Intel

Intel skończył z głupim PR i podkupił Apple jednego z liderów rewolucji M1

Krzysztof Kurdyła
66

Porzucenie przez Apple Intela na rzecz własnych chipów w Makach odbiło się w świecie technologicznym głośnym echem. Dla „niebieskich” to nie tylko strata dużego klienta, ale przede wszystkim cios wizerunkowy, na który początkowo odpowiedziano w żenującym stylu.

Przegrywać z twarzą...

Rundę pod nazwą transformacja Intel przegrał na każdym froncie, układy Apple w najtańszej, a następnie także i profesjonalnej linii komputerów zamiotły Intelową konkurencję, a Maki stały się w relacji koszt / efekt najbardziej opłacalnymi komputerami. Jeśli chodzi o czas pracy na bateriach, to w tym zakresie układy Intela przeżyły wręcz techniczny nokaut. W efekcie wierchuszce Intela puściły hamulce.

Niedługo po debiucie nowych Maków z najsłabszym procesorem M1 Intel przeprowadził kilka kompletnie żenujących kampanii „marketingowych”, które miały pokazać wyższość produktów z procesorami Intela, nad nowymi Makami. Efekt był odwrotny, Intel po prostu się ośmieszył, tym bardziej że w jednej z nich, do porównania z PC użył MacBook Pro, ale w wersji z jego własnymi procesorami.

Wydaje się jednak, że w firmie ktoś połapał się, że ich działania są zupełnie przeciwskuteczne, i w efekcie Intel przeszedł jakiś czas temu do potężnej restrukturyzacji, która ma zupełnie odmienić charakter firmy. Firma zamierza zainwestować ogromne pieniądze w nowe faby, najlepsze procesory zamierza produkować w TSMC, przy pomocy ich najnowszych procesów litograficznych, a do tego postanowiła ściągać do firmy najlepszych ludzi na rynku, także z Apple.

Z Apple do Intela

Jednym z „klocków”, który zapewnił Apple tak ogromny sukces była nie tylko odpowiednia konstrukcja tych układów, ale także programowa optymalizacja oprogramowania, które potrafi je odpowiednio wykorzystać. Mówiąc inaczej, procesory Apple zostały uszyte na miarę, a programiści mieli wpływ na jego konstrukcję. Jednym z najważniejszych osób odpowiedzialnych za te procesy był szef zespołu programistów Apple Silicon Jeff Wilcox.

Jak się właśnie okazało, Wilcox jest już byłym pracownikiem Apple i ogłosił swoje przejście, a właściwie powrót po latach, do Intela. Obejmie tam stanowisko Design Engineering Group CTO w dziale odpowiedzialnym za projektowanie układów typu SoC. Apple nie skomentowało tego wydarzenia, ale patrząc na jakość układów stworzonych za kadencji Wilcoxa, nie jest to raczej dla firmy dobra wiadomość.

Apple generalnie ma ostatnio spore problemy z utrzymaniem ważnych pracowników, choć mówi się, że najpoważniejsze zagrożenie widzą nie ze strony Intela, ale Facebooka, czy jak kto woli firmy Meta, związane z ich projektem Metaverse, który próbuje podkupić im inżynierów od AR i VR. Firma broni się, oferując premie wysokości od 50 tys. do nawet 180 tys. dolarów.

Apple ciagle ma przewagę

Nie wiadomo, czy Apple próbowało w podobny sposób zatrzymać Wilcoxa, ale wiemy, że Apple ciągle ma sporą przewagę nad „niebieskimi”. Efekty pracy Wilcoxa zobaczymy za kilka lat, a drużyna Apple ma ciągle bardzo mocny skład i najtrudniejsze zadanie praktycznie za sobą, w tym roku Intel z Maków zostanie całkiem odstrzelony.

Nie mniej widać, że Intel wkroczył w końcu na właściwą drogę, konkurować zamierza jakością produktów, a nie głupim PR-em. Cała ta historia pokazuje dodatkowo, jak dla rozwoju technologicznego ważna jest zdrowa konkurencja. Jako użytkownik życzę powodzenia tak Intelowi, Apple, czy AMD, życzę sukcesów firmom rozwijającym open-sourcowe procesory RISC-V. Im rynek będzie bardziej różnorodny, tym dla wszystkich lepiej.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu