30

Gry to zło – dały mi pasję, która stała się moją pracą

Gry to zło, zabijają wrażliwość, a wśród dzieci przemoc i agresja stają się normalnością – tak można wywnioskować z materiału TVP, który pojawił się wczoraj w głównym wydaniu Wiadomości. Pewnie w jakimś stopniu można się z tym zgodzić, ale dlaczego jednocześnie nie wspomniano o atutach gier? Nie wiem, a jest ich wiele, o czym postaram […]

Gry to zło, zabijają wrażliwość, a wśród dzieci przemoc i agresja stają się normalnością – tak można wywnioskować z materiału TVP, który pojawił się wczoraj w głównym wydaniu Wiadomości. Pewnie w jakimś stopniu można się z tym zgodzić, ale dlaczego jednocześnie nie wspomniano o atutach gier? Nie wiem, a jest ich wiele, o czym postaram się przekonać argumentami, wziętymi z mojego życia.

Wrażliwość?

Pierwszą grą, jaką zainstalowałem na komputerze był Counter-Strike 1.5. Było to jeszcze w czasach szkoły podstawowej, czyli jakoś w 2005 roku. Grałem rekreacyjnie, ze znajomymi, także z osobami z popularnego wówczas forum o nazwie proXion. Nigdy nie przykładałem się za bardzo do nauki w szkole, ale z pewnością nie było to spowodowane grami komputerowymi, więc śmiało mogę stwierdzić, że już na początku nie wpływały na mnie źle. Później grałem w kilka wersji GTA, jakieś tytuły MMO, sportowe, typu FIFA czy NHL. Żadna z nich nie zabiła u mnie wrażliwości. Jednym z przykładów (zostając cały czas w temacie gier) mogą być akcję charytatywne, w które się angażowałem.

Pomagaliśmy podopiecznym domów dziecka w Krośnie i w Dębicy, organizując Esportową Paczkę. Razem z moim dobrym kolegą – Marcinem Kilarem, również ze środowiska gier, zainicjowaliśmy zbiórkę nie tylko pieniędzy, ale także różnych gadżetów, ciuchów, książek, przyborów itp. Ktoś nam powie, że gry zabiły naszą wrażliwość? Niech przejedzie się do tych dzieciaków, które dzięki naszej akcji (w którą oczywiście zaangażowała się cała społeczność e-sportowa) mogą się cieszyć z komputera, aparatu, wyjechały na wycieczkę i nie tylko.

Atuty?

Także śmiało mogę stwierdzić, że dzięki grom nie straciłem nic znaczącego, a nawet dużo zyskałem.  Po pierwszych latach przygody z CS-em wiedziałem, że nigdy nie będę pro gamerem. Nigdy nie miałem do tego smykałki, więc całkiem przypadkowo zacząłem pisać aktualności dla zespołu mojego znajomego. Było to jeszcze w czasach gimnazjum. Z każdym miesiącem coraz bardziej się rozwijałem, pisząc dla coraz popularniejszych drużyn, czy serwisów. Zacząłem też zarabiać pierwsze pieniądze, które przeznaczałem na własne potrzeby. Od tego czasu nie musiałem prosić rodziców o 20 czy 50 złotych. Co miesiąc otrzymywałem mniejsze, czy większe kwoty. Przygoda z e-sportem dała mi dużo doświadczenia i zdaje się, że też umiejętności, które dostrzegł  właściciel lokalnej gazety. Gdyby nie gry, zaraz po liceum nie miałbym pewnie co robić, zacząłbym pracę fizyczną. Jednak szybko znalazłem zatrudnienie. Najpierw w sklepie właśnie z grami, a niewiele później w lokalnej gazecie, w której pracowałem półtora roku. Teraz „pisanie” także jest moim źródłem utrzymania.

Gry na mnie źle wpłynęły? Nie sądzę. Poświęciłem sporo czasu na ich korzyść, ale w słusznej sprawie. Powoli myślałem o przyszłości. Z „zawodowego” uprawiania sportu przerzuciłem się na dziennikarstwo. I to nie przez to, że się uzależniłem. Po prostu wiedziałem, ze grając w badmintona nie będę w stanie się utrzymać, a zabierał na tyle czasu, że ciężko byłoby go godzić z poświęcaniem się e-sportowi, w tym grom. Przez lata czerpię wiele korzyści, wyjeżdżam na turnieje w całej Polsce. Byłem w wielu zakątkach kraju, nie dokładając do tego pieniędzy. Czy normalnie byłoby mnie na to stać? Nie. Gry mają też sporo innych atutów, uczą przydatnych rzeczy, jak współpraca w grupie, odpowiedzialność. No, ale niestety. TVP dostrzegła tylko negatywne strony.

Stereotypy?

Przecież taki materiał lepiej sprzedać. Stereotypowe myślenie wśród Polaków jest normalnością. Według mediów wszyscy gracze są źli, księża to pedofile, a kibice to bandyci. Po co zagłębiać się w temat, jak można sprzedać tanią sensację. Po co przedstawiać przykładowo profesjonalnych graczy, jak można wziąć Bogdana Woronowicza, specjalistę terapii uzależnień. Polecam skorzystać z jego usług ludziom, którzy materiał do TVP przygotowywali. Może wyleczą się z uzależnienia od pieprzenia głupot.

Wiadomo, że wśród graczy również zdarzają się przypadki agresywnych, czy nieodpowiedzialnych ludzi, ale to wina poszczególnych osób, a także rodziców, którzy nie potrafią przypilnować swoich dzieciaków i zabronić instalowania tytułów dla nieco starszych. Gry są rozrywką, jak każda inna. Trzeba z nich jednak korzystać z głową.

Materiał Gry Kontrolne można obejrzeć na stronie Wiadomości, rozpoczyna się w minucie 20:05.