46

Użytkownicy Androida, imponujące Instant Apps nadchodzą!

Nadmiar zainstalowanych na smartfonie aplikacji to sytuacja, w której na pewno znalazła się część z Was. Rezydujące w pamięci telefonu aplikacji liczę w dziesiątkach, choć tak naprawdę regularnie korzystam z kilku, może kilkunastu z nich. Pozostałe pobrałem na wszelki wypadek. Gdyby okazały się przydatne są gotowe do użycia. Niestety, wciąż zbyt wiele serwisów i usług nie posiada mobilnych witryn na odpowiednim poziomie i aplikacje są jedynym komfortowym sposobem na wykonanie pewnych czynności. To nie lada problem, z którym stara się zmierzyć Google.

Nie musisz mieć najnowszego Androida!

Odpowiedzią na ten oraz wiele innych problemów mają być Instant Apps. Zaprezentowane podczas keynote’u rozwiązanie pozwala użytkownikowi na uzyskanie dostępu do wybranych elementów aplikacji bez potrzeby pobierania całości i instalowania w pamięci telefonu. Część obowiązku muszą spełnić deweloperzy przygotowujący odpowiednio swoją aplikację (dzielenie na “moduły”), za pozostałe zadania odpowiada Google. To, co jest chyba najbardziej imponujące to fakt, że funkcja ta będzie dostępna nie tylko na najnowszych urządzeniach z najnowszym wydaniem Androida, lecz także na starszych wydaniach – wstecz aż do Jelly Beana. To naprawdę sporo urządzeń! A na tym nie koniec dobrych wieści, ponieważ tak uruchomionym aplikacjom przyznajemy konkretne uprawnienia niczym na najnowszym Androidzie Marshmallow oraz dysponują one bezproblemowym dostępem do modułów NFC czy korzystają z Android Pay (który pojawi się w Polsce w III kwartale tego roku).

Obecnie mówi się, że jedynym warunkiem, jaki musi spełniać urządzenie jest obecność sklepu Google Play na smartfonie czy tablecie. To oznacza, że liczba potencjalnych użytkowników jest ogromna i już niedługo wszystko będzie zależało jedynie deweloperów. Jeśli przypadnie im do gustu proponowane rozwiązanie, to nie widzę przeszkód, by Instant Apps stały się jedną z najważniejszych cech Androida, na którą jak na razie konkurencja nie przygotowała odpowiedzi.

Zasady działania są bardzo proste. Jeżeli w otrzymanej wiadomości lub wynikach wyszukiwania znajduje się link prowadzący do usługi, której aplikacja obecna jest w Google Play, to zamiast wizyty w sklepie lub wczytania mobilnej strony internetowej uruchomiona zostanie tylko potrzebna do działania część aplikacji. Zostanie ona pobrana do pamięci telefonu i w mgnieniu oka wyświetlona na ekranie. Od autora aplikacji zależy to, w jakich scenariuszach użycia możliwe będzie skorzystanie z tej funkcji, więc deweloperzy staną przed nie lada wyzwaniem.

Piękna wizja wymaga jeszcze dopracowania

W rozmowie z osobami odpowiedzialnymi za projekt Instant Apps dowiedziałem się, że jest jeszcze wiele kwestii, które będą musiały być dopracowane przed publicznym udostępnieniem funkcji. Niezbędne jest zachowanie balansu pod względem pobieranych danych, ponieważ nie mogą one być usuwane z urządzenia od razu po zamknięciu “streamowanej” aplikacji. Na wypadek ponownego kliknięcia w link przez użytkownika byłyby pobierane ponownie, co nie przysłużyłoby się żadnej ze stron. Kolejnym wyzwaniem jest wskazanie odpowiedniej chwili, w której użytkownik otrzymałby propozycję zainstalowania aplikacji. Deweloperom z pewnością zależałoby na tym, by trafiła ona na jak najwięcej urządzeń, do jak największej liczby użytkowników, lecz zaburzyłoby to samą wizję Instant Apps i wrócilibyśmy do punktu wyjścia.

Nic więc dziwnego, że Google “ma nadzieję” na udostępnienie tej funkcji użytkownikom przed końcem roku. Mamy dopiero maj, więc jeszcze mnóstwo pracy czeka i Google i deweloperów. Na przestrzeni najbliższych miesięcy powinna ukształtować się końcowa wizja projektu, który obecnie wzbudza niemałe emocje. W przypadku powodzenia byłaby to przeogromna zmiana, której tak naprawdę nie mogę się doczekać. Z wielką przyjemnością usunąłbym mnóstwo aplikacji z telefonu, gdybym tylko wiedział, że kiedy zajdzie taka potrzeba będę mógł skorzystać z zaledwie jednej funkcjonalności, która zostanie zaciągnięta błyskawicznie z sieci.

Drogie Google, drodzy deweloperzy, czekamy.