Mobile

Ile jest Lollipopa w Lollipopie? Sprawdzamy Androida 5.0 na LG G3

TP
Tomasz Popielarczyk
55

LG bardzo pozytywnie zaskoczyło wręcz błyskawiczną aktualizacją swojego flagowca do Androida 5.0 Lollipop. Co jeszcze bardziej niespodziewane, proces ten ruszył właśnie w Polsce. Już dziś wszyscy posiadacze urządzeń zakupionych w kraju otrzymali powiadomienia o możliwości zasmakowania google'owskieg...

LG bardzo pozytywnie zaskoczyło wręcz błyskawiczną aktualizacją swojego flagowca do Androida 5.0 Lollipop. Co jeszcze bardziej niespodziewane, proces ten ruszył właśnie w Polsce. Już dziś wszyscy posiadacze urządzeń zakupionych w kraju otrzymali powiadomienia o możliwości zasmakowania google'owskiego Lizaka. Czy ten pośpiech ze strony producenta opłacił się?

Aktualizacja powinna być już dostępna u wszystkich posiadaczy smartfonów LG G3 w Polsce. Jeżeli nie macie ciągle powiadomienia o możliwości wykonania jej w trybie OTA (On-The-Air), możecie skorzystać z oprogramowania PC Suite na stronie LG i zrobić to klasycznie - po kabelku podłączonym do komputera. Rezultat będzie ten sam.

Paczka ważąca blisko 600 MB instaluje się dłuższą chwilę, więc polecam cierpliwość. Pierwsze uruchomienie urządzenia również trwa znacznie dłużej - przede wszystkim ze względu na konieczność przystosowania wszystkich aplikacji w systemie do nowego środowiska uruchomieniowego ART. Co ciekawe, w opcjach programistycznych nie znajdziemy już możliwości powrotu do Dalvika, ale chyba nikt tęsknił nie będzie. Programiści mieli dość czasu, aby przystosować swoje aplikacje do nowych realiów.

Wizualnie nie zmieniło się wiele. Prawdę powiedziawszy, osoba, która zobaczy system na zrzutach ekranu nie rozpozna, że ma do czynienia z Androidem 5.0. Nie znaczy to na szczęście, że cała magia zachwycającego Material Design poszła z dymem. Widać ją przede wszystkim w animacjach towarzyszących każdej czynności - przełączaniu okien, wciskaniu przycisków, zaznaczaniu opcji i wielu, wielu innych. Wygląda to fantastycznie i względnie nieźle nawet komponuje się z nakładką graficzną LG.

Najbardziej charakterystycznymi elementami, po których można poznać, że to jednak nie KitKat, są pasek stanu i ekran multitaskingu. Ten pierwszy jest teraz w znacznej części przeźroczysty,  powiadomienia mają bardziej kafelkową postać. W dalszym ciągu mamy tutaj przyciski szybkich ustawień w postaci przewijanego poziomo paska oraz suwaki regulacji głośności i jasności. Te ostatnie na szczęście można wyłączyć. Przy górnej krawędzi pojawił się nowy element - avatar użytkownika. Dotknięcie go wywoła panel zarządzania użytkownikami, a więc jedną z nowości Androida 5.0.

Ekran multitaskingu wygląda bardzo przyjemnie. Teraz znajdziemy tutaj nie tylko aplikacje działające w tle, ale również karty z przeglądarki Chrome. Google jednak przewidział, że nie każdemu się spodoba taka opcja, dlatego w ustawienia aplikacji znajdziemy możliwość wyłączenia jej. Każda aplikacja jest pojedynczym kafelkiem, który możemy zamknąć przesuwając palcem w bok. Rewolucji pod względem funkcjonalności żadnej tutaj zatem nie ma. Jedyny atut to świetny wygląd.

Jeżeli spodziewacie się jakiejkolwiek rewolucji w aplikacjach LG, muszę Was rozczarować. Co prawda tuż po zainstalowaniu Androida 5.0 pojawiło się powiadomienie o dostępnych aktualizacjach dla wielu z nich, jednak nie przyniosły one żadnych widocznych zmian. Wygląda to zatem po staremu, czego dowodem są zrzuty ekranu. Zmieniły się za to aplikacje Google'a, ale to już wiecie.

W ustawieniach pojawiło się kilka nowości. Przede wszystkim jest to sekcja zarządzania powiadomieniami aplikacji. Możemy skonfigurować okresy, w których mają one się nie pojawiać, a także zadecydować o wyświetlaniu kafelków na ekranie blokady. Wprowadzono również listę, na której można dostosować ustawienia dla każdej aplikacji z osobna. Oprócz tego nieco przeprojektowano ekran informujący o ilości pamięci RAM, a także dodano ekran zarządzania użytkownikami. Reszta nie została zmieniona - a przynajmniej nic na to nie wskazuje.

Nie ukrywam, że spodziewałem się pewnego skoku wydajnościowego, a tymczasem niczego takiego nie doświadczyłem. Smartfon działa identycznie jak przed aktualizacją (pomijając znacznie bardziej subtelne animacje, rzecz jasna). Niewykluczone, że potencjał Androida 5.0 oraz środowiska ART dławi ciężka nakładka LG. Trudno mi cokolwiek konkretnego na ten temat napisać - pewnie wyniknie to dopiero po dłuższych testach.

Ile jest Lollipopa w Lollipopie? Wizualnie bardzo niewiele. LG wybrało najbezpieczniejszy wariant i zmieniło system od środka. Producent z czystym sumieniem może napisać, że jako jeden z pierwszych wprowadził wersję 5.0. Sęk w tym, że wymaga ona jeszcze sporo pracy - przede wszystkim od strony wizualnej. Chciałbym, żeby w większym stopniu wykorzystano atuty Material Design i w spójny sposób skomponowano je z nakładką LG (nawet, jeżeli będzie się to wiązało z edycją tej ostatniej). Powiedzmy sobie szczerze - interfejs Google'a jest w tym momencie ładniejszy od każdego autorskiego rozwiązania producentów - niezależnie czy mówimy tutaj o LG, HTC Sense, Emotion UI czy samsungowskim TouchWiz. Mam nadzieję, że ludzie odpowiedzialni za design w tych firmach zdają sobie z tego sprawę i poczynią kroki w kierunku uwydatnienia oraz zrobienia użytku z nowych elementów - tak wizualnych jak i technicznych.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu