1

„Interfejs ostateczny” coraz bliżej. Mam nadzieję, że to skończą zanim umrę

Gdy dostałem swój pierwszy komputer, byłem zachwycony tym jak działa. Jak można wydawać mu komendy, które rozumie. Jak doskonale dogaduje się z człowiekiem. Każda zmiana w zakresie komunikacji człowieka z maszyną to dla mnie niesamowita sprawa: interfejsy głosowe, interfejsy dotykowe... proces rozwoju w tym zakresie w pewnym momencie się zatrzyma. Co jeżeli uda nam się odczytywać słowa bezpośrednio w mózgach?

Wyobraźcie sobie komputery wszczepione bezpośrednio w nasze mózgi. Komendy wydajemy myślami – w systemie konwersacyjnym. Chcemy zadzwonić do mamy? Myślimy: „zadzwoń do mamy”. Chcemy uzyskać wskazówki dojazdu do Maka? Myślimy o tym. I tak w kółko. Bez użycia rąk, bez mówienia, bez machania rękami. Całkowicie bezgłośnie, intymnie, przy zachowaniu absolutnej prywatności.

Zobacz także: Elon Musk chce grzebać w naszych mózgach. Dla naszego dobra

Tego typu technologia tworzy się już teraz, m. in. przy pomocy Facebook Reality Labs, gdzie próbuje się stworzyć nieinwazyjny „tłumacz” działający w systemie „brain to text”. W tym momencie naukowcy zwracają szczególną uwagę na tych pacjentów, którzy są uwięzieni we własnym ciele. Nie mogą powiedzieć absolutnie nic: za pomocą rąk, ust, itd. Wiadomo jednak, że mogą sobie „wyobrazić” mówienie: badacze chcą oddać im specjalny kanał komunikacyjny, który pozwoli im na interakcję z otoczeniem.

Dotychczas udało się wyekstrahować poszczególne dźwięki na podstawie samej aktywności mózgu – ale nie w czasie rzeczywistym. Teraz powoli udaje się wyodrębnić poszczególne słowa i to w czasie rzeczywistym. Naukowcy bazują na wcześniejszych osiągnięciach takich ośrodków jak University of California at San Francisco. Niestety, to wymagało dokonania inwazyjnej operacji mózgu polegającej na wszczepieniu elektrod w korę mózgową. Następnie, za pomocą uczenia maszynowego wytrenowano model komputerowy w rozpoznawaniu poszczególnych sygnałów i dopasowywaniu do nich konkretnych słów.

I co się okazało? Skuteczność na poziomie 61 procent to naprawdę dobry wynik

Szczególnie, że mówimy o ludzkim mózgu, który przecież stanowi dla nas nie lada zagadkę. Ta skuteczność odnosi się do tego, co pacjenci chcieli powiedzieć. Warto jednak wiedzieć, że mózg „procesuje” również to, co słyszymy i również można to odczytać z naszego mózgu. Tutaj skuteczność maszyny wyniosła 76 procent. A nie spodziewano się zbyt wiele – zakładano, że początkowa skuteczność modelu będzie stała na poziomie, odpowiednio: 7 i 20 procent.

To ogromna szansa dla nauki, ale i zapowiedź równie ogromnej pracy: na dokonania tych naukowców czekają również lekarze, którzy w dalszym ciągu mają związane ręce w walce z chorobami, których zatrzymać się nie da. Mowa tutaj o schorzeniach degeneracyjnych układu nerwowego, które bardzo często uniemożliwiają pacjentom swobodną mowę, a niemal pewne jest to, że ci pacjenci – gdyby tylko mogli, z pewnością coś by nam powiedzieli. Warto więc im to umożliwić za wszelką cenę.