google
13

Jaki jest podstawowy problem wszystkich aplikacji od Google?

Jeżeli wybieramy oprogramowanie, z którego chcemy korzystać, zazwyczaj mamy nadzieję, że nie zostanie ono porzucone z dnia na dzień bez żadnej wyraźnej przyczyny. Cóż... w przypadku Google wygląda to nieco inaczej.

Złapałem się ostatnio na takiej oto myśli: na co dzień korzystam ze Spotify, ale w sumie dlaczego? W czym usługa Szwedów jest lepsza niż alternatywa od Google, czyli Google Play Music. Podobna wielkość bazy utworów (40 mln), ta sama cena za miesiąc subskrypcji (~20 zł) i w końcu – bardzo podobna funkcjonalność, z wyjątkiem cotygodniowych playlist, z których i tak rzadko korzystam. Co więcej – Google Play Music rekomendował mi mój znajomy. Sam korzystał i polecał, co było dla mnie dodatkową zachętą do tego, aby wypróbować właśnie produkt Amerykanów. Zanim jednak podjąłem decyzję, żeby dać szansę konkurencji, dostałem informację – Google Play Music zniknie przed końcem roku i zastąpi ją inna aplikacja o mniej więcej takim samym przeznaczeniu – YouTube Music.

Z prób przenosin zrezygnowałem. Przypomniałem sobie bowiem, dlaczego od początku istnienia smartfonów miałem problem każdą aplikacją tej firmy z wyjątkiem Androida.

Google ma 15 aplikacji od tego samego. I nigdy nie wiesz, którą porzuci

Jest taka strona internetowa, nazwana Killed by Google, gdzie znajduje się lista wszystkich projektów – aplikacji, usług a nawet hardware’u – które Google porzuciło. Pomimo tego, że na opisanie każdego projektu poświęcono tam zaledwie 3 zdania, i tak przy przewijaniu całej listy cieszyłem się, że w mojej myszce mam opcje „free spinning”, bo inaczej do samego dołu strony doszedłbym w okolicach Bożego Ciała. To pokazuje, w jak wiele projektów Google jest i było zaangażowanych i jaka jest ich żywotność. Niektóre z nich, jak Google+, Google Reader czy Google Talk „przeżyły” całkiem długo, jednak znajdują się też tam takie jak Google Spaces czy Google Hands Free, porzucone po niecałym roku.

google

Jednym z powodów, przez które Google tak często porzuca swoje „dzieci” jest to, że wiele z nich dubluje się funkcjonalnością. Tak jak wspomniane Google Music i YouTube Music czy Gmail i Inbox. W przypadku komunikatorów sprawa jest jeszcze bardziej absurdalna. Oto bowiem w pewnym momencie mieliśmy 11 z nich:  Allo, Chat, Google+, Groups, Hangouts, Inbox, Youtube Messages, Messenger, Duo, Project Fi i Voice. Po co? Nie wiem. Faktem jest, że dziś nie ma z nami większości z nich. W otchłań nicości zepchnięto Allo , Google +, Inbox i YT Messages, a za chwilę dołączy do nich także Hangout. Używaliście tych programów? O jak przykro…

Google nie rozwija swoich aplikacji. Zastępuje je nowymi

Oczywiście – nie dotyczy to wszystkich projektów. Są takie, jak YouTube, Gmail czy Android, co do których długowieczności jestem pewien. Niestety, patrząc na sprawę wolumenowo, znaczna większość pomysłów i usług od Google znajduje się już po drugiej stronie wirtualnego świata, ponieważ firma-matka miała dla nich lepsze zastępstwo. Tak było z używaną przeze mnie Picasą, tak stanie się z Hangoutem i Google Play Music. Jeżeli miałbym zabawić się w proroka, to obecnie jednym z projektów które spokojnie widziałbym na powyższym cmentarzu byłaby np. Stadia. Wybranie usług od Google to więc loteria – czy to, czego używamy i do czego się przyzwyczailiśmy za chwilę nie zostanie skasowane. I szczerze? Wolę w takiej loterii nie uczestniczyć.

google

Oczywiście – możecie powiedzieć, że oto są problemy pierwszego świata. Ale zanim tak zrobicie, poczytajcie opinie osób które pracowały na Inboksie i zapytajcie ich, jak dobrze Gmail sprawuje się w roli zastępstwa. Często to bowiem detale decydują o tym, czy korzysta nam się z danego programu przyjemnie czy nie. Takie podejście do „rozwijania” swojego portfolio kompletnie mi nie pasuje, dlatego też jeżeli mam wybrać, z jakiej aplikacji/subskrypcji chcę skorzystać, rozwiązania od Google mają na start z tego powodu zbyt dużo odejmowanych punktów, by się na nie zdecydować.

google

I tak, mam świadomość, że nie tylko Google ma swój cmentarz. Wystarczy spojrzeć na ten należący do Microsoftu. Tu jednak widać zasadniczą różnicę – projekty MS były kontynuowane czasem i przez 20 lat. Strategia Microsoftu jest w tym temacie dużo bardziej przemyślana – wyłącza on usługi które nie zdobyły popularności, bądź które ze względu na upływ czasu nie mogły już konkurować na rynku. Dlatego niewielu dziś płacze za Windows Movie Makerem czy Windows Media Center. W przypadku Google natomiast nigdy nie wiesz, czy którejkolwiek z popularnych aplikacji decydenci Aplhabet Inc. nie wyciągną wtyczki.

Dlatego jeżeli mam poświęcać czas dla takiego programu jak Spotify, tworząc w nim własne playlisty, bibliotekę ulubionych albumów czy też ucząc go swojego gustu muzycznego, to przykro mi Google, ale w tym wypadku wybieram bezpieczną opcję.