3

Google zbudowało ogromny plac zabaw dla geeków

Google miał sporo szczęścia, że w dniach 18 - 20 maja dopisała pogoda. Było słonecznie, a pierwszego dnia nawet upalnie, więc warunki pozwoliły 7 tysiącom uczestników na czerpanie pełnej przyjemności z udziału w wydarzeniu. Tegoroczne I/O było wyjątkowe, bo zamiast ciasnych korytarzy i zamkniętej przestrzeni w Moscone Center w San Francisco, całą zabawę przeniesiono do Mountain View na tereny obok Googlepleksu - do ogromnego amfiteatru i kilkudziesięciu tymczasowych pomieszczeń. Taki kompleks mógł wywołać tylko jedno wrażenie - to był gigantyczny plac zabaw dla geeków.

Google I/O kojarzymy przede wszystkim z rozpoczynającym całą imprezę keynotem, czyli główną prezentacją. To właśnie wtedy poznajmy najważniejsze, zdaniem firmy, nowości i plany na najbliższy okres, ale tak naprawdę I/O to dwu- lub trzydniowe wydarzenie, podczas którego najistotniejszą rolę odgrywają sesje dla deweloperów, tematyczne stoiska i przeróżne atrakcje. Na zapoznanie się z nimi ma się zazwyczaj kilka godzin w ciągu dnia, lecz jest to wydarzenie tak zmienne, że w miejsce jednych stoisk pojawiają się następnego dnia zupełnie inne, dlatego gdy tylko jedno z nich zwróci naszą uwagę, bardziej niż wskazane byłoby jego odwiedzenie. Mnie udało się zajrzeć do niemal wszystkich najciekawszych miejsc i doświadczyć pozytywnej energii, którą Googlerzy starali się przekazać wszystkim obecnym na miejscu przez te 3 dni.

Zaraz po wyjściu z amfiteatru napotkałem na ciekawą konstrukcję – niemałych rozmiarów sześcian i elektroniczne ramię sięgające po pędzel w kubłach z farbą. Każdy chętny mógł podejść i używając mobilnej aplikacji ustawić sześcian w dowolnej pozycji, wybrać jedną z dostępnych barw, a następnie zamarkować ruch machnięcia na co reagowało elektroniczne ramię pozostawiając ślad farby na jednej ze ścian. Później sześcian został rozebrany i jego boki rozwieszono w okolicy.

Pamiętacie z jakim zainteresowaniem przyjmowaliśmy informację o balonach Google mających odpowiadać za dostarczanie dostępu do internetu na wybranych obszarach? Miałem przyjemność zobaczyć na żywo jeden z takich balonów i, jak to zazwyczaj bywa, zrobił on na mnie sporo większe wrażenie niż fotografie, które dotychczas oglądałem w sieci. Projekt Loon ma się więc bardzo dobrze, firma jest z niego niesamowicie dumna, a obecność balonu na I/O potwierdza ambicje Google – nikt nie zamierza z tego projektu zrezygnować.

I/O to wydarzenie dedykowane deweloperom, dlatego na każdym kroku można było napotkać tematyczne namioty każdego z produktów i usług z portfolio Google. Specjaliści z konkretnych kategorii udzielali odpowiedzi na pytania, dostępny był każdego rodzaju sprzęt. Trwające cały dzień warsztaty i helpdeski umożliwiały zweryfikowanie poziomu aplikacji, dostosowanie interfejsu do wymagań stylu Material Design i poznanie zasad działania kompletnej nowości, jaką są Instant Apps. Jeśli sądzicie, że każdy z zainteresowanych mógł zająć ekspertom tyle czasu ile sobie tylko życzył, to jesteście w błędzie – ocena wyglądu aplikacji oraz udzielenie porad mogło zająć maksymalnie 20 minut. Co do sekundy, bo na początku rozmowy uruchamiany był stoper.

Bardzo fajnie zaprezentowano możliwości Android Auto – Google sprowadziło na I/O kilka aut, w tym modele między innymi od Mercedesa i Tesli, wewnątrz których możliwe było poznanie szczegółów działania najnowszej wersji platformy, obsługującej między innymi połączenie bezprzewodowe oraz komendę głosową “Ok, Google”. Co istotne, przy okazji dowiedzieliśmy się, że z Android Auto skorzystają także posiadacze… zwykłych smartfonów, ponieważ usługa pojawi się niedługo w postaci aplikacji. Przygotowanie własnej tarczy dla Android Wear z wykorzystaniem aplikacji Faces oraz doświadczenie rozszerzonej rzeczywistości dzięki Projektowi Tango to kolejne atrakcje, z których można było skorzystać.

Wszystkie stoiska rozstawiono na gigantycznej powierzchni, dlatego przemieszczanie się pomiędzy nimi zajmowało dłuższą chwilę. Zróżnicowanie konstrukcji – skorzystano z namiotów i pomieszczań zbudowanych z kontenerów – sprawiło, że atmosfera na wydarzeniu była bliska tej z rodzinnego pikniku i trudno było znaleźć czas na choćby chwilę nudy. Było kolorowo i głośno. Google z całą pewnością ma spore powody do zadowolenia – zamierzony efekt udało się osiągnąć.