Internet

Google, Microsoft, Amazon… Od kogo otrzymują jeszcze kasę twórcy Adblocka Plus?

20

Adblock to chyba niezależnie od platformy i przeglądarki najczęściej instalowany przez użytkowników dodatek. Trudno się temu dziwić - reklamy w sieci potrafią być naprawdę dokuczliwe. Dla gigantów internetu Adblock to jednak sól w oku. Jednak ci, zamiast z nim walczyć, wolą wyłożyć okrągłą sumkę na...

Adblock to chyba niezależnie od platformy i przeglądarki najczęściej instalowany przez użytkowników dodatek. Trudno się temu dziwić - reklamy w sieci potrafią być naprawdę dokuczliwe. Dla gigantów internetu Adblock to jednak sól w oku. Jednak ci, zamiast z nim walczyć, wolą wyłożyć okrągłą sumkę na stół, by zostać wpisanymi do białej listy.

O takich praktykach donosi Financial Times. Twórcy dodatku Adblock Plus mieliby otrzymywać pieniądze od Microsoftu oraz sieci reklamowej Taboola. W zamian dodatek miałby przestać blokować reklamy w wyszukiwarce Bing oraz boksy z rekomendowanymi linkami od Taboola. W gronie płacących mają się znajdować również Amazon oraz Google.

Obecność tego ostatniego nie powinna być dla nikogo zaskoczeniem. O tego typu praktykach pisałem na Antywebie w lipcu 2013 roku. W dalszym ciągu w ustawieniach wtyczki (a także konkurencyjnego Adblocka "bez plusa") znajdziemy możliwość dezaktywowania reklam tekstowych Google, a więc można wnioskować, że współpraca trwa w najlepsze.

Twórcy Adblocka Plus, firma Eyeo, już od jakiegoś czasu rozwijają funkcję przepuszczania "nieinwazyjnych" reklam. Mają to być wszelkiego rodzaju linki tekstowe, statyczne bannery i inne w niewielkim stopniu wpływające na komfort użytkownika treści. Jest to oczywiście opcjonalne i użytkownicy mogą dalej blokować wszystkie reklamy bez wyjątków. Opisywany projekt ma w szczególności wspierać małe serwisy i wydawców. Ci więksi, aby się tutaj znaleźć, muszą wyłożyć na stół pieniądze. Tym samym tworzy to fundamenty monetyzacji dodatku, który w dalszym ciągu pozostaje bezpłatny dla wszystkich użytkowników.

A ci chętnie z niego korzystają. Financial Times podaje, że Adblock Plus został łącznie pobrany już ponad 300 mln razy. Według ustaleń redaktorów jego twórcy pobierają od wydawców 30 proc. całkowitych przychodów z reklam, które w przeciwnym wypadku w ogóle by nie istniały. Przedstawiciele koncernów, jak nietrudno się domyślić, odmawiają komentowania całej sprawy.

Czy jest co krytykować? Nie bardzo. Model finansowania Adblocka Plus wydaje się uczciwy. Użytkownicy nie są zmuszani do oglądania reklam od firm, które płacą twórcom dodatku, bo mogą je w razie potrzeby wyłączyć. I trudno to obejść, bo listy filtrów używane przez dodatek są jawne i ogólnodostępne. Naprawdę nie ma możliwości, żeby tutaj cokolwiek ukryć. I choć nie wygląda to na sytuację idealną dla wydawców, to wydaje się póki co jedynym pomysłem na obejście wtyczek blokujących reklamy.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu