Moje przemyślenia

Alibaba jednak nie da rady bez rozbójników. Google zadało Chińczykom poważny cios

MS
Maciej Sikorski
6

Świat żyje od wczoraj tematem iPhone'a 5, ale w cieniu tej prezentacji i pierwszych recenzji wydarzyło się coś, co może poważnie wpłynąć na rynek mobilny. Póki co, w przedstawieniu bierze udział trzech aktorów i zaprezentowano dwa akty: zawiązanie akcji (wczoraj pisał o nim Michał) oraz pojawienie s...

Świat żyje od wczoraj tematem iPhone'a 5, ale w cieniu tej prezentacji i pierwszych recenzji wydarzyło się coś, co może poważnie wpłynąć na rynek mobilny. Póki co, w przedstawieniu bierze udział trzech aktorów i zaprezentowano dwa akty: zawiązanie akcji (wczoraj pisał o nim Michał) oraz pojawienie się czarnego charakteru, który na co dzień kojarzony jest z sympatycznymi uśmiechami trzech panów, zielonym robotem i wyszukiwarką, zdolną odpowiedzieć na każde pytanie.

Wczoraj mogliście się dowiedzieć, iż chiński gigant Alibaba zainwestował poważne pieniądze w swój system operacyjny Aliyun i zamierza z jego pomocą podbić chiński rynek smartfonów. Platforma nie jest nowa, ponieważ działa od roku 2011 i w Państwie Środka są dostępne urządzenia z tym mobilnym systemem operacyjnym. Na razie jest to jednak platforma stanowiącą margines rynku. Liderem pozostaje Android, który nieustannie rośnie w siłę (nie tylko w Chinach) i trudno dzisiaj wskazać na realną konkurencję dla tego produktu. Wyzwanie zielonemu robotowi i korporacji z Mountain View postanowiła rzucić firma Alibaba, a dopomóc miał w tym Acer. Słowem kluczem jest tu "miał".

Na dzisiaj zaplanowano prezentację smartfonu Acer CloudMobile A800, współpracującego z platformą Aliyun i otwierającego nowy rozdział w historii tego OS. Z niszowego systemu miał się on stać realnym zagrożeniem dla Androida i to m.in., dzięki urządzeniom firmy Acer. Tajwański producent szykował już ponoć kolejny smartfon dla tego systemu, a w przyszłym roku mógł dorzucić jeszcze kilka słuchawek. I patrząc na to z boku, można odnieść wrażenie, że sojusz mógł poważnie namieszać na chińskim rynku: doświadczenie Acera w produkcji sprzętu, ich dążenie do partycypowania w podziale globalnego rynku urządzeń mobilnych, a także pieniądze i wpływy Alibaby mogły dać podwaliny do bardzo powstania groźnego (z punktu widzenia konkurencji) przeciwnika.

Dziennikarze, którzy pojawili się w Szanghaju, by zobaczyć nowy smartfon i dowiedzieć się czegoś więcej o platformie Aliyun i współpracy obu firm, zostali odprawieni z kwitkiem. Powodem były ponoć jakieś wewnętrzne problemy. Co to oznacza? Okazuje się, że nie musimy wytężać umysły, by odpowiedzieć na to pytanie – zrobiła to za nas Alibaba. Podobno za całe zamieszanie odpowiedzialne jest… Google. Amerykański gigant postawił podobno Acera przed następującym wyborem: albo Aliyun albo Android. Ciężko zweryfikować te doniesienia, ponieważ przedstawiciele Acera i Google nie skomentowali tych rewelacji, ale można założyć, że jest to prawda. Potwierdza to zwłaszcza fakt, iż nie zaprzeczają i nie reagują na oskarżenia chińskiego giganta.

Strategii i decyzji Google raczej nie można się dziwić – gra toczy się o największy na świecie rynek zbytu, który w najbliższych latach nadal będzie się prężnie rozwijał. Ale nie chodzi tu tylko o Chiny, czy nawet rynek azjatycki – gdyby w Państwie Środka pojawiła się nagle popularna platforma, która zagroziłaby dominacji Androida, to nie jest wykluczone, że przy odpowiednim wsparciu mogłaby się ona stać groźnym zawodnikiem także na innych kontynentach. Gdyby system był dopracowany i atrakcyjny z punktu widzenia użytkownika (a biorąc pod uwagę liczbę specjalistów i nakłady, jakie poświęcane są na ten projekt, można zakładać, że Alibaba jest w stanie to osiągnąć), to zadanie zdobycia przynajmniej przyczółków w Europie i Ameryce wcale nie musiałoby być niewykonalne. Jednak sama Alibaba i dopracowany system to trochę za mało – potrzebne jest jeszcze wsparcie operatorów i… producentów sprzętu mobilnego. Można zatem napisać, iż w pojedynek Alibaba nie jest w stanie zdziałać zbyt wiele i obstawa w postaci krnąbrnych i żądnych łupów rozbójników nie stanowi tylko ładnego dodatku.

W przypadku producentów urządzeń sprawa wydaje się trochę dziwna – Acer może i jest atrakcyjnym partnerem, ponieważ zależy mu na sukcesie w tym sektorze, a jednocześnie ma on odpowiednie zaplecze i doświadczenie w zakresie produkcji sprzętu, ale z drugiej strony, firma ta jeszcze nie udowodniła, na co ją stać i posiada dość mizerną pozycję na rynku. Google mogło pogrozić palcem chińskiej korporacji, gdyż w Mountain View zdają sobie sprawę z tego, że na współpracy w tandemie Google-Acer będzie bardziej zależało azjatyckiej firmie. Ale czy taki sam skutek odniosłoby wywieranie nacisku (o ile oczywiście by do tego doszło) na ZTE albo Huawei? Obie firmy mają dość silną pozycję na rynku chińskim i ewentualny sojusz z Alibabą mógłby poważnie podgrzać atmosferę w tej branży. Problem polega jednak na tym, że np. Huawei nie zamierza wchodzić w żadne sojusze i ponoć pracuje nad własnym OS (niedługo platform mobilnych będzie więcej, niż producentów telefonów). Jeżeli faktycznie pokażą swój system, to staną się w pierwszej kolejności realnym zagrożeniem dla… Aliyun. A na tym skorzysta Google, bo gdzie dwóch się bije, tam…

Być może już niedlugo wypłyną jakieś nowe fakty w tej dość ciekawej sprawie i wszystko stanie się bardziej klarowne. Póki co można być pewnym jednego – o chińskim rynku jeszcze usłyszymy.

Foto: 1,2

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

AndroidAcerAlibaba