instagram
6

Ta jedna „niewinna” zmiana ma szansę przewrócić Instagram do góry nogami. Czekam!

Pojawiły się pierwsze informacje na temat tego, że Instagram miałby niebawem zacząć ukrywać... licznik polubień pod postami. Byłaby to ciekawa i bardzo odważna zmiana która - mam nadzieję - byłaby sporą rewolucją dla serwisu.

XXI wiek, internet. Świat gdzie liczą się tylko zasięgi, lajki, ilość komentarzy zostawianych pod zdjęciem. Przestały liczyć się język, wiarygodność i sama treść. Influenserzy i influenserzy owszem, zainteresują się twoim produktem, ale będzie cie to słono kosztować. I właściwie nieistotne jest to, czy Twoi fani to faktycznie zaangażowani użytkownicy i wiernie budowana baza, czy jednak zestaw botów albo kupionych za kilkadziesiąt dolarów kont które dbają o to, by nigdy nie brakowało komentarzy i łapek w górę przy materiałach które zamieszczasz w swoich profilach. Cyferkowe porno, które doskonale nadaje się do mamienia ludzi którzy nie do końca wiedzą jak to wszystko działa i jak to sprawdzić. Tysiące serduszek pod wpisem, to znaczy że reklama się opłaca, prawda? No miejscami to nie jest prawda. I jestem bardzo ciekawy jak wszyscy ci influenserzy wybrną z tematu, kiedy na Instagramie naprawdę doczekamy się takiej zmiany.

Zobacz też: Jak zdobyć followersów na Instagramie?

Instagram bez pokazywania ile „lajków” jest po zdjęciem

Jane Manchun Wong regularnie serwuje nam solidną dawkę przecieków na temat serwisów społecznościowych. To właśnie od niej pochodzi lwia część informacji na temat zmian, które zachodzą w popularnych aplikacjach — z Instagramem na czele. Kilka godzin temu zamieściła zrzuty z aplikacji, które sugerują że niebawem na platformie miałyby zajść ogromne zmiany, polegające na ukrywaniu licznika polubień tamtejszych postów. Naturalnie funkcja serwowania serduszek materiałom które nam przypadną do gustu nie zniknie. Obserwatorzy wciąż będą mogli w ten sposób wyrazić swoją aprobatę dla tego co tam zamieściliśmy, jednak sam licznik pokazujący ile osób polubiło zdjęcie miałby być przed nimi ukryty.

 Chcemy, aby Twoi obserwatorzy skupili się na tym, co udostępniasz, a nie na liczbie polubień Twoich postów

— takim hasłem Instagram kwituje te nowości. I bardzo temu kibicuję, bo chyba wszyscy zaglądający regularnie na platformę nierzadko przecierają oczy ze zdziwienia gdy widzą zawrotne liczby u osób, które mają co najwyżej garstkę obserwujących. I chwila szperania w sieci szybko pozwoli znaleźć odpowiedź na pytanie jak to możliwe. Jeżeli jednak sam licznik dla właścicieli kont ma nie zniknąć — tamtejsi twórcy wciąż będą mogli łatwo podejrzeć swoje statystyki i połechtać ego widząc, jak wielu osobom spodobały się ich prace.

Co zatem (w mojej perspektywie) się zmieni na Instagramie po usunięciu licznika polubień? Może i jestem naiwny, ale liczę że kupowanie fanów i lajków z tajemniczych źródeł przestanie być (aż tak) powszechną praktyką. No i może ludzie zainteresowani reklamą bardziej skupią się na treściach i jakości, a nie pustych liczbach z których kompletnie nic nie wynika.

Hasła z Instagrama przechowywane w formie tekstowej. Facebook się przyznaje, ale robi to po cichu

Kiedy już jesteśmy przy „nowościach” na Instagramie — warto też wspomnieć o tym, że kilka miesięcy temu głośno zrobiło się na temat przechowywanie haseł użytkowników platformy w formie tekstowej. Wówczas mowa była o niewielkiej grupie, ale po czasie okazuje się, że może chodzić nawet o miliony użytkowników z całego świata — o czym gigant informuje w formie drobnej aktualizacji swojego starego wpisu. Z jednej strony: nie ma się czym chwalić, z drugiej — jak już informuje, to niech robi to rzetelnie…