15

Google+ wymaga od Ciebie imienia i nazwiska, basta!

Google wpadło w szał i ot tak, po prostu, zaczęło sobie usuwać konta użytkowników swoich usług. W związku z rzekomymi fałszywymi profilami w Google+. I nie można powiedzieć, że stwierdzenie “ot tak po prostu” jest błędne, bo jak można wyczytać w sieci, Google trochę się nie przyłożyło do procesu usuwania fałszywek. A co najciekawsze, rzekomo […]

Google wpadło w szał i ot tak, po prostu, zaczęło sobie usuwać konta użytkowników swoich usług. W związku z rzekomymi fałszywymi profilami w Google+. I nie można powiedzieć, że stwierdzenie “ot tak po prostu” jest błędne, bo jak można wyczytać w sieci, Google trochę się nie przyłożyło do procesu usuwania fałszywek. A co najciekawsze, rzekomo postanowiło usunąć całe konta – wiele osób zdziwiło się więc, że nagle ich gmail albo Google Docs przestały działać. A o co się dokładnie rozchodzi? Ano o regulamin nowego produktu Google.

Otóż, Google nie pozwala na tworzenie profili zawierających nieprawdzie dane – nie można więc zakładać profili firmowych (póki co, do tego będzie osobny “mechanizm”), czy profili “pseudonimowych”. Zgodnie z punktem trzynastym w regulaminie. No, ten teges, trochę pechowy ten punkt:

“Aby pomóc w walce ze spamem i tworzeniem fałszywych profilów, używaj imienia i nazwiska, którego zazwyczaj używają Twoi znajomi, członkowie rodziny albo współpracownicy, gdy zwracają się do Ciebie. Jeśli na przykład Twoje pełne imię i nazwisko to Stanisław Tomasz Januszewski, ale zazwyczaj przedstawiasz się jako Staszek Januszewski lub Stanisław Januszewski, dowolna z tych form będzie odpowiednia.”

No fajnie – mnie nazywają “Wodzu”, albo “Papcio Mróz”. Mam też pseudonim, pod którym opublikowałem książkę. Ale boję się z niego korzystać, bo mi jeszcze Google+ wszystko usunie – a mam tego sporo, od Gmaila, przez Docs, po AdSense, AdWords… w sumie korzystam z większości narzędzi od Google’a. I nagle zaczynam rozumieć ideę tych wszystkich osób, które mówiły “nie używajcie tylko produktów jednej firmy bo się przejedziecie” – teraz boję się przejechać. Choć w sumie nie mam powodu, bo mój profil w G+ jest jak najbardziej prawdziwy.

Tak samo prawdziwy był dla niejakiej Kirrily “Skud” Robert – ot, byłej pracownicy Google. Nazywa się Kirrily Robert, a znajomi i rodzina zwykli nazywać ją Skud. Czy jest to jakiś problem? Dla Google chyba tak, bo wymagało od Kirrily przesłania odpowiedniej dokumentacji potwierdzającej realność jej nazwiska. Robert żartuje, że Google oferuje jej potwierdzenie danych poprzez Facebooka – na którym można znaleźć Sergeya Brina pod pseudonimem. Ot, ironia.

Serią ich, serią

A to tylko jeden z przypadków usunięcia realnego konta w Google+ w ciągu ostatniego tygodnia. Niektórym osobom zablokowano tylko Google+, innym całe konta i dostęp do wszystkich narzędzi od giganta. Do czary goryczy dolewamy jeszcze sytuację, w której konto zostało zablokowane, bo ktoś śmiał korzystać z różnych aplikacji Google’a poprzez różne konta – połączone, żeby nie było. A funkcję łączenia różnych kont Google samo uruchomiło kilka miesięcy temu.

Przez jakiś czas istniały (po masowych usunięciach) fałszywe konta dla Coca Coli. Teraz już ich nie uświadczymy. Można się domyślać, iż Google postanowiło napisać jakieś potężne narzędzie w oparciu o skomplikowane algorytmy, które to zaczęło usuwać wszystkich, którzy nie pasowali do wzorców i algorytmów. No dobrze, fałszywe profile faktycznie znikają. Problem jednak jest z rozmachem, ponieważ realne profile też znikały z sieci.

Wczoraj, Bradley Horowitz od Google przyznał, iż firma popełniła trochę błędów związanych z masowym usuwaniem kont. W rezultacie, rosnący i świeży Google+ wprowadzi nowe rozwiązania.

  • Na przykład zamiast usuwać konta, najpierw będzie ostrzegał swoich użytkowników, że łamią postawione zasady. Jak się ktoś nie dostosuje, to konto zostanie zablokowane.
  • Google+ wprowadzi też nowe możliwości wspierania pseudonimów, nazwisk panieńskich czy przezwisk.

Pamiętajmy jednak, że póki co, profile w Google+ oferują nam możliwość dodawania dodatkowych “nazw”, taka opcja istnieje i można dzięki niej wyszukiwać osoby, które znamy pod innymi nazwiskami czy pseudonimami, nie ma tutaj problem.

Co więcej, Horowitz twierdzi również, iż utrata dostępu do Gmaila czy Docs przy blokowaniu konta w Google+ to nic innego jak plotki. Więc może nie ma się o co bać? No chyba, że to błąd systemu i wymaga wyjaśnień od inżyniera. Można też spekulować, że niektórzy po prostu przesadzają z nagonką na nowy produkt od Google.

Wracając do profli – odpowiedzialny za G+ Vic Gundotra twierdzi, iż Google chce usuwać konta, które z pewnością są fałszywe, albo obraźliwe. Cóż, Jezus Chrystus raczej obraźliwy nie jest. A fałszywy to już na pewno nie, kiedyś czytałem o jakimś człowieku z Ameryki Południowej bodajże, co to nazywa się Chrystus, Jezus Chrystus. Ciekawe jak go potraktuje Google. Albo raczej ich, bo Jezusów Chrystusów na Google+ trochę jest. I większość z tych kont dalej działa.

No dobra, wystarczy tej nagonki na Google’a. Przyznać po prostu trzeba, że firma po prostu się rozpędziła i zapędziła w niemiłe miejsce – zdarza się najlepszym. Nie można mieć pretensji do usuwania fałszywych kont. Głupio byłoby raczej zobaczyć nagle coś w stylu “Jan Paweł 2 w niebiosach dodał Cię do kręgu znajomych” w powiadomieniach. I po to właśnie Google chce dbać o realność kont, byśmy mogli w kręgach kontaktować się z prawdziwymi ludźmi. Noga się jednak podwinęła i algorytm trochę przesadził. Trzeba po prostu poczekać na lepszą obsługę pseudonimów i nazw dodatkowych. No chyba, że nie był to algorytm…

Póki odpowiednie mechanizmy nie pojawią się jednak w Google+, lepiej może pozbyć się pseudonimów i dziwnych elementów w naszych nazwiskach, bo odblokować takie konto może okazać się niemożliwością.