Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Muzyka

Hi-Res i Formaty gęste. Lepsza jakość, czy audiovoodoo?

DO
Daniel Oziębała
85

Niezależnie od tego, czy szukamy porad po jaki serwis streamingowy sięgnąć, jaki system Hi-Fi wybrać, czy jaki typ nośnika zaoferuje lepszą jakość sygnału, zapewne spotkamy się z różnymi pojęciami, jak: Hi-Res, formaty gęste, 24 bity, itp. Na ich temat powstało i od lat krąży wiele mitów, na które łatwo natknąć się przeglądając fora internetowe.

Zanim poszukamy odpowiedzi na tytułowe pytanie, powinniśmy wyjaśnić sobie podstawy:

• Formaty gęste – to określenie stosowane zazwyczaj do muzyki zapisanej w formacie bezstratnym o parametrach 192 kHz/24 bity

• Hi-Res – termin ten określa muzykę zapisaną w wyższej jakości zapisu niż ta, którą można znaleźć na płycie CD (44,1 kHz/16 bitów). Serwisy oferujące muzykę Hi-Res określają tak pliki mające parametry rzędu 44,1 kHz/24 bity, 48 kHz/16 bitów, itd.

MQA (Master Quality Authenticated) – stratny sposób zapisu cyfrowego audio, który z założenia ma być niczym figurki origami, czyli „rozkładać się” i tym samym oferować jakość taką, jaką wykorzystano w studiu (rozkładając plik MQA uzyskuje się dwu-, a nawet czterokrotnie wyższe próbkowanie dźwięku niż ma standardowy plik, więc 44,1kHz po rozłożeniu może mieć 88,2 kHz, a nawet 176,4 kHz). Do jedno odtwarzania konieczna jest kompatybilna karta dźwiękowa lub DAC, choć są również dostępne programy (np. Tidal), wykorzystujące procesor urządzenia do dekodowania materiału MQA. W przeciwnym razie plik odtworzy się jak zwykły plik FLAC/ALAC, ponieważ to właśnie te kontenery wykorzystywane są do zapisu.

W przypadku plików 16-bitowych 3 bity wykorzystywane są do zapisu informacji z wyższych pasm dźwięku. To właśnie te informacje są następnie rozkładane niczym origami. W przypadku muzyki 24-bitowej, aż 8 bitów służy do zapisu wyższych pasm, a pozostałe 16 odpowiada za dźwięk pasma podstawowego.

Czego ucho nie usłyszy, tego [...]

Jak być może kojarzycie z lekcji biologii, ludzkie oko wykorzystuje receptory odpowiedzialne za zbieranie informacji o świetle widzialnym. Mamy więc czopki oraz pręciki. Te pierwsze pozwalają nam dostrzegać kolory przy dobrym oświetleniu. Drugie pozwalają nam widzieć wtedy, gdy światła jest już znacznie mniej, np. wieczorem.

Ze słuchem jest bardzo podobnie. Wewnątrz ucha znajduje się system receptorów, z których każdy zestrojony jest pod określone czułości. W ciągu ostatnich dziesięcioleci przeprowadzono wiele testów by sprawdzić, jak szeroki jest ten zakres. Wg teorii jest to od 20 do 20,000 Hz (16-20,000 Hz wg Wikipedii), jednak w rzeczywistości górna górna granica wynosi nie 20 kHz, a jedynie od 14 do 18 kHz (w zależności od wieku i ewentualnych problemów ze słuchem). Dodatkowo im dłużej słuchamy muzyki lub przebywamy w głośnym otoczeniu, tym bardziej słuch się męczy i usłyszymy mniej. Jeśli chcecie sprawdzić ile jesteście w stanie usłyszeć, zachęcam do spróbowania tego testu (warto wcześniej dać uszom 10-15 minut odpoczynku) - https://www.audiocheck.net/audiotests_frequencycheckhigh.php

Próbkowanie sygnału audio

Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b7/3-bit_resolution_analog_comparison.png

Powyższy obrazek przedstawia reprezentację sygnału analogowego (czerwona linia) oraz cyfrowego (niebieskie schodki) w zapisie 3-bitowym. By zapewnić wierną reprezentację analogowego sygnału, należy dokonać jego pomiaru w określonym punkcie czasu, pobrać wartości i utworzyć tzw. próbki. Im więcej próbek, tym wierniejsza (w teorii) reprezentacja sygnału. Płyta CD wykorzystuje próbkowanie na poziomie 44,1 kHz, co daje nam 44,100 próbek (22,050 dla linii na górze i tyle samo dla tej na dole). Dla muzyki Hi-Res o próbkowania 48 kHz będzie to kolejno 24,000 próbek dla górnej części fali oraz 24,000 próbek dla dolnej części.

Patrząc na poniższy wykres można odnieść wrażenie, że cyfrowa reprezentacja dźwięku jest kanciasta i nierówna, a zwiększenie ilości próbek znacząco poprawi dokładność odwzorowania sygnału. Nie jest to jednak zgodne z prawdą, ponieważ cyfrowa reprezentacja dźwięku nie ma postaci schodków, a punktów znajdujących się w miejscach, gdzie spotykają się dwa niebieskie nazwijmy to patyczki, kreski (ale tylko od zewnętrznej strony, nie wewnętrznej, bo wtedy faktycznie wyglądałoby to jak schodki). Łącząc te punkty uzyskamy wierną reprezentację fali sygnału oryginalnego.


Źródło: Wikipedia.

Niebieskie kropki przedstawiają sygnał cyfrowy w postaci 4-bitowej punktowej, czerwona linia przedstawia sygnał analogowy.

Jednak, jak nietrudno zauważyć, niektóre punkty nie znajdują się dokładnie w miejscu, gdzie przebiega linia. Jest to jeden z problemów cyfrowej muzyki – błąd kwantyzacji.

Częstotliwość Nyquista

Nieco ponad 90 lat temu, inżynier i naukowiec ze Szwecji, Harry Nyquist, sformułował prawo, które dało początek czemuś, co dziś nazywamy twierdzeniem Nyquista-Shannona. Wg niego maksymalna ilość próbek sygnału, który chce się precyzyjnie odwzorować, wynosi połowę częstotliwości próbkowania. Dlatego właśnie płyta CD o częstotliwości 44,100Hz dzieli sygnał analogowy na 22,050 próbek. Jest to istotne, ponieważ częstotliwości powyżej wartości Nyquista mogą powodować powstanie zniekształceń sygnału w słyszalnym paśmie dźwięku, czyli tzw. aliasing.

Formaty gęste

Biorąc pod uwagę ograniczenia ludzkiego słuchu, na język nasuwa się prosty wniosek – NIE, formaty gęste nie są niezbędne dla słuchacza.

Rzeczywistość jest jednak nieco inna. Aby uniknąć aliasingu, stosuje się filtry antyaliasingowe mające za zadanie usunąć określony sygnał, np. powyżej częstotliwości Nyquista. Próbkowanie płyty CD wynosi 44,100 Hz, zatem filtr musi usunąć sygnał wyższy niż 22,050 Hz. Aby proces ten był płynny i „gładki” musi on zacząć się nieco wcześniej, np. przy 20,000 Hz i stopniowo usuwać coraz to większe porcje informacji. Im wyższe próbkowanie dźwięku, tym później, płynniej i bardziej stopniowo proces ten może przebiegać, zapewniając tym samym wierniejszą reprodukcję dźwięku.

Szukając informacji na zagranicznych forach można znaleźć informację, że wysokie pasma wpływają na brzmienie niskich pasm. Niektóre z nich twierdzą, że harmoniczne z pasma 20-37kHz generują sub-harmoniczne (znajdujące się w słyszalnym paśmie dźwięku), które odpowiadają za wierną reprezentację basu skrzypiec Stradivariusa. Ślepe testy pokazują jednak, że nawet osoby wyuczone w wykrywaniu określonych dźwięków i różnic często nie są w stanie usłyszeć różnicy między plikiem MP3 320kbps korzystającym z dobrego encodera a płytą CD, o różnicy między 48 kHZ vs 96 kHz (i więcej) już nie wspominając. Jeden z takich testów przeprowadził znany i doświadczony inżynier dźwięku i muzyk, który przygotował mastering dla różnych zespołów, a także prowadzi naukę gry na instrumentach – Rick Beato w filmiku, pt. „Audiophile or Audio-Fooled? How Good Are Your Ears?”

Zapis 16-bitowy, czy lepiej 24-bitowy?

Im większa wartość bitowa, tym więcej różnych wartości może przyjąć dźwięk w danym punkcie czasu. Może brzmieć to skomplikowanie, ale spójrzmy na to w nieco inny sposób, taki, który łatwiej sobie wyobrazić - poprzez analogię do kolorów (dla uproszczenia przyjmijmy, że są to odcienie szarości, a przejścia między odcieniami powinny być gładkie i niezauważalne). Zapis 2-bitowy pozwala przyjąć jedną z 4 wartości. Dla zapisu 4-bitowego tych wartości jest już 16, co pozwala na uzyskanie dużo bardziej szczegółowego i „gładkiego” przejścia od jasnej szarości ku nieco ciemniejszym odcieniom. Dla 16-bitowego dźwięku wartości tych jest aż 65,536, a dla 24-bitowego 16,777,216.

Zapis 2-bitowy pozwala przyjąć jedną z 4 wartości.

Jak można zauważyć przejście między odcieniami jest subtelniejsze i płynniejsze niż w pierwszym przypadku.

Większa ilość bitowa, poza (teoretycznie) lepszą jakością dźwięku, pozawala także osiągnąć wyższą głośność (dla sygnału 16-bitowego jest to 96 dB, a 24-bitowego 144 dB) oraz dynamikę (różnica między najgłośniejszymi, a najcichszymi partiami dźwięku). Aby uświadomić sobie o jak głośnych dźwiękach mówimy warto wiedzieć, że dźwięk młota pneumatycznego to około 130 dB, dźwięk o głośności 150 dB może rozerwać bębenki uszne, a 200 dB może nawet zabić.

Hi-Res i formaty gęste. Gra warta zachodu, czy zwykła fanaberia?

Zapewne wielu z Was się nie zgodzi, jednak biorąc pod uwagę to, co już sobie powiedzieliśmy – nie, formaty gęste oraz zapis 24-bitowy nie mają sensu dla słuchacza. Wiele osób siedzących głęboko w tematyce audio uznaje za optymalną jakość zapis 48kHz/16-bitów i ja jestem podobnego zdania.

Wytłumaczmy sobie jednak, dlaczego właśnie takie, a nie inne parametry.

Próbkowanie 48kHz pozwala przenieść pracę filtra antyaliasingowego na wyższe częstotliwości niż w przypadku płyty CD, daleko poza pasmo dźwięku słyszalnego dla człowieka. Jest to istotne, gdyż wiele urządzeń (smartfony, komputery, itp.) wykorzystuje kiepskiej jakości filtr C/A, co pozwala usłyszeć jego pracę nawet przy sygnale z płyty CD. Ten sam materiał w Hi-Res 96kHz pozwala przesunąć go na tyle daleko, że nasze uszy nie są w stanie usłyszeć zniekształceń, co owocuje wrażeniem płynniejszego, „gładszego” dźwięku. Do tego wystarczy jednak częstotliwość 48kHz. Pliki typu 88,2kHz, 96kHz, a nawet 192kHz (pomijając fakt, że wiele z nich w rzeczywistości pokrywa pasmo do 20-30kHz) zajmują znacznie więcej miejsca, lecz nie mają realnego wpływu na jakość dźwięku. Wszelkie poczucie płynniejszego, gładszego dźwięku może wynikać nie tylko z kiepskiego filtra C/A, ale także różnych elementów, np. wykorzystanie lepszej jakości sygnału podczas masteringu, czy mastering przystosowany do odsłuchu na porządnym sprzęcie, a nie na byle czym.

Kolejna wartość, zapis 16-bitowy, ma nieco bardziej złożone, ale proste wytłumaczenie. Każdy dźwięk, bądź to piosenka, czy też utwór instrumentalny, ma określoną dynamikę wyrażoną w Decybelach (dB). Ze względu na podejście do masteringu (Wojna Głośności, itp.) znacząca część obecnej muzyki popularnej, czy remasterów starszych albumów korzysta z dynamiki w okolicach 5dB (czyli różnica między najcichszym dźwiękiem, a najgłośniejszym to około 5dB), a jedynie muzyka symfoniczna, operowa czy instrumentalna oferują znacznie więcej, bo nawet 30dB (i więcej). To bardzo daleko od wykorzystania możliwości zwykłej płyty CD. Pozostaje również kwestia faktu, że mało z nas słucha muzyki w idealnych warunkach odsłuchowych, czyli takich, gdzie nie słuchać nawet szumu żarówki w tle. Im lepsza dynamika dźwięku, tym mniej cichych dźwięków usłyszymy słuchając muzyki w miejscach publicznych, np. w pociągu, autobusie czy na uczelni.

Na samym końcu artykułu (w „Materiały dodatkowe”) znajdziecie link do porównania piosenki zgranej z płyty SACD do FLAC 96 kHz/24-bity, tego samego pliku w 44 kHz/16-bitów oraz w wersji Hi-Res 88,2 kHz/ m24-bity z Hdtracks. Po pobraniu pliku będziecie mogli sami ocenić czy słyszycie różnice między Hi-Res, a CD (rozpoznanie pliku z Hdtracks nie powinno stanowić wyzwania). Odpowiedzi znajdziecie w pliku PDF. Mój program do edycji nie wspiera dźwięku 96 kHz, więc dźwięk w wideo ma ledwie 48 kHz, a więc połowę, ale osobno można pobrać pliki FLAC w 96 kHz/24 bitach.

Kiedy formaty gęste są przydatne?

Mają one znaczenie dla osób pracujących w studiu nagraniowym, czy w zapleczu domowym, które nie tylko słuchają dźwięku, ale pracują z nim. Tworząc mastering, usuwając szumy, zniekształcenia, błędy wynikające z masteringu, ustalając głośność dla poszczególnych partii, itp. Tam wysoka rozdzielczość bitowa oraz próbkowanie mają sens i pozwalają zrobić więcej, np. korzystać z downsamplingu, a także na precyzyjne ustalanie głośności. Nie bez powodu stosuje się, m.in. zapis 32 bit Floating Point, 352kHz/ 24bit, itp.

Jak usłyszeć więcej?

1) Szukamy muzyki Hi-Res

Ostatnimi laty na popularności zyskały serwisy streamingowe, jak Spotify, Apple Music, Deezer, Tidal, czy YouTube Music, a cyfrowe sklepy oferujące cyfrową zeszły niejako na boczny tor. Tylko część z nich (Tidal) oferuje muzykę w jakości bezstratnej oraz MQA. Są również chińskie serwisy oferujące jakość Hi-Res, ale na próżno szukać ich w Europie. Zostaje więc Tidal.

Kolejnym źródłem są serwisy typu Qobuz oraz Hdtracks, które oferują muzykę w jakości Hi-Res. Jest ona oznaczona w stosowny sposób. Co istotne, tego typu dystrybucję prowadzi także Tidal. Za wyborem wydania cyfrowego, zamiast fizycznego, np. płyta CD, może przemawiać fakt, że podczas zgrywania płyty CD może pojawić się szum widoczny w okolicach wyższych pasm lub na całej wysokości pasma dźwięku. W cyfrowych wydaniach tego typu problemy nie występują.

Są również fizyczne nośniki, np. płyty SACD. Są one mało popularnym nośnikiem, który korzysta z innego rodzaju zapisu niż standardowa płyta CD. Zależnie od albumu może oferować znacznie lepszą jakość dźwięku (głównie ze względu na lepszy mastering oraz oryginalny plik dźwiękowy) niż płyta CD, czy plik Hi-Res z internetu, ale może być wręcz przeciwnie, gdyż i tutaj trafia się kiepski mastering. Podobnie jest z płytami CD, które często oferują kiepskiej jakości plik oryginalny, a także mastering z widocznymi oznakami Wojny Głośności. Wystarczy dodać do tego kiepską dynamikę, szczyptę Beat Detective’a, nutkę Auto-Tune’a oraz mastering przygotowany z myślą o tanim sprzęcie i mamy opis przeciętnego albumu na płycie CD. Chcąc znaleźć wydania pozbawione tych wad trzeba cofnąć się do lat 70’, ponieważ albumy z tamtych lat często miały dynamikę na poziomie DR10 (i więcej), a także lepszy, nie zepsuty przez wspomniane wcześniej rozwiązania, mastering.

- formaty bezstratne i mastering – jakość audio i mastering często idą w parze, lecz nie jest to regułą. Zazwyczaj materiał na nośniku przeznaczonym do systemów stawiających na wysoką wierność reprodukcji dźwięku korzystają ze znacznie lepszej jakości sygnału oryginalnego, a także oferują lepszy mastering, gdzie lepszy oznacza taki, który nie podąża za trendem Wojny Głośności oraz kompresją dynamiki. Ponadto materiał taki ma – zazwyczaj - mniej błędów i szumów spowodowanych cyfrowym masteringiem. Fizyczne nośniki, na które warto zwrócić uwagę to płyty SACD oraz płyty winylowe. W przypadku wydań cyfrowych sprawa jest bardziej skomplikowana, a materiał Hi-Res 96 kHz/24 bity wcale nie musi brzmieć lepiej, niż wersja CD. Podobnie jest z muzyką z serwisów streamingowych, która tworzona jest tak, że ma zagrać dobrze nie tylko na systemie za 50,000zł, ale także na słuchawkach od chińczyka za 10zł podłączonych do Redmi 4A.

Serwisy pokroju Apple Music mają własne podejście do masteringu, czego owocami są programy pokroju Mastered for iTunes (obecnie Apple Digital Masters), a także głośności (nie wszystkie serwisy podążają za tym samym standardem). Stawiają one w dużej mierze na kompresję dynamiki, co nie jest pożądane w muzyce Hi-Res.

W artykule poświęconym masteringowi oraz formatom stratnym napisałem, że dobry format stratny zapewnia jakość, która jest nieodróżnialna od jakości bezstratnej, jednak i tak ma to wpływ na jakość muzyki. Niezależnie od wybranego formatu (MP3, AAC, Vorbis, OPUS) podczas procesu kompresji stratnej dodawany jest szum spowodowany kompresją. Dochodzi tutaj również kwestia encodera. Wspomniane formaty mają wiele bardzo złych, złych oraz mniej złych encoderów, a pobierając plik w takim formacie zazwyczaj nie wiemy, jaki dokładnie encoder został wykorzystany. Może się więc okazać, że nawet dobre formaty, jak AAC czy Vorbis będą brzmieć odczuwalnie gorzej niż FLAC, ALAC, AIFF czy WAV. Argumentów za formatami bezstratnymi jest więcej, ale dotyczą, np. transkodowania, które ma miejsce podczas słuchania muzyki na sprzęcie bezprzewodowym, np. słuchawkach Bluetooth.

2) Odtwarzamy muzykę Hi-Res

Gdy mamy już plik audio warto wybrać właściwy program odpowiedzialny za jego odtworzenie. Spośród popularnych programów warto wymienić:

Dla systemu Windows:

- JRiver MediaCenter
- Foobar2000
- AIMP

Dla systemu iOS:

- KaiserTone Audio Player
- VoX Music Player (odblokowanie dodatkowych opcji wymaga drogiej subskrypcji)

Dla systemu Android:

- PowerAMP

3) Szukamy odpowiedniego sprzętu

Możliwe, że część z was pomyślała o sprzęcie audiofilskim, ale spokojnie, nie zamierzam zachęcać Was do zakupu systemu drewnianych klocuszków zmieniających akustykę pomieszczenia, antywibracyjnych podstawek pod odtwarzacz muzyki (wieża, gramofon, czy coś innego), i im podobnych wynalazków.

Niemniej jednak, by słuchać muzyki Hi-Res potrzebny jest sprzęt do niej przystosowany. Gdy słuchawki/ głośniki nie są przystosowane do wysockich częstotliwości, mogą wystąpić różne problemy, np. „łamanie się” membrany, (bardzo) liczne szumy, a także znacznie wcześniejsze i gorsze działanie filtrów C/A niż na sprzęcie lepszej klasy oraz obcinanie pasm.

Będzie to mocno subiektywna i osobista opinia, ale jeśli chodzi o sprzęt audio kluczowe jest znalezienie czegoś, co nazywam (może mało trafnie) systemem idealnym (poprzez system mam na myśli tor audio, czyli wszystko od pliku dźwiękowego, przez odtwarzacz, aż po słuchawki). Dla precyzji dodam, że w zamyśle są to słuchawki wokółuszne, które wpisują się w następujący opis:

Gdy patrzę na słuchawki to chcę widzieć za co płace. Gdy biorę je do dłoni nie chcę czuć tandetnego plastiku, a miłe w dotyku materiały (chociażby skóra syntetyczna). Gdy zakładam je na głowę mają być wygodne, nie grzać uszu, nie tworzyć nieprzyjemnego ciśnienia i nie męczyć po godzinie słuchania muzyki. Jednak na tym kończy się rola słuchawek, bo gdy włączam muzykę chcę słuchać muzyki, nie słuchawek. Słuchawki są ze mną do momentu, gdy zakładam je na głowę. Później jesteśmy tylko ja i muzyka, przez co rozumiem, że nie chcę słyszeć niedoskonałości sprzętu (np. płaski, przytłumiony, bądź też nosowy dźwięk, pozbawiona wierności reprodukcja dźwięku gitary, zatracanie charakteru i piękna wokalu, itp.), ani masteringu muzyki, a zapomnieć o tym, że w ogóle mam na głowie słuchawki.

Jakkolwiek może to brzmieć zamysł jest taki, że słuchawki (lub inny sprzęt) muszą prezentować sobą wygląd, wykonanie oraz wygodę adekwatne do ceny, a w przypadku odsłuchu nie nasuwać myśli typu „Kurczę, taki ładny fragment, a na tych słuchawkach jest strasznie przytłumiony”, „Ehhh, taki piękny wokal, a te słuchawki zniszczyły jego piękno”, a pozwalały o sobie zapomnieć i pozwolić cieszyć się muzyką.

Wbrew pozorom taki sprzęt nie musi być drogi. Zacznijmy jednak od początku.

słuchawki/ głośniki – kluczowy (zaraz po odtwarzaczu) element do poprawy jakości dźwięku. Nie trzeba wydawać fortuny na słuchawki pokroju Abyss AB-1266, a znaleźć coś, co wpisze się w powyższy opis (chyba, że macie własne, lepsze wyobrażenie słuchawek). Zależnie od budżetu mogą być to słuchawki za 200zł, np. Somic V2 (nazywane nieco żartobliwie, bo „słuchawki dla biednych audiofilów”. Zdecydowanie wyróżniają się dość zbalansowanym i dopracowanym strojeniem, dobrą jakością wykonania (nie licząc śrubek, które lubią się odkręcać, ale można to dość łatwo naprawić), ogólnym brzmieniem i stosunkiem ceny do tego, co oferują.), 1000zł, np. Audio-Technica ATH-R70X, Sennheiser HD600, a nawet droższe produkty.

- karta dźwiękowa/ DAC – karta dźwiękowa USB wykorzystuje różne przetworniki, które w istotny i odczuwalny sposób wpływają na jakość dźwięku, np. poprzez wykorzystanie porządnego filtra antyaliasingowego. Niektóre układy pozwalają na wprowadzanie zmian i wymiany, tzw. opampów wpływających na ciepłość i jasność dźwięku. Karta dźwiękowa odpowiada za przetwarzanie sygnału cyfrowego na analogowy, a dobry przetwornik potrafi zdziałać cuda (zakładając, że mamy dobre słuchawki). Prostym przykładem są smartfony LG, w którym włączenie układu DAC znacząco podnosi jakość dźwięku. Spośród producentów tego typu układów warto wspomnieć o firmach: FiiO (E10K Olympus 2, i inne), Audiotrak (Prodigy Cube Black Edition USB, i inne), czy AudioQuest (DragonFly Black v1.5, i inne)

Część osób poleca, tzw. JitterBug firmy AudioQuest, który ma eliminować niedoskonałości portu USB oraz ich wpływ na jakość dźwięku. Służy on jako pośrednik między USB, a kartą dźwiękową. Niestety nie miałem okazji tego sprawdzić, więc nie polecam, ale jak coś, informuję o takim urządzeniu.

W przypadku smartfonów można sięgnąć smartfon z wbudowanym DAC-iem. Wybór (niestety) nie jest duży i ogranicza się do serii V oraz G firmy LG, która stosuje w nich (choć nie w każdym modelu) wysokiej klasy przetworniki DAC. Jeśli korzystamy ze smartfona innego producenta lub z iPhone’a, z pomocą przychodzą nam karty dźwiękowe USB. W przypadku iPhone’ów popularnym rozwiązaniem jest FiiO i1. Można także skorzystać z przejściówki Lightning-to-USB i skorzystać z karty dźwiękowej USB, np. AudioQueste Dragonfly Black v1.5.

4) Odsłuch

Odsłuch to nic innego, jak słuchanie muzyki. Istotne są jednak warunki w jakich przebywamy. Odgrywają one bowiem istotną rolę podczas wyboru słuchawek, a także podczas prób wyłapania smaczków oraz niuansów brzmieniowych. Na wrażenia płynące ze słuchania muzyki wpływa także zmęczenie uszu, które sprawia, że jesteśmy w stanie usłyszeć mniej. By cieszyć się jakości Hi-Res warto więc zadbać nie tylko o sprzęt, ale także warunki. Niezależnie od tego, jaki typ słuchawek wybierzemy, warto zadbać o to, by w naszym otoczeniu było cicho, bez niepotrzebnych szmerów, hałasu i innych dźwięków mogących wpłynąć na przyjemność płynącą ze słuchania muzyki.

Podsumowując

Wkraczając do świata dźwięku wysokiej rozdzielczości warto umieć odfiltrować prawdę od marketingu, który pięknymi słowami obiecuje wiele, lecz w rzeczywistości nie czuć różnicy. Aby poczuć, jak smakuje muzyka Hi-Res wystarczy stosunkowo prosty zestaw za +- 500-1000 zł (zakładając, że słuchamy muzyki z PC lub smartfona) oraz muzyka w odpowiednio dobrej jakości. Mity o niesamowitej jakości 192kHz/24-bity możemy włożyć między bajki, gdyż to inne elementy odgrywają kluczową rolę w kwestii jakości muzyki. Najważniejsze z nich to jakość oryginalnego dźwięku, a także mastering opracowany z myślą o dobrym sprzęcie audio, nie słuchawkach za 10zł. Niestety obecnie ciężko znaleźć dobrej jakości materiał, gdyż zewsząd zalewa nas streaming, remastery starych albumów, a także kiepskiej jakości dźwięk z obecnych płyt CD.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o masteringu, formatach stratnych oraz o słuchawkach (bezprzewodowych) to zachęcam do lektury artykułów, do których linki znajdziecie na samym spodzie artykułu.

Kilka ciekawostek:

Standardowa płyta CD-Audio wykorzystuje zapis 16-bitowy. Kasety magnetofonowe wahały się od 5 (dla materiałów zgrywanych z radia) do 13 bitów (dla kaset profesjonalnych), a i próbkowanie było dużo niższe (około 32kHz).

Materiały dodatkowe:

Hi-Res SACD vs CD SACD vs Hi-Res z Hdtracks (w przeglądarce może brakować dźwięku, ale MS Edge daje sobie radę) - https://1drv.ms/u/s!AtdcmrD3hWbEhLh5ulDljJjOONUeSA?e=wObwYR

Inne artykuły o tematyce audio:

- O słuchawkach (bezprzewodowych) - https://antyweb.pl/sluchawki-poradnik-pojecia-nazwy/
- O masteringu, wojnie głośności oraz kompresji stratnej - https://antyweb.pl/wojna-glosnosci-mastering-kompresja-stratna-czyli-kazdy-slyszal-nie-kazdy-wie/
- o tym, jak różne procesy zachodzące w muzyce niszczą jej naturalność i prawdziwość - https://antyweb.pl/idealny-swiat-technologii/.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: