Google

Google zaprezentował Android One - bardzo tanie smartfony, które mają gwarantowane aktualizacje sytemu

JR
Jan Rybczyński
52

Jakie jest podstawowy problem najtańszych smartfonów na rynku? Taki, że mają Androida na pokładzie, który już w momencie premiery jest mocno nieaktualną wersją systemu i według wszelkiego prawdopodobieństwa nigdy nie doczekają się aktualizacji. Owszem, być może są nieliczne wyjątki, jak Moto E czy n...

Jakie jest podstawowy problem najtańszych smartfonów na rynku? Taki, że mają Androida na pokładzie, który już w momencie premiery jest mocno nieaktualną wersją systemu i według wszelkiego prawdopodobieństwa nigdy nie doczekają się aktualizacji. Owszem, być może są nieliczne wyjątki, jak Moto E czy najtańsze modele Lumii, ale po pierwsze to wciąż są wyjątki, a po drugie, wciąż nie należą do naprawdę najtańszych telefonów na rynku. Najwyraźniej Google przemyślał sprawę i nauczony doświadczeniem nie chce popełniać tego samego błędu fragmentacji na nowym rynku i przedstawił nowa platformę - Android One.

Android One ma być rozwiązaniem jeżeli chodzi o fragmentację w segmencie najtańszych smartfonów. Z jednej strony telefony będą miały różnych producentów i będzie dostępnych wiele rożnych modeli jednocześnie - inaczej niż w przypadku Nexusów, które reprezentują wyższą półkę i oferują mniejszy wybór modeli. Z drugiej strony wszystkie telefony mają posiadać czystego Androida, pozbawionego nakładek producentów, a aktualizacje dla telefonów będzie wypuszczać sam Google, a nie producenci.

Poniekąd tak powinien wyglądać Android na wszystkich innych urządzeniach, tak przynajmniej twierdzą Ci, którzy uważają, że Google ponosi pełną odpowiedzialność za swój system i sytuacja, że jakiś telefon nie otrzymuje aktualizacji nie powinna mieć miejsca. Z drugiej strony ciężko całkowicie odrzucić wszystko to, co dają nakładki producentów. Nie każdy musi lubić Samsunga i jego TouchWiz, ale trzeba przyznać, że daje on bez porównania większe możliwości, niż czysty Android. Szkoda byłoby pozbawiać użytkowników wyboru pomiędzy czystym a zmodyfikowanym Androidem.

Czy zatem ma być Android One? Nowym programem uruchomionym na specjalnie z myślą o krajach rozwijających się, który najpierw zostanie wprowadzony w Indiach, gdzie trzej producenci: Micromax, Spice, oraz Karbonn zaprezentują telefony o identycznej specyfikacji: posiadające ekran o przekątnej 4,5 cala, 1 GB RAM, czterordzeniowy procesor taktowany zegarem 1,3 GHz, obsługę dual-SIM jak i rozszerzenia pamięci za pomocą karty micro SD oraz radio FM. Cena takiego urządzenia ma wynosić 105 dolarów, czyli niecałe 400 złotych.

Powód dla którego Google zaczął od Indii jest łatwy do uzasadnienia - to drugi największy rynek urządzeń mobilnych, który jest jednak daleki od nasycenia się smartfonami. Jest więc możliwość ogromnego rozwoju i pozyskania milionów nowych użytkowników. Niedługo później platforma Android One powinna trafić do Indonezji, Filipin i innych krajów Azji Południowo-Wschodniej. Szczerze mówiąc, nie miałbym nic przeciwko aby platforma ta była dostępna wszędzie, bo dostęp do tanich smartfonów z aktualnym systemem pozbawionym śmieci jest ogólnym problemem. Domyślam się, że jednak producenci na bardziej dojrzałych rynkach są mniej chętni to zrezygnowania ze swoich nakładek, a operatorzy również chcą maczać palce w systemie. Ciekawi mnie również fakt, że Google wspiera telefonu z obsługą kart pamięci, podczas gdy w Nexusach dawno z tego zrezygnował.

Aktualizacja 12:01 - 15/09/2014

The Verge zaktualizował artykuł i okazuje się, że aktualizacja gwarantowana przez Google to 6 miesięcy, co trochę rozczarowuje. Z drugiej strony, można kupić za naprawdę bardzo nieduże pieniądze smartfona, który dostanie Android L, czego nie można powiedzieć o bardzo wielu znacznie droższych telefonach na rynku.
Jednak informacje The Verge okazały się błędne. Okres 6 miesięcy dotyczy darmowej aktualizacji aplikacji, a więc pakietu danych od operatorów. Telefony będą aktualizowane znacznie dłużej, prawdopodobnie przez okres co najmniej dwóch lat.

Źródło: TheVerge. Grafika:[1], [2].

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu