swifta lub inną klawiaturę z App Store. Na całe szczęście nie omija nas wprowadzenie do App Store nowej sekcji z grami na abonament Apple Arcade – jestem w trakcie testów usługi i powiem tylko, że to chyba jedyne, co mogło mnie zachęcić do powrotu do mobilnego grania. Niestety, pojawienie się tej kategorii w App Store powoduje, że do listy zainstalowanych aplikacji nieco trudniej jest się dostać. Na osłodę otrzymaliśmy opcję usuwania aplikacji z poziomu tej listy w aplikacji App Store, na przykład zanim ją pobierzemy do końca lub zaktualizujemy.

Czy to już wszystko? iOS 13 to tylko tyle albo aż tyle

I to by było na tyle? To skąd takie duże zamieszanie wokół iOS 13? – zapytacie. Na koniec wisienka na torcie, którą kładę na szczyt oceniając wersję beta iOS 13.1, czyli nieukończoną wersję systemu. To wymowne, że nawet w tym wydaniu, w którym nie zabrakło wpadek, iOS na dwuletnim iPhonie X zdołał przyspieszyć. Widoczne jest to w trakcie odblokowywaniu urządzenia przy użyciu Face ID, uruchamianiu aplikacji i robieniu zdjęć. Podobnie zachowywać się będą także inne modele, jak iPhone 7 czy iPhone 8, więc jeśli jesteście ich posiadaczami, to nie mając innych argumentów za aktualizacją, ten powinien wystarczyć. Przypomnę, że wraz z wprowadzeniem iOS 13 Apple porzuca blisko sześcioletnie urządzenia, jak iPhone 6 czy iPad Air, co nie powinno nikogo specjalnie dziwić.

Wygląd zmieniło także menu 3D Touch Haptic touch. Na nowszych modelach (Xr, 11, 11 Pro i 11 Pro Max), gdzie brakuje 3D Touch wystarczy teraz dłuższy przytrzymanie, ale na całe szczęście iOS 13 nie wyłącza 3D Touch w poprzednich iPhone’ach, więc można z niego korzystać. Problem tkwi w tym, że np. na iPhone X aktywne są domyślnie obydwie funkcje, więc dłuższe przytrzymanie na ikonce na ekranie głównym najpierw spowoduje wyświetlenie Wam kontekstowego menu, a dopiero później wprowadzi w tryb zarządzania ikonami. Apple ewidentnie chce zniechęcić użytkowników do 3D Touch, po tym jak je porzuciło.

Mimo, że po tylu latach udało się naprawić wskaźnik poziomu głośności dzwonka/multimediów (nareszcie, do jasnej cholery!), który przestał zasłaniać centralną część ekranu, to przychodzące połączenia nadal obejmują cały ekran, zamiast wystąpić w postaci jakiegoś powiadomienia u góry ekranu. I właśnie o to chodziło mi, gdy pisałem o bezmyślności, bo wygląda na to, że nikt w Apple nie używa iPhone’a do rozmów telefonicznych, skoro nikomu nie przeszkadza przerywanie pracy lub rozrywki pełnoekranowym powiadomieniem o przychodzącym połączeniu.

Ale do tego można się już przyzwyczaić z Apple. Nie pozostaje nic innego, niż czekać na iOS 14. Albo iOS 15. Lub 16.

Wiecie, o co mi chodzi.

iOS 13 będzie dostępny do pobrania już dzisiaj na następujących urządzeniach:

  • iPhone SE
  • iPhone 6s iPhone 6s Plus
  • iPhone 7 iPhone 7 Plus
  • iPhone 8 iPhone 8 Plus
  • iPhone X i iPhone Xr
  • iPhone XS i XS Max
  • iPhone 11
  • iPhone 11 Pro i iPhone 11 Pro Max

iPad OS (iOS 13 dla iPada) poświęcimy odrębny materiał.