Social Media

Instagram obnaży naszą próżność i hipokryzję jak żadne inne medium dotychczas

KR
Krzysztof Rojek
9

Czy pogoń za lajkami w mediach jak Instagram to coś złego? Pewnie tak. Czy chcemy przestać za nimi gonić? Absolutnie nie.

Media społecznościowe budzą kontrowersje. Nie dlatego, że same z siebie są złe, ale dlatego, że ujawniają naszą naturę i pokazują, jacy jesteśmy naprawdę. Zazwyczaj nie chcemy się z tym faktem pogodzić, więc wykreowaliśmy sobie w głowie pewien mit, pewien wizerunek "demonicznych mediów społecznościowych" w których jest hejt, nienawiść, próżność i pogoń za uznaniem, ale jest to świat zupełnie odcięty od naszego. To nie my hejtujemy, nie my gonimy za lajkami. "Nas to nie dotyczy" - mówi sobie w głowie większość użytkowników mediów społecznościowych. Jeżeli jednak tak jest, to wyjścia są dwa. Albo media społecznościowe opanowali przybysze z innej planety, albo też jako społeczeństwo jesteśmy hipokrytami, którzy jedno mówią, a drugie robią. Myślę, że tę drugą właściwość dobrze widać było chociażby po tym, jak wiele osób padało w naszym kraju ofiarą oszustwa, pozwalającego "podejrzeć" kto wchodził na twój profil na Facebooku, a tak naprawdę - będącego dosyć oczywistą próbą rozpowszechnienia malware na jak najwięcej komputerów. Ludzie jednak są próżni i dawali się na to nabrać, ponieważ chcieli zobaczyć, jak bardzo popularni są wśród swoich znajomych. Najnowsza zmiana działania serwisu Instagram sprawi, że będzie to widać jednak jak na dłoni.

Instagram wyłącza lajki. Dla chętnych

Lajki/serduszka na Instagramie stały  się dziś praktycznie synonimem próżności. Dlaczego akurat tam? Na to nie jestem w stanie udzielić innej odpowiedzi niż "no taki mamy klimat". Jednak jeżeli patrzymy na tamtejszych "celebrytów", zwanych też influencerami, widzimy, że to właśnie liczba średnia liczba serduszek pod postem i to, ile osób obserwuje dany profil to internetowe "być albo nie być" dla niektórych osób. To właśnie od popularności bowiem zależy rozwój ich kariery. Kiedy pojawiły się pierwsze informacje o tym, że Instagram będzie odchodził od pokazywania liczby polubień, branża nieco się zaniepokoiła. Ale póki dane zmiany miały dotyczyć wszystkich po równo, można powiedzieć, że tak, jakby nic się nie zmieniło. Teraz jednak sam Instagram opublikował informację, że owszem, liczbę polubień będzie można wyłączyć, ale tylko - jeżeli tego się chce.

"Pogoń za lajkami jest zła, ale nie, kiedy ja to robię"

Jeżeli dana funkcja wejdzie w życie, będzie to piękny papierek lakmusowy do sprawdzenia, ile prawdy jest w naszych deklaracjach o tym, że pogoń za największą liczbą lajków jest zła. Wystarczy tylko pomyśleć, ilu "influencerów" i "wannabe influencerów" faktycznie zdecyduje się na ten krok. Moim zdaniem, jeżeli funkcja będzie miała status "dla chętnych", nie zrobi tego prawie nikt, ponieważ w ten sposób sam sobie obniżyłby możliwość konkurencji na takich polach jak chociażby współprace sponsorowane z markami. Oficjalnym celem Instagrama jest to, żebyśmy bardziej zwracali uwagę na to, co jest na zdjęciu, a nie, czy jest popularne. Powiem wam jednak sekret - marka wybierając influencera do współpracy patrzy praktycznie tylko i wyłącznie na jego zasięgi, a nie na to, czy potrafi nagrać film czy zrobić ładne zdjęcia. Jak myślicie, jakim cudem Podlasie skończyło współpracując z Kruszwilem i ktoś uznał to za dobry pomysł?

Czy tego chcemy, czy nie, nie pokazując swojej popularności w sieci, takie osoby i wszystkie które aspirują do ich statusu na start mocno utrudniałyby sobie życie. Oczywiście, jeżeli funkcja wejdzie w życie kilka osób o już ugruntowanym statusie z pewnością ostentacyjnie usunie licznik lajków, głośno mówiąc, że nie można za nimi gonić. Pewnie nawet z tego powodu zostaną one zaproszone do telewizji śniadaniowej. Tylko że usuwanie liczby polubień w momencie, w którym mamy pewność, że nie zaszkodzi to naszej popularności to trochę jak zdejmowanie kapoka ratunkowego, kiedy już się dopłynęło do brzegu - nie wiąże się z żadnym ryzykiem.

Większość liczników polubień zostanie - mogę wam to zagwarantować

W momencie, w którym Instagram ogłosił, że ukrycie lajków będzie dobrowolne, zrozumiałem, że nic, ale to nic się nie zmieni. Tak bardzo bowiem, jak głośno lubimy postulować o cyfrowej równowadze, tak bardzo też lubimy się porównywać z innymi. Jeżeli by tak nie było, nie istniałoby wiele zjawisk społeczno-ekonomicznych, jak chociażby konsumpcja na pokaz. Dlatego właśnie jestem zdania, że wyżej wymieniona funkcja będzie jednym z najlepszych przykładów na naszą próżność jako społeczeństwo. Oczywiście, w tym temacie możemy tylko zgadywać, co się stanie, ale gdybym miał się zakładać, to założyłbym się, że większość osób po prostu nie wyłączy tej funkcji, ponieważ internetowa popularność będzię dla nich zbyt przyjemnym bodźcem, żeby z niego zrezygnować nie otrzymując nic w zamian.

O tym, że pogoń za lajkami jest czymś złym możemy więc sobie bardzo dużo mówić. I tylko tyle.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: