53

Unia Europejska nie odpuszcza Google. Szykuje się kolejna, potężna kara

Urzędnicy Unii Europejskiej zajmujący się sprawami antymonopolowymi wcale nie odpuścili Google tuż po orzeczeniu bardzo wysokiej kary za faworyzowanie własnej usługi zakupów online w wyszukiwarce. Teraz przyjrzano się Androidowi, który może być powodem nałożenia kolejnej rekordowej sankcji na giganta.

Sprawa Androida w Unii Europejskiej nie jest niczym nowym. Już w zeszłym roku mówiono o tym, że Google (Alphabet Inc.) korzysta na dominującej pozycji Androida na rynku smartfonowym. Problemem, według niektórych lobby jest fakt, iż utrudniony jest dostęp do innych repozytoriów, niż sklepu Play. Po pierwsze, domyślnie wyłączona jest opcja instalowania programów spoza oficjalnej biblioteki, a po drugie, operatorzy nie mogą konkurować z gigantem na polu wdrażania własnych repozytoriów. Niemożliwe jest zmienienie domyślnej biblioteki dla aplikacji przy okazji brandowania telefonów. Według Unii Europejskiej jest to działanie monopolistyczne, które może zostać odpowiednio ukarane.

W tej sprawie, poproszono ekspertów o drugą opinię, którzy przychylili się do opinii pierwszego składu orzekającego twierdząc, iż zagrywki Google są niesłuszne z prawem antymonopolowym. Ciekawe jest jednak to, kto w ogóle narzeka na pozycję Google w świecie Androida. Lobby optujące za „dokopaniem” Google składa się m. in. z właściciela wyszukiwarki Yandex, Aptoide (sklep z aplikacjami) oraz Disconnect Inc., podmiotu zajmującego się kwestią blokowania reklam oraz prywatnością w sieci. Druga opinia ekspertów stwarza dla Google realne zagrożenia kolejną, wysoką karą. Jednak w tej konkretnej sprawie jest więcej wątpliwości, niż w poprzedniej.

google, unia europejska

Google może mieć naprawdę spore problemy w Europie. Unia Europejska „uwzięła” się na tego giganta

Dla przypomnienia, Google otrzymało wcześniej karę 2,4 miliarda euro za nieuczciwe względem konkurencji praktyki. Chodziło o wyszukiwarkę, która faworyzowała własne mechanizmy giganta odnośnie zakupów w sieci. Firma oczywiście nie zgadza się z tymi orzeczeniami i zapowiada walkę. O ile można się doszukiwać w tej sprawie pewnych argumentów za orzeczeniem tej kary (choć jej dotkliwość jest dla mnie kontrowersyjna), to w sprawie Androida byłbym daleki od doszukiwania się w nim praktyk monopolistycznych. Dlaczego? Bo sprawa tej platformy (i Google w ogóle) jest zbyt skomplikowana, by traktować ją jednowymiarową. Obawiam się także, że żadne prawo nie jest w stanie jednoznacznie określić, czy istnienie Androida w ogóle ma charakter monopolistyczny.

Po pierwsze, deprecjacja sklepu Play (przy założeniu, że operatorzy będą w stanie wdrażać własne / inne repozytoria) może i tak nic nie dać, bo użytkownicy są przyzwyczajeni do wyszukiwania tam programów. Nawet, jeżeli owa biblioteka przestanie być domyślną, to bardzo możliwe, że konsumenci nowych technologii i tak ją wybiorą. Nie będzie mieć to zatem żadnego znaczenia dla reszty „stawki” (choć Google jest tu właściwie bezkonkurencyjne…)

Po drugie, bezpieczeństwo. Co by nie mówić, Google bardzo poprawiło swoje mechanizmy weryfikowania programów pod kątem złośliwego oprogramowania. Owszem, zdarzają się wpadki, ale jest ich znacznie mniej, niż wcześniej. Przyznam szczerze, że znam kilka innych bibliotek z aplikacjami, ale nie zamierzam z nich korzystać, bo Google Play jest najwygodniejszą ze wszystkich. Najobszerniejszą i najbezpieczniejszą. Każda instalacja spoza oficjalnego sklepu może być tą, którą sprowadzimy na siebie kłopoty.

I po trzecie, Google Play daje zarobić. Programistom, software house’om, dużej części branży IT. Google nie przeszkadza nawet swoim bezpośrednim konkurentom w umieszczaniu tam swoich programów, zaprasza tam dosłownie każdego. Sklep Play ponadto zachowuje się jak… samoregulujący się rynek. Odbywa się tam zdrowa konkurencja, gdzie liczy się jakość i co jakiś czas mamy do czynienia z okresowymi „gwiazdami” na fali wznoszącej. Bez takich repozytoriów jak Google Play, czy AppStore (no, właśnie…) nie byłoby to możliwe.

Wspomniałem o AppStore? Jak zatem wytłumaczyć fakt, iż Apple w iOS w ogóle nie pozwala na instalację aplikacji spoza oficjalnego repozytorium (chyba, że z Jailbreakiem) i nikt niczego sobie z tego nie robi? To również można by było uznać za działanie monopolistyczne. Dziwi nie tylko rozumowanie Unii Europejskiej w tej kwestii, ale także wybiórczość oraz skupienie się na jednej firmie.

Źródło: Reuters