36

Helion mówi DRMowi NIE i otwiera ebookpoint.pl. Czy to początek wydawniczej rewolucji?

Rozwój rynku elektronicznych publikacji i skierowanie ebooków do masowego odbiorcy postawiło przed wydawcami i dystrybutorami cyfrowych treści bardzo ważne pytanie. W jaki sposób uchronić e-książki przed niekontrolowanym rozpowszechnianiem w internecie? Odpowiedzią na ten problem miał być, teoretycznie, DRM. Jednak zabezpieczenie to, które stało się niemal obowiązkową formą walki z piractwem, nie sprawdziło się w boju […]

Rozwój rynku elektronicznych publikacji i skierowanie ebooków do masowego odbiorcy postawiło przed wydawcami i dystrybutorami cyfrowych treści bardzo ważne pytanie. W jaki sposób uchronić e-książki przed niekontrolowanym rozpowszechnianiem w internecie? Odpowiedzią na ten problem miał być, teoretycznie, DRM. Jednak zabezpieczenie to, które stało się niemal obowiązkową formą walki z piractwem, nie sprawdziło się w boju i doprowadziło do sytuacji, w której czytelnik w rzeczywistości nie kupuje ebooka, a jedynie go „dzierżawi” i to w bardzo ograniczony sposób. Mimo, że pozbycie się tych zabezpieczeń nie trwa nawet 5 minut, a sam DRM jest po prostu nieskuteczny i drogi, w branży wydawniczej wciąż ta forma zabezpieczenia traktowana jest niemal jako fundament myślenia o ebookach. A przynajmniej była do dzisiejszego poranka.

Dlaczego akurat do dzisiaj? Ponieważ w momencie, kiedy ukazuje się ten post zostaje otwarta dla wszystkich nowa e-księgarnia: ebookpoint.pl, która dystrybuuje elektroniczne książki wolne od DRMu. Przyjrzyjmy się bliżej temu nowemu graczowi na rynku elektronicznych publikacji.

Zacznijmy od tego, że Helion przyłożył się do tego projektu. Widać, że księgarnia została zaplanowana od początku do końca, zarówno pod względem layoutu, jak i funkcjonalności. Nie będę się rozwodził szczegółowo nad każdym detalem, za to muszę wspomnieć o kilku ciekawych mechanizmach, które zostały zastosowane i które naprawdę przypadły mi do gustu.

Przejdźmy do samych ebooków. Zerwanie z DRMem to tylko początek. Oczywiście Helion nie poszedł na zupełny żywioł i wprowadził pewną formę zabezpieczenia – znak wodny, który informuje każdego, do kogo dany ebook należy. Dzięki temu zabezpieczeniu czytelnik może korzystać ze swoich ebooków za pomocą każdego urządzenia, od PCeta, przez czytnik i tablet, po smartphona. Wraz z wyeliminowaniem DRMu do historii przeszła również bezsensowna praktyka traktowania każdego formatu danego tytułu, jako oddzielnego ebooka. Ebookpoint, oparty na nowym podejściu, pozwala każdemu samemu zdecydować, jaki format chce używać w danym momencie, czy EPUB, czy PDF czy też Mobi. Wybór danego formatu nie oznacza jednak, że aby korzystać z innego należy ponownie kupić książkę czy ją konwertować. Pozostałe formaty pozostają do dyspozycji użytkownika i może on je w każdej chwili pobrać ze swojej wirtualnej biblioteki.

A skoro przy tym jestem, to warto docenić również podejście do budowania społeczności e-czytelników. Każda aktywność jest premiowana specjalnymi punktami. Punkty dostaje się zarówno za zakup książki, jak i wystawienie jej oceny, czy dodanie swojej opinii. Odpowiednia ilość punktów upoważnia do zniżek i rabatów. Jest to naprawdę dobry pomysł na pobudzanie aktywności i tworzenie społeczności. Zresztą, z tym ostatnim twórcy ebookpoint.pl nie mają większego problemu. Ich facebookowy profil już w tym momencie liczy ponad 2 tysiące użytkowników, zaś same wydawnictwo angażuje się w propagowanie likwidacji DRMu, czym zaskarbia sobie uznanie i poparcie ebookowych czytelników.

Warto jeszcze dodać, że ebookpoint.pl, wprowadzając format Mobi pomyślał również o użytkownikach czytnika Kindle w Polsce i kupując ebooka w tym formacie można zaznaczyć automatyczną wysyłkę treści prosto na e-readera.

A propos treści. Na razie z tym jest problem. Książek w ebookpoint jest na razie nieszczególnie dużo. Jednak Helion rok rocznie wydaje blisko 500 tytułów i jak zapewniał mnie Grzegorz Schwarz z ebookpoint.pl, obecnie cała uwaga zostanie poświęcona poszerzaniu oferty, poprzez digitalizację istniejących już tytułów oraz wydawanie nowych od razu w formie elektronicznej.

Cała kampania promocyjna ebookpoint.pl, spięta jest jednym słowem-kluczem: rewolucja. Pod hasłem tym kryje się przede wszystkim rozbrat z DRMem, co ma skutkować poszerzeniem swobody dysponowania przez czytelników zakupionymi treściami w formie cyfrowej. Jak zapewne wielu czytelników zauważy, sama rezygnacja z DRMu na rzecz znaków wodnych nie jest posunięciem nowym na polskim rynku elektronicznych publikacji. Podobną politykę już jakiś czas temu wprowadziła księgarnia Bookoteka.pl, gdzie również ebooki zabezpieczane są watermarkiem.

Novum w tym wszystkim jest to, że o ile do tej pory rezygnowano z DRMu na poziomie dystrybucji, co oznaczało, że owa polityka nie do końca wpływała bezpośrednio na wydawców, którzy mogli lub nie przychylić się do próśb dystrybutora, ale w swej rzeszy standardowo z DRMu korzystali, o tyle teraz sytuacja ulega całkowitej zmianie. Oto jeden z polskich wydawców i to nie mały przecież, postawił sprawę jasno i twardo – DRM to problem. Problem dla czytelników, problem dla autorów, problem dla wydawców. To wielki hamulec dla rozwoju całej branży elektronicznych publikacji i trzeba z nim skończyć. Pojawienie się ebookpoint jest jasnym sygnałem, że jeżeli w Polsce rynek ebooków ma rozkwitnąć, to zmiana musi nastąpić u samego niemal źródła – na poziomie wydawcy. Bo właśnie na tym poziomie kreowana jest podaż i stąd musi wyjść pobudzający impuls. Bez bogatej oferty oraz zachęcenia czytelników do korzystania z cyfrowych treści rynek ebooków w Polsce będzie się rozwijał bardzo powoli. A w dzisiejszych realiach globalnego i dynamicznego rozpowszechniania się trendu e-czytania, tempo zmian decyduje o być lub nie być.

Czy ebookpoint.pl rzeczywiście rozpocznie w Polsce rewolucję, która doprowadzi do likwidacji DRMu i poszerzenia oferty ebooków? Na razie pozostanę w tej kwestii ostrożny w wyrażaniu nadziei. Helion to duże wydawnictwo, ale skupione przede wszystkim na książkach dla specjalistów, z dziedzin takich, jak informatyka, ekonomia czy biznes. Mało jest tutaj beletrystyki w tym masowym, pop-kulturowym wydaniu, która sprzedaje się najlepiej i stanowi pewnego rodzaju motor napędowy całego e-publishingu. Dlatego w swoich staraniach o rezygnację z DRMu może zostać wyizolowany przez resztę graczy, którzy niekoniecznie muszą być zainteresowani taką zmianą, które przecież pociągnie za sobą spore dodatkowe koszty. Na pewno jednak działania te nie zostaną bez echa, bo pozostać nie mogą. Ebookpoint może stać się hasłem na sztandarach walki z ograniczaniem swobody korzystania z zakupionego dobra przez czytelników, wśród których limitowanie opcji wykorzystywania ebooków do własnych celów budzi, delikatnie mówiąc, irytację. Pojawienie się wydawnictwa, które tak jednoznacznie i jasno przeciwstawia się DRMowi musi wpłynąć na całą branżę w Polsce. Jaki będzie zakres tego wpływu i jakie jego skutki przyjdzie nam się przekonać w najbliższym czasie.