30

Huawei Matebook X Pro pomógł mi zaoszczędzić już kilka godzin życia

Huawei Matebook X Pro jest towarzyszem moich podróży od kilku tygodni i szczerze powiedziawszy, zdążyłem się już do niego przyzwyczaić. Do tej pory nawet nie myślałem, że notebook byłby w stanie zastąpić mi komputer stacjonarny, ale wygląda na to, że będę musiał zrewidować ten pogląd. Matebook X Pro mimo niepozornych wymiarów, potrafi bardzo wiele.

Należę raczej do grona tradycjonalistów – komputer stacjonarny to podstawa, duży ekran, duża wydajność desktopowego procesora i samodzielnie złożona reszta konfiguracji, ze wszystkimi elementami wedle osobistych wymagań. Mając wcześniej kontakt z netbookami czy notebookami typu “2 w 1” wyposażonymi w procesory Intel Atom, nie byłem przekonany co do ich wydajności. Co prawda w toku normalnej pracy rzadko jest mi potrzebna pełnia możliwości mojego procesora, ale gdy taka chwila następuje, to jest to zazwyczaj istotne i wtedy każda minuta ma znaczenie.

Huawei Matebook X Pro w codziennym użytkowaniu

Mój typowy dzień w pracy nie wygląda jakoś specjalnie, zazwyczaj składa się na niego pisanie czy to artykułów, czy to odpowiedzi na kolejne maile. Od czasu do czasu trzeba jednak wykonać też nieco technicznej roboty, jak np. obróbka zdjęć czy filmów. W swoim życiu nie zajmuje się też tylko blogowaniem, ale również nieco bardziej przyziemnymi rzeczami związanymi z wsparciem użytkowników pewnego systemu informatycznego.

Często przy tej okazji korzystam z różnych narzędzi pozwalających na zdalne połączenie się z komputerem użytkownika. Praca na kilku oknach jednocześnie jest dosyć wymagająca dla podsystemu pamięci dlatego większa ilość RAMu jest wskazana. Nie bez znaczenia jest też rozdzielczość ekranu, bo gdy jest odpowiednio duża to pozwala na wygodne rozmieszczenie większej liczby okien, dzięki czemu przestrzeń robocza jest lepiej zorganizowana. Niczego nie lubię bardziej niż przełączania się między otwartymi oknami, które same siebie zasłaniają. Huawei Matebook X Pro wydaje się wręcz stworzony pod moje codzienne zastosowania.

Huawei Matebook X Pro oszczędza mi codziennie sporo czasu

Żeby jednak nie być gołosłownym, postanowiłem zmierzyć jak dużo czasu jestem w stanie zaoszczędzić dzięki możliwościom tego sprzętu. Pierwsza i podstawowa sprawa to kopiowanie plików. Dysk systemowy to nośnik SSD w standardzie NVMe, który oferuje wydajność na poziomie najlepszych rozwiązań dostępnych na rynku. I to czuć na każdym kroku. O takich banałach jak start systemu w czasie około 10 sekund nawet nie będę wspominał, bo i tak większość z użytkowników notebooków zwyczajnie je usypia zamykając górną pokrywę. Wtedy powrót do działania zajmuje 2-3 sekundy.

Gdy pracuje się niemal codziennie ze zdjęciami, to inwestujesz w najszybsze karty pamięci i inne nośniki danych, aby nie tracić czasu podczas kopiowania danych. Korzystając z okazji postanowiłem sprawdzić jak w takim porównaniu poradzi sobie Huawei Matebook X Pro. Źródłem danych jest dysk SSD z interfejsem USB 3.0, a konkurencją dyski w moim komputerze stacjonarnym, HDD oraz SSD z interfejsem SATA. Test wykonałem na 3 próbkach danych:

1. 1 duży plik 8,4 GB
2. 330 zdjęć, w sumie 1.67 GB
3. 2500 małych plików zajmujących w sumie 200 MB

Scenariusz 1 Scenariusz 2 Scenariusz 3
Huawei Matebook X Pro 22,6 s 6,5 s 4,9 s
HDD 86 s 20 s 15 s
SSD 26 s 16,4 s 7 s

 

Różnice względem HDD są kolosalne, ale tego można się było spodziewać. Również w przypadku standardowego dysku SSD przewaga Huawei Matebook X Pro rysuje się dosyć wyraźnie. Zamontowany wewnątrz obudowy nośnik jest piekielnie szybki, a to wpływa na responsywność całego systemu. Nie mierzyłem stoperem czasu otwierania różnych aplikacji, ale szczerze powiedziawszy nie wpadłem też na taką, która potrzebowałaby więcej niż kilku sekund na start. Nawet GIMP ładuje się bardzo szybko.

A skoro już przy obróbce grafiki jesteśmy, to tutaj poza dyskiem spory wpływ na wydajność ma również procesor. Jednostka Core i5-8550U zamontowana w moim egzemplarzu to procesor czterordzeniowy z obsługą wielowątkowości. W codziennych zastosowaniach trudno jej cokolwiek zarzucić, ale szczerze powiedziawszy dokładny pomiar czasu podczas operacji graficznych jest trudny do wykonania. Zazwyczaj nie trwa to długo, chyba, że zmieniamy rozmiar 330 fotografii naraz. Wtedy robi się już pod górkę.

Pokusiłem się o taki test na Huawei Matebook X Pro, operacja zmiany rozdzielczości z 4752×3160 na 1500×1000 pikseli trwała niemal dokładnie 2 minuty, bez jednej sekundy. Ta sama operacja na komputerze stacjonarnym na dysku HDD z nie tak starym procesorem Core i5 zajęła blisko dwukrotnie dłużej. Uruchomiłem też specjalny skrypt, który przy pomocy GIMPa wykonuje automatycznie kilkadziesiąt różnych operacji na kilku plikach graficznych. Mowa nie tylko o zmianie rozmiaru, ale też nakładaniu dodatkowych efektów. Ultrabook uporał się z tym zadaniem w 36 sekund, to wynik na poziomie procesora Core i5-8600 wyposażonego w 6 rdzeni. Nawet jeśli nie jest szybciej, to jest porównywalnie, a to spore zaskoczenie.

Do tej pory często opłacało mi się zgrać pliki na stacjonarkę i dopiero w domu nad nimi popracować, z Huawei Matebook X Pro mogę to z powodzeniem zrobić nawet na podczas powrotu do domu w pociągu czy komunikacji miejskiej. Chapeau bas.

Huawei Matebook X Pro, a renderowanie wideo

Tak się składa, że zawodowo mam też do czynienia z systemami CCTV, czyli przemysłowej rejestracji obrazu. W czasie wsparcia użytkowników takiego systemu często konieczne jest wykonanie to jakiejś kopii zapasowej albo eksportu wideo, a to zazwyczaj oznacza konwersję formatu wideo, bo w locie nakładane są takie dane jak np. nazwa kamery czy data i czas. W takim wypadku znaczenie ma głównie procesor, a w mniejszym stopniu dysk twardy. Huawei Matebook X Pro spisuje się w tych zadaniach równie dobrze jak komputer stacjonarny i znacznie skraca czas takiej operacji w stosunku do komputerów klientów.

Trudno tutaj szacować konkretne oszczędności czasowe, bo pliki i parametry bywają różne, ale oszacowałem, że codziennie z powodzeniem oszczędzam 15-20 minut, które można przeznaczyć na inne obowiązki.

Łączność bezprzewodowa

Warto też wspomnieć o zintegrowanej karcie sieciowej. Huawei Matebook X Pro korzysta z modułu Intela – Dual Band Wireless-AC 8275, który może pracować w trybie MIMO (2×2) dzięki dwóm niezależnym antenom. W sumie pozwala to na zestawienie kanału o szerokości 80 MHz co w połączeniu z odpowiednim routerem na paśmie 5 GHz daje teoretyczną przepustowość na poziomie 867 Mbps. To jednak przypadek idealny, a takie jak wiemy w życiu nie występują.

W praktyce jednak i tak jest nieźle, bo realne transfery jakie udało mi się osiągnąć ocierały się o 433 Mbps, czyli 40 MB/s. Jak na sieć bezprzewodową to świetny wynik, który pozwala sprawnie skopiować nawet większe ilości danych. Dajmy na to np. kilkanaście filmów do obróbki, które zajmują 10-20 GB, a które trzymam na domowym dysku sieciowym. Skopiowanie nieco ponad 10 GB danych trwa niespełna 4 minuty. Dla porównania korzystając z połączenia w paśmie 2.4 GHz, które jest nie tylko bardziej zaśmiecone, ale oferuje też maksymalnie kanał 40 MHz, czynność ta trwa nawet 3 razy dłużej.

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym warto przy tej okazji wspomnieć, a mianowicie bateria i szybka ładowarka. Ogniwo o pojemności koło 57 Wh wystarcza z powodzeniem na blisko 10 godzin pracy biurowej. Oczywiście pod większym obciążeniem bateria „znika” znacznie szybciej, ale tutaj na pomoc przychodzi nam dołączona do zestawu ładowarka o mocy 65W. Dzięki niej komputer można naładować od 0 do 50% w około 40 minut. To już z powodzeniem wystarczy do dalszej pracy.

Huawei Matebook X Pro pozwala zaoszczędzić 25 minut dziennie

Reasumując, Huawei Matebook X Pro zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Zapewnia świetną wydajność i mobilność, która pozwala oszczędzać czas w typowych zadaniach z jakimi muszę się mierzyć w swojej codziennej pracy. Podliczając to dokładnie, mamy 2 minuty na konwersji zdjęć, 15 minut na konwersji wideo i 8-10 minut na kopiowaniu plików, W sumie 25 minut dziennie, w tygodniu takich dni może być 2, a to w ciągu roku daje nawet 42 godziny oszczędności, prawie dwie doby. To robi wrażenie.

Artykuł powstał we współpracy z firmą Huawei.