0

„Pokaż mi swoje oczy, a powiem Ci co z Twoim sercem” – tako rzecze Google

Sztuczna inteligencja potrafi już znaleźć trolla w komentarzach, podsunie Ci najlepsze możliwe dla Ciebie wyniki w wyszukiwarce, a nawet z Tobą porozmawia i wykona określone polecenie. A co byś powiedział na to, że będzie w stanie wykryć ewentualne choroby serca tylko patrząc w Twoje oczy?

Mówi się, że co z oczu, to i z serca. Bardzo możliwe, że tym powiedzeniem kierowali się inżynierowie w Google tworząc mechanizm rzeczywiście pozwalający na sprawdzenie kondycji ludzkiego serca zaglądając w oko, a dokładniej w jedną z jego części: siatkówkę. Na podstawie takiego badania – absolutnie przecież nieinwazyjnego możliwe jest ocenienie ryzyka ataku serca lub nawet udaru mózgu. W Nature Biomedical Engineering Google pisze, że taka metoda jest równie skuteczna jak standardowe badania (często kosztowne i niestety uciążliwe dla pacjenta), jednocześnie stwierdza jednak, że potrzebne są kolejne badania.

Naukowcy w Google wykazali bezpośredni związek między stanem naczyń krwionośnych siatkówki, a ryzykiem wystąpienia chorób sercowo – naczyniowych. Jak im to się udało?

Zacznijmy od tego, że Google skorzystało z danych od ponad 280 000 pacjentów, które następnie zostały sprawdzone dzięki dwóm niezależnym zestawom informacji od 12 026 oraz 999 osób. Według Google oraz środowiska medycznego, taka ilość danych wcale nie jest taka ogromna jak się wydaje i w obliczu takiego odkrycia należy uznać ją za „małą” i „niewystarczającą” do tego, aby jednoznacznie orzec o skuteczności tej metody.

Skan siatkówki pozwala sztucznej inteligencji Google na ocenienie „termomapy” pod kątem obecności czynników ryzyka. Pewne wzorce rozpoznane na wygenerowanych grafikach umożliwiają znalezienie czynników ryzyka konkretnych chorób – naczynia krwionośne siatkówki inaczej wyglądają u osoby z nadciśnieniem – nie tak samo jak u pacjenta, który ten parametr życiowy ma uregulowany w przyjętej w środowisku medycznym normie.

Google

Warto przy tej okazji wspomnieć o tym, że pierwotne badania w tym kierunku zakładały znalezienie związku między wyglądem siatkówki, a na przykład tym, czy dana osoba pali papierosy. Sztuczna inteligencja okazała się być tak dobra w przewidywaniu obecności niezdrowych nawyków u pacjenta, że rozszerzono jej „kompetencje”.

Wyniki już teraz są imponujące. Ale powstrzymajmy się z szampanami – Google bardzo skromnie stwierdza, że trzeba przeprowadzić więcej badań

Mimo skromności giganta chwali się on, że wykazano pewną korelację między stanem naczyń siatkówki, a ryzykiem wystąpienia choroby sercowo – naczyniowej. Ponadto, udało się dostarczyć sporo ilościowych dowodów na ten związek i w 70 procentach przypadków udało się trafnie określić, który z pacjentów w ciągu najbliższych 5 lat zachoruje.

Przed Google są jednak kolejne wyzwania

Przede wszystkim należy wspomnieć o tym, że dane zebrane przez Google nie zawsze będą precyzyjne dla każdego przypadku. Należy aktywnie analizować kolejne materiały – uwzględniać nowe wzorce, wartości, różnice w budowie narządu wzroku u niektórych ludzi… jest tego naprawdę mnóstwo. Tego typu osiągnięcie to wstęp do kolejnych odkryć w dziedzinie obrazowania – według ekspertów sztuczna inteligencja świetnie radzi sobie z analizą obrazów i jest w stanie rozpoznawać pewne symptomy w nietypowych sytuacjach, czym wykazuje przewagę nad człowiekiem – diagnostą.